Nadzwyczajne walne zgromadzenie wspólników (czyli Orlen) o jego powołaniu zdecydowało w poniedziałek, 12 kwietnia. Tego samego dnia, gdy rzecznik praw obywatelskich poinformował opinię publiczną o postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie z czwartku 8 kwietnia. Wstrzymuje ono wykonanie decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zgodzie na przejęcie przez Orlen kontroli nad Polska Press. Sędzia Małgorzata Perdion-Kalicka w uzasadnieniu stwierdza, że to „niezbędne dla zagwarantowania egzekwowania prawa ochrony konkurencji”. Chodzi o to, „aby nie nastąpiły negatywne skutki rynkowe wynikające z koncentracji dokonanej przed ostatecznym rozstrzygnięciem” w wytoczonej przez RPO sprawie o uchylenie zgody na transakcję.
Czy UOKiK miał słuszność, godząc się na przejęcie Polska Press przez Orlen? Sąd o tym na razie nie wyrokuje, przyznając, że „na obecnym etapie postępowania nie można wykluczyć żadnego z przewidzianych w tym przepisie rozstrzygnięć”, łącznie z oddaleniem odwołania RPO. Nie można też jednak wykluczyć, że przeciwnie, sąd orzeknie, iż urząd antymonopolowy powinien był – jak postuluje rzecznik praw obywatelskich – przy ocenie tej transakcji wziąć pod uwagę ewentualność ograniczenia wolności słowa.
Rozumowanie sądu było następujące: jeśli RPO wygra, to bez wstrzymania wykonania decyzji UOKiK wykonanie takiego wyroku byłoby niemożliwe. Takie postanowienie sądu było też „konieczne i niezbędne” z uwagi „na niebezpieczeństwo, że wykonywanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą wystąpić w czasie trwania postępowania sądowego”.
Wydaje się to rozsądnym rozwiązaniem: skoro nie wiemy, na czym stoimy, to nie wznośmy w tym miejscu żadnych budynków. Poczekajmy, aż sprawa się wyjaśni. Ruch z powołaniem prezesa Polska Press dowodzi jednak, że Orlen czekać nie zamierza.
Deca czeka teraz kluczowy test: wpis do akt rejestrowych Polska Press. W środę RPO zawiadomił Krajowy Rejestr Sądowy, że Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, iż „do czasu rozstrzygnięcia złożonego odwołania strony transakcji muszą wstrzymać się z wykonywaniem zaskarżonej przez RPO decyzji prezesa UOKiK oraz powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek praw udziałowych z nabytych udziałów w kapitale zakładowym”.
W tych okolicznościach wpisanie do KRS zmian, jakich koncern paliwowy dokonał we władzach Polska Press, wydaje się mało prawdopodobne. Choć – jak niczego w tej sprawie ‒ nie sposób tego dziś przesądzić. W każdym razie już te wątpliwości wystarczą, by dla kontrahentów wydawnictwa podpis prezesa Deca mógł się stać bombą z opóźnionym zapłonem.
A jeśli zacznie on zmieniać redaktorów naczelnych 20 dzienników regionalnych wydawanych przez Polska Press oraz licznych serwisów internetowych? Nowi szefowie gazet wezmą się za wprowadzanie swoich porządków, wymianę zespołów, umowy z partnerami. Pole do podważania ich decyzji jest szeroko otwarte. Każdy ruch Orlenu rodzi nowe pytania i piętrzy potencjalne komplikacje.
Dotyczy to także posunięć, którym w innych okolicznościach wypadałoby tylko przyklasnąć. Prezes Orlenu Daniel Obajtek spotkał się w minionym tygodniu z przedstawicielami działających w Polska Press związków zawodowych. Rozmawiano m.in. o poprawie warunków pracy i płacy. Dla związków to przełom. Liczą „na dalsze merytoryczne kontakty z nowym właścicielem”. Obiecano im, że pod względem świadczeń socjalnych i pozapłacowych doszlusują do Orlenu – w czym ma pomóc układ zbiorowy pracy. Tylko czy układ zbiorowy ustalony z właścicielem, któremu sąd zapalił czerwone światło, będzie obowiązujący? To się okaże, gdy ktoś zechce z niego skorzystać. Podobnie zresztą jak w przypadku innych decyzji podejmowanych w spółce, w której miały one zostać wstrzymane.
Wątpliwości jest w tej sprawie więcej – i obejmują one również samego skarżącego. Czy rzecznik praw obywatelskich, gdy w marcu zwracał się do sądu w sprawie Polska Press, był jeszcze rzecznikiem? Co to oznacza dla wniesionego przez RPO odwołania od decyzji UOKiK? Czy zostanie uznane za niebyłe? Czy za trzy miesiące ktoś się o nie upomni? Dziś nie ma na to odpowiedzi. Jest tylko jedno postanowienie sądu i mnóstwo pytań.
Wątpliwości nie ma tylko Orlen. Prezes Obajtek obwieścił, że „postanowienie sądu jest bezprzedmiotowe i nie ma wpływu na nasze działania”. Paliwowy gigant prze całą naprzód ‒ na górę lodową albo do portu, to się dopiero okaże, bo na razie kompas zwariował.
Tego właśnie chciał uniknąć sąd: „wykonania przez PKN Orlen decyzji nieostatecznej, bo zaskarżonej przez uprawniony do tego organ, co zasadniczo nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa”. ©℗