Ceny polis rosną w tempie kilkunastu procent miesięcznie. Ubezpieczyciele nie rezygnują ze zniżek, ale wyłuskują z rynku najmniej szkodowych kierowców.
Reklama
SKŁADKI OC I ODSZKODOWANIA / Dziennik Gazeta Prawna
Warta, jeden z największych ubezpieczycieli majątkowych w kraju, pod koniec listopada wystartowała z niespotykaną do tej pory w Polsce ofertą w segmencie polis komunikacyjnych. Jeśli chętny na zakup OC zgodzi się na weryfikację swoich danych w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) i wypadnie w tym badaniu dobrze, może liczyć na OC z niższą ceną.
– Takie rozwiązania są szeroko stosowane na rynkach zachodnich. Dla przykładu w USA ok. 90 proc. firm wykorzystuje ocenę punktową historii kredytowej klientów do oceny ryzyka ubezpieczeniowego. Dzięki temu ok. 75 proc. ich klientów może liczyć na niższe składki za ubezpieczenie komunikacyjne lub mieszkaniowe – wskazuje Andrzej Smoliński, dyrektor departamentu rozwoju produktów komunikacyjnych i taryfikacji w Warcie.
Z prezentowanych przez firmę danych wynika, że np. w USA kierowcy ze średnią oceną historii kredytowej płacą za ubezpieczenie średnio 24 proc. więcej niż ci oceniani najlepiej.
Andrzej Smoliński powołuje się też na badania, które BIK przeprowadził dwa lata temu wspólnie z Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym. Miało z niego wynikać, że istnieje bardzo wysoka korelacja pomiędzy pewnymi kategoriami informacji kredytowej a szkodowością w zakresie ubezpieczeń OC. Nie ujawnia przy tym, na jaką średnią zniżkę w stosunku do ceny wyjściowej mogą liczyć najlepsi kredytobiorcy i jakie jest obecnie zainteresowanie tym rozwiązaniem.
Marcin Broda, wiceprezes firmy doradczej Ogma i ekspert rynku ubezpieczeniowego, przyznaje, że klienci z reguły chętnie godzą się na takie rozwiązanie. I zwykle zyskują na tym o kilknaście procent tańszą polisę.
– Oceniam, że w najbliższym czasie będziemy testować wiele różnych metod, które pozwolą w ten czy inny sposób wyłapywać klientów o potencjalnie gorszej szkodowości – dodaje.
Podobnego zdania są rozmówcy DGP w branży ubezpieczeniowej. Wskazują, że straty, jakie generują na OC, i rosnące wypłaty odszkodowań z tych polis, szczególnie za szkody osobowe (czyli takich, w których ucierpiał człowiek, a nie pojazd), zmuszają rynek do coraz lepszej oceny ryzyka kierowców. I do uważniejszego przyglądania się, komu udzielają zniżek.
Na dodatek dobrze przygotowany system zniżek pozwala wyróżniać się na tle rynku, na którym ceny polis komunikacyjnych od kilku miesięcy mocno rosną. Według danych Eurostatu, urzędu statystycznego Unii Europejskiej, tylko w październiku ceny ubezpieczeń samochodów skoczyły w Polsce w porównaniu z poprzednim rokiem o niemal 17 proc.
Branża jest jednak podzielona co do tego, jakie rozwiązanie stanie są najbardziej popularne. Nie brakuje zwolenników rozwiązania wprowadzonego przez Wartę.
– Przy rosnących stawkach ubezpieczeń na pewno spora grupa klientów wyrazi zgodę na dostęp do ich informacji kredytowej w celu uzyskania atrakcyjniejszej, nawet o kilkaset złotych, oferty kosztem swojej prywatności. Można się spodziewać, że w takim przypadku inne towarzystwa ubezpieczeniowe pójdą śladem Warty – mówi przedstawiciel jednego z ubezpieczycieli.
Dodaje, że nie wiadomo w stu procentach, dlaczego osoby z problemami finansowymi powodują więcej szkód.
– Być może istnieje pewien związek pomiędzy brakiem przewidywania skutków swoich decyzji finansowych, jak nadmierne zadłużenie czy niemożność spłaty kredytu, a brakiem przewidywania skutków swojego zachowania na drodze w postaci nadmiernej prędkości czy agresywnego stylu jazdy – tłumaczy.
Sam BIK deklaruje, że obserwuje coraz większe zainteresowanie współpracą ze strony ubezpieczycieli.
– Prowadzimy obecnie rozmowy z kilkoma ubezpieczycielami – mówi Alina Stahl z BIK.
Część towarzystw obstawia, że drugim ważnym kierunkiem stanie się uzależnianie stawek od stylu jazdy, monitorowanego np. przez aplikacje na smartfonie. Nad takim rozwiązaniem pracuje np. Link4. Firma zapowiada, że od przyszłego roku kierowcy, którzy skorzystają ze specjalnego telematycznego i dobrowolnego ubezpieczenia i będą jeździć bezpiecznie (nie przekraczać dozwolonej prędkości oraz płynnie hamować i przyspieszać), mogą liczyć na dodatkową zniżkę do 30 proc. w ubezpieczeniu komunikacyjnym.
Z kolei PZU, największy w kraju ubezpieczyciel, do wskaźników wiarygodności kredytowej jako jednego z potencjalnych kierunków rozwoju zasad ustalania cen OC i AC dodaje też liczbę punktów karnych za wykroczenia drogowe.
– Niezależnie od metod ustalania cen za OC komunikacyjne składka z tego ubezpieczenie pobierana od wszystkich kierowców w Polsce musi wystarczyć na pokrycie kosztów wszystkich spowodowanych przez nich wypadków – zaznacza jednak Agnieszka Rosa z PZU.
Tymczasem po wynikach branży za I półrocze widać, że do równowagi finansowej w segmencie OC ubezpieczycielom jest jeszcze daleko. Do czerwca zakłady straciły na tych polisach ponad 600 mln zł. Podwyżki, jakie dla zasypania tej dziury towarzystwa zaserwowały klientom, spowodowały, że tematem mocno zainteresowali się politycy, którzy przerzucają się pomysłami za ich wyhamowanie. Proponują np. rozszerzenie możliwości czasowego wyrejestrowywania aut na pojazdy osobowe czy wprowadzenie maksymalnych cen OC. Przyczynami podwyżek jutro ma się też zająć Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego.