Rząd poparł prezydencki projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów mieszkaniowych. Oznacza on dla banków wydatki ok. 2 mld zł rocznie. Ale tak naprawdę zapłacą ich klienci. Chodzi o to, by przeprowadzić tę operację efektywnie.
Prezydent przedstawił projekt tzw. ustawy frankowej (nowelizacja ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy) w sierpniu minionego roku. Do tej pory leżał on w sejmowej zamrażarce. Teraz nowy rząd wyraził silne poparcie dla nowych przepisów, a nawet chęć ich częściowego zaostrzenia.
Nie powinna dziwić chęć pomocy kredytobiorcom, którzy z obiektywnych przyczyn (bezrobocie, spadek dochodów) wpadli w kłopoty ze spłatą rat od kredytów mieszkaniowych (nie tylko walutowych). Ale rada ministrów popiera również kosztowne i zapewne nie do końca skuteczne rozwiązania, które mają zmusić banki do przeliczenia na złote mieszkaniowych kredytów walutowych. Można szacować, że banki będą musiały wydać na ten cel do 2,2 mld zł w pierwszym roku działania ustawy. Kwota ta w kolejnych 15–20 latach będzie stopniowo się zmniejszać.