Jacek Obłękowski: W końcu 2013 r. miesięczna sprzedaż hipotek w bankach mogła wzrosnąć do 3,3–3,5 mld zł.
Reklama
Grudzień był ostatnim momentem na zaciągnięcie kredytu hipotecznego na 100 proc. wartości nieruchomości. Jak przekładało się to na ruch w placówkach PKO BP?

Reklama
W ciągu ostatnich tygodni, a nawet miesięcy, wartość wniosków o kredyty hipoteczne przyjmowanych przez nasz bank wynosiła 60–70 mln zł dziennie. W ciągu ostatnich dwóch–trzech tygodni ich wartość wzrosła do 70–75 mln zł dziennie. W poprzednich miesiącach 2013 r. wartość ta wahała się w zależności od kwartału w przedziale 40–60 mln zł dziennie. Myślę, że IV kwartał może być dla nas najlepszy w ubiegłym roku pod względem sprzedaży kredytów hipotecznych. Do tej pory najwięcej kredytów, za ponad 2,8 mld zł, sprzedaliśmy w II kwartale tego roku. Trudno przesądzać, o ile przebijemy tę kwotę, ale nie jest wykluczone, że ich wartość sięgnie nawet 3 mld zł.
Jakie są pana szacunki co do zachowania całego rynku kredytowego w ostatnim kwartale 2013 r.?
W poprzednich miesiącach banki udzielały średnio ok. 3 mld zł kredytów miesięcznie. Biorąc pod uwagę, że nasz udział w rynku to ok. 30 proc., IV kwartał branża może zakończyć ze sprzedażą miesięczną w przedziale od 3,3 mld zł do 3,5 mld zł. Będzie to więc dobry kwartał, choć nie przyniesie istotnej zmiany trendu sprzedaży.
Z jakim wynikiem zakończy się w takim razie cały rok?
W 2013 r. wartość sprzedanych przez PKO BP kredytów hipotecznych może osiągnąć 11 mld zł, to o nieco 2 mld zł więcej niż w roku 2012. Wpłynie na to kilka elementów. Od strony rynkowej większej sprzedaży sprzyjają niskie stopy procentowe, co przekłada się na niższe oprocentowanie kredytów i raty, które są do przyjęcia dla kredytobiorców. Poza tym na rynku nieruchomości mamy do czynienia z relatywnie atrakcyjnymi cenami. Jednak jedna z najważniejszych przyczyn to moim zdaniem przełamanie pewnej bariery psychologicznej. Do klientów dociera coraz mniej informacji o stagnacji gospodarczej czy kryzysie, a więcej o wchodzeniu gospodarki w fazę wzrostu. Wiele osób zaczyna czuć się pod względem finansowym bezpieczniej i odważniej podejmuje decyzje o zaciągnięciu kredytu. Od strony banku o zwiększeniu sprzedaży zadecydowała m.in. konstrukcja i atrakcyjność oferty oraz usprawnienie procesu obsługi wniosków, na czym bardzo nam zależało. Wszystkie te czynniki to dobry prognostyk na kolejny rok.
Jakie są pana oczekiwania co do sprzedaży kredytów hipotecznych w 2014 r.?
Myślę, że będzie to sprzedaż zbliżona do poziomu z 2013 r. lub minimalnie wyższa, przy czym naszym celem jest utrzymanie 30-proc. udziału w rynku na poziomie miesięcznej sprzedaży.
Mimo że nie będzie już możliwości zaciągnięcia kredytu na 100 proc. wartości nieruchomości?
Biorąc pod uwagę nasze obserwacje z ostatnich miesięcy, sądzę, że to ograniczenie nie wpłynie negatywnie na naszą tegoroczną sprzedaż. W strukturze naszej obecnej sprzedaży udział kredytów z wysokim LTV od października nie wzrasta. Jestem przekonany, że rekomendacja S nie odbije się negatywnie na rynku w 2014 r., choć zobaczymy jeszcze, jakie tendencje w zachowaniu klientów przyniesie I kwartał. Na pewno pozytywny wpływ na rynek będzie miał rządowy program Mieszkanie dla Młodych, który pozwoli kupującym uzupełnić wymagany wkład własny. To rozwiązanie korzystne zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa klientów, jak i banków. W przypadku Rodziny na Swoim po 8 latach rządowych dopłat do odsetek zwiększy się miesięczne obciążenie klientów, w przypadku MdM klienci z góry wiedzą, jakie będą miesięczne koszty kredytu.
Dopłaty do kredytów udzielonych w ramach RnS zaczną wygasać od 2015 r. Czy to wpłynie w jakiś sposób na bezpieczeństwo tej części portfela kredytowego PKO BP?
Cały portfel kredytów hipotecznych PKO BP, w tym tych związanych z RnS, jest bardzo bezpieczny. Wskaźnik szkodowości portfela jest lepszy niż średni w sektorze. Trudno już w tym momencie przesądzać, jak będą się zachowywały kredyty po wygaśnięciu rządowych dopłat. Trzeba jednak podkreślić, że co roku robimy przegląd kredytów hipotecznych, a w przypadku tych, które przyznawaliśmy w ramach RnS, od początku przyjmowaliśmy dodatkowy bufor bezpieczeństwa pod względem maksymalnej wielkości kredytu i określania zdolności kredytowej zaciągających je klientów.
W przeciwieństwie do RnS budżet MdM będzie ograniczony. W 2014 r. na dopłaty rząd wyda 600 mln zł. Kiedy mogą zostać wyczerpane?
Wszystko zależy od tego, ilu będzie chętnych na te kredyty i ile banków weźmie w MdM udział.
Czy PKO BP zamierza zaoferować klientom jakieś produkty, rozwiązania pomagające zbudować wkład własny do kredytu hipotecznego? Na rynku pojawiają się pomysły udzielania w tym celu np. kredytów gotówkowych.
Nie będziemy implementowali rozwiązań sprzecznych z naszym konserwatywnym podejściem do polityki kredytowej. Zasady udzielania kredytów będą podobne jak w 2013 r. Na pewno nie chciałbym, aby poza kredytem hipotecznym klienci byli obciążani dodatkowym, droższym zobowiązaniem finansowym.