Dotąd rozwój sieci był podyktowany potrzebami konsumentów. Sieć 4G i technologię LTE wprowadzono, bo wcześniejsze rozwiązania nie były wystarczająco wydajne dla użytkowników internetu, chcących oglądać filmy lub streamingi. Obecnie przeciętny internauta nie ma już problemów z oglądaniem treści wideo dobrej jakości. Po co w takim razie wprowadzać technologię 5G?

- Technologia 5G odpowiada na inne potrzeby niż w przypadku 4G i LTE – mówi Piotr Muszyński, ekspert od telekomunikacji. - My dzisiaj tak naprawdę budujemy po raz pierwszy sieć, której priorytetem nie jest dostarczenie użytkownikowi jako osobie fizycznej lepszej jakości dostępu do internetu. Budujemy 5G przede wszystkim, by zaspokoić potrzeby związane z coraz większym udziałem w sieci maszyn, urządzeń.

Właściwie to po co nam 5G? Muszyński: Budujemy sieć dla maszyn i urządzeń

Ekspert wyjaśnia, że na naszych oczach dochodzi do integracji warstwy OT, czyli zarządzania automatyką przemysłową, z warstwą IT, czyli aplikacyjną. Dziś proces produkcyjny zaczyna być przenoszony do strefy wirtualnej w modelu end-to-end, czyli od początku do końca. Co to znaczy? Jedna firma projektuje urządzenie i umieszcza dokumentację w wirtualnej chmurze, podejmuje ją kolejna firma gotowa wytworzyć prototyp, a następnie zdalnie zleca fabrykom produkcję poszczególnych elementów, aż gotowe urządzenie automatycznie dociera do zleceniodawcy. Cały łańcuch logistyczny również rozgrywa się w sferze wirtualnej.

- Sieć w takim modelu, jaki funkcjonuje dzisiaj, nie będzie w stanie obsłużyć tej ilości zdarzeń, która powstanie w skutek interakcji zachodzących między ludźmi a maszynami – mówi Muszyński. - Musimy dostosować kluczowe parametry sieci do coraz większych wyzwań, jakie stawia przez nami rozwój przemysłu. Pięknym przykładem jest transport autonomiczny. Wszyscy pamiętamy z filmów science-fiction samochody, do których wsiadamy, czytamy, piszemy, pijemy, a samochód przewozi nas z punktu A do punktu B bez naszego udziału. Jeżeli nie zmieni się parament zasięgowy sieci, nie będziemy zarządzali opóźnieniem w informacji sterującej tym pojazdem, nie obniżymy czasu reakcji do poziomu jednej milisekundy, to wyobraźmy sobie, co się będzie działo. Gdy informacja „widzisz samochód, zjedź na bok” dotrze z opóźnieniem, będziemy mieli jeden wielki chaos i kolizje.

Muszyński uważa, że operatorzy sami poradzą sobie z wdrażaniem nowej technologii, w niektórych aspektach potrzebna jest jednak ingerencja władz publicznych.
- Jeżeli chcemy zapewnić zrównoważony rozwój i chcemy, żeby sieci 5G objęły mniej więcej w tym samy czasie cały kraj w taki sposób, żeby nie dyskryminować geograficznie przedsiębiorców, to wydaje mi się, że interwencja państwa w jakiś sposób powinna być zauważalna - mówi ekspert. - Absolutnie nie feruję sądu, czy powinien być to narodowy operator częstotliwości, narodowy operator 5G, czy też np. obowiązki zapisane w regulaminie aukcji, nakładanie na operatorów.