Wyobraźmy sobie, że klient chce kupić piękny garnitur, który widział w witrynie. Krawiec przynosi pudełko opatrzone zdjęciem wybranego ubrania. Dopiero w domu klient spostrzega, że garnitur, owszem podobny, jednak uszyty z innego materiału. I brakuje guzików. Na reklamację krawiec odpowiada, że może doszyć guziki, ale dopiero za dwa miesiące. „Cyberpunk 2077” – najbardziej oczekiwana gra 2020 r. wyprodukowana przez warszawskie studio CD Projekt RED (twórców „Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu”) – okazał się garniturem od renomowanego, acz przytłoczonego pracą krawca.
Tytuł został zapowiedziany ponad osiem lat temu. Długo nie było o nim nic wiadomo. Przywilej sprawdzenia części gry pozostawiono wyselekcjonowanym dziennikarzom i influencerom. Na początku tego roku pojawiały się doniesienia, że produkcja jest wciąż nieskończona i słabo zoptymalizowana, w szczególności na konsolach do gier. Producent zaprzeczał plotkom i zapewniał, że gra na konsolach działa „zaskakująco dobrze”. Mimo to debiut przekładano aż trzy razy.