Autopromocja

Rzecznik finansowy w wywiadzie dla DGP: Lepiej nie brać pożyczki w sklepie

pieniądze
pieniądzeShutterStock
23 marca 2016

Rzecznik finansowy nie ma wpływu na instytucje typu Amber Gold. Może ostrzegać, ale poza tym nic formalnie nie da się zrobić – ocenia Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy.

Skala zależy od wczesnego ostrzegania. Kiedy afera wyszła na światło dzienne, była już musztarda po obiedzie i nie można było odzyskiwać należności.

Może o takiej skali nie, ale jak wiemy, jest wiele tego typu instytucji, w których Polacy składają swoje pieniądze. Na stronie KNF mamy bardzo dużo ostrzeżeń.

U nas nie było skarg.

Na pewno. Pojawia się tylko pytanie, w jaki sposób zmusić ludzi, by nie brali pieniędzy tam, gdzie nie powinni, chociażby w kasach pożyczkowych, które ogłaszają się na płotach. I nie powierzali pieniędzy podmiotom, które obiecują podejrzanie wysoki procent zysku.

Być może powinniśmy wprowadzić inny sposób ostrzegania, nie tylko informować na stronie internetowej, ale np. stosować również komunikaty publiczne. Ale jeśli instytucja państwowa powie coś złego na temat kogoś, kto działa na rynku, mogą pojawić się oskarżenia, że przez nią oskarżonemu podmiotowi źle idą interesy.

Mam nadzieję. Chcemy wykorzystać wszystkie te doświadczenia, które wynieśliśmy z rynku ubezpieczeń.

Trudno powiedzieć, tych skarg jest na razie niewiele. Klienci banków skarżą się m.in. na kredyty i na ubezpieczenia niskiego wkładu. Nie ma jeszcze „lidera” wśród skarg.

Zmieniają, ale też trudno oczekiwać, by robili to co dwa miesiące, kiedy gdzieś pojawi się lepsza oferta. Mnie się wydaje, że banki nie czują potrzeby, by mieć lojalnych klientów. Skupiają się na pozyskiwaniu nowych, a swoich dotychczasowych traktują jak tych drugiej kategorii.

Instytucje pożyczkowe są różne. O części wiemy, że istnieją. Druga część to ogłoszenia w miasteczkach, gdzie pan lub pani ogłasza się, że udzieli pożyczki, np. w swoim sklepie. Do takich miejsc nie dotrzemy. Te pożyczki nie są duże z punktu widzenia całego społeczeństwa, tam się pożycza po kilkaset złotych... Jednak dla indywidualnej osoby to początek problemów, bo odsetki są horrendalne.

Oczywiście to pomoże, ale tylko w przypadku tych instytucji, które są zarejestrowane i nadzorowane.

Nie jest zamknięty, choć większość ubezpieczycieli, którzy te felerne polisy sprzedawali, dzięki naszemu pierwszemu raportowi i współpracy z UOKiK, przyjęła dobrowolnie rozwiązania łagodzące skutki swoich działań. Ale nie zrobili tego wszyscy. Drugi raport, który opublikujemy po świętach, będzie pokazywał, co się dzieje ze złymi polisami. I to, co się działo w różnych krajach, bo to nie była tylko polska specjalność. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png