Przekonanie, że kłopoty konsumentów z polisami z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym to już zamknięty rozdział, jest fałszywe. Tysiące Polaków straciły miliardy złotych i pomocy nadal mogą szukać jedynie w sądach.
Reklama
Miliardy do odzyskania / Dziennik Gazeta Prawna
Dzisiaj rzecznik finansowy przedstawi swój drugi Raport UFK dotyczący problemów związanych z tym produktem. Pierwszy ukazał się w grudniu 2012 r. i odbił się szerokim echem w branży ubezpieczeniowej. Teraz może być podobnie, gdyż – jak się dowiedzieliśmy – wnioski znów nie są optymistyczne. A dotyczą nie tylko towarzystw ubezpieczeniowych, lecz także banków. Jak bowiem głosi raport, nie można pominąć istotnej roli, jaką w całym procesie odegrały banki i wypracowana przez nie praktyka missellingu. „Banki w tym procederze były niejako akceleratorem procesu poszukiwania klientów. Stosowano tutaj wymyślne metody, od traktowania umowy ubezpieczenia na życie z UFK jako zabezpieczenia kredytu hipotecznego, kredytowania składki, po nakręcanie spirali długu” – czytamy w dokumencie.

Reklama
Lepiej, ale nadal źle
Przedwczoraj UOKiK poinformował, że zakończył ostatnie z postępowań dotyczących opłat likwidacyjnych w polisach na życie z UFK. Urząd zarzucił kilkunastu towarzystwom, że stosując opłaty likwidacyjne przerzucają na konsumentów koszty, które powinny być zaliczane do ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. Mówiąc najkrócej: przedsiębiorcy obarczali klientów tak wysokimi opłatami za rezygnację z produktu, że stawało się to zupełnie nieopłacalne. Pod naporem UOKiK postanowili wysokość opłat zredukować.
Ale to nie rozwiązuje problemu.
– Sytuacja w porównaniu do końca 2012 r., kiedy opublikowaliśmy pierwszy raport, bez wątpienia się poprawiła, ale nadal znaczna część ubezpieczonych nie może liczyć na objęcie ich porozumieniami zakładów z UOKiK. Muszą więc zmagać się z ubezpieczycielami w sądach – potwierdza Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego.
O co chodzi? Otóż, jak wyjaśnia Cezary Orłowski, główny specjalista w biurze RF, porozumienia zawarte między ubezpieczycielami a UOKiK nie uwzględniają tzw. starego portfela. Urząd bowiem nie mógł wszczynać postępowania w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, jeżeli od końca roku, w którym zaprzestano ich stosowania, upłynął rok. Efekt? Dwie osoby zawarły bliźniacze do siebie umowy, ale w różnym czasie. Jedna z nich na podstawie porozumienia ubezpieczyciela z UOKiK będzie mogła zrezygnować z polisy za niską opłatą, zaś druga będzie musiała zapłacić o wiele więcej. Szacuje się, że ta druga grupa klientów może być nawet kilkukrotnie większa niż pierwsza. Poszkodowanym nie pomogą też zmiany legislacyjne, które w ostatnim czasie uchwalono. Obowiązująca od początku roku ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dz.U. z 2015 r. poz. 1844) nakłada istotne ograniczenia na przedsiębiorców oferujących polisy z UFK. Sęk w tym, że dotyczą one jedynie nowo oferowanych umów. Analogicznie: zakaz misselingu wprost wpisany do ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów w art. 24 ust. 2 pkt 4, który zacznie obowiązywać 17 kwietnia tego roku (Dz.U. z 2015 r. poz. 1634), również dotyczył będzie tylko nowych umów.
Dlatego też rzecznik finansowy postanowił pomóc teraz przede wszystkim tym, którym dotychczasowe działania urzędników i polityków nie pomogły. Doświadczenia RF pokazują, iż ubezpieczeni naprawdę mogą wygrywać w sądach i rozwiązać umowy bez ponoszenia wysokich opłat lub odzyskać pieniądze.
– Muszą jednak wiedzieć, jak uargumentować swoje stanowisko – twierdzi Marcin Jaworski. I właśnie taką wskazówkę będzie zawierał najnowszy raport.
Dobry produkt
Branża pogodziła się już, że musi ponieść konsekwencje nieuczciwych działań części przedsiębiorców na tym rynku. Apeluje jednak o to, by walcząc z patologiami, uszanować instrumenty finansowe, które mogą być dla wielu osób przydatne. Bo polisa z UFK – jeśli tylko jest oferowana w sposób uczciwy, a możliwość rezygnacji z niej nie jest okupiona horrendalnymi opłatami – może być całkiem rozsądnym zabezpieczeniem swojej przyszłości.
– Nic nie wskazuje na to, by przewidywania co do wysokości przyszłych emerytur z systemu publicznego miały się zmienić. Dlatego UFK będą nadal wybierane jako forma długoterminowego gromadzenia kapitału – twierdzi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Dodaje przy tym, że prokonsumenckie zmiany regulacyjne, które zwiększają zakres obowiązków informacyjnych po stronie przedsiębiorców oraz obligują do lepszego badania potrzeb konsumentów, zmniejszają ryzyko nieprzemyślanych decyzji.
– A to bardzo dobra informacja dla wszystkich, również dla rynku – konkluduje Prądzyński.

UFK a polisolokata

Ubezpieczenie na życie z UFK to ubezpieczenie mające charakter ochronno-inwestycyjny. Część składki przeznaczana jest na pokrycie przewidzianej umową ochrony, zaś reszta na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestującym środki m.in. w akcje i obligacje. Polisolokata to grupowe ubezpieczenie na życie i dożycie. Polega na tym, że w razie zajścia zdarzenia objętego ochroną (czyli na ogół osiągnięcia określonego wieku) zakład wypłaca klientowi świadczenie w wysokości równej wpłaconej przez klienta składce powiększonej o ustalony procent.