Biznes ostrzegał, że po wejściu w życie ustawy antylichwiarskiej (właściwie: nowelizacja ustawy o nadzorze nad sektorem finansowym i niektórych innych ustaw – Dz.U. z 2015 r. poz. 1357) wiele podmiotów zniknie z rynku. Okazuje się, że miał rację. Tyle że wcześniej – jeszcze gdy trwały prace nad nowymi przepisami – wskazywał te konsekwencje jako minus regulacji. Teraz uważa, że to jej atut.
10 czerwca minęły trzy miesiące od wprowadzenia restrykcyjnych przepisów limitujących ceny pożyczek konsumenckich.
– W wyniku regulacji od tamtego czasu działalność zawiesiło lub nie spełniło wymogów ustawowych 21 firm pożyczkowych – wskazuje Związek Firm Pożyczkowych, powołując się na branżowy Rejestr Firm Pożyczkowych.
I tak jak liczba 21 upadłych podmiotów może nie robić wrażenia, tak powinno je robić wskazanie, że stanowią one 17 proc. wszystkich ogólnopolskich firm monitorowanych w rejestrze.
Reklama
Najprawdopodobniej jednak większości nie dobiło wcale to, że nie mogły pobierać już tak wysokich opłat od konsumentów jak wcześniej, lecz formalne wymogi związane z prowadzeniem biznesu. Nowo dodany art. 59a ustawy o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1497 ze zm.) wskazuje bowiem, że instytucja pożyczkowa może prowadzić działalność wyłącznie w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki akcyjnej. Dodatkowo określono, że minimalny kapitał zakładowy takiego podmiotu musi wynosić co najmniej 200 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że te środki nie mogą podchodzić z kredytu, pożyczki, emisji obligacji ani źródeł nieudokumentowanych – okazuje się, że ustawodawca rzeczywiście postawił rygorystyczne wymogi przed przedsiębiorcami chcącymi pożyczać pieniądze konsumentom. „W okresie od marca do czerwca 2016 roku 13 marek firm pożyczkowych zawiesiło lub zakończyło działalność, 4 nie obniżyło cen pożyczek do obowiązujących limitów, a kolejne 4 nie spełniają innych wymogów przewidzianych prawem” – czytamy w opracowaniu ZFP.

Reklama
Skala biznesu, który zakończył funkcjonowanie, może być jeszcze większa. W prywatnym Rejestrze Firm Pożyczkowych nie były ani nie są umieszczone wszystkie podmioty. Te najmniejsze, często działające na lokalnym rynku, niekiedy nawet bez zarejestrowanej działalności, nie znajdują się w nim. A bardzo prawdopodobne, że w obliczu walki wytoczonej lichwie przez parlamentarzystów część osób żyjących z pożyczania pieniędzy zaprzestała tej działalności.
Przedstawiciele instytucji pożyczkowych twierdzą dziś, że dobrze się stało, iż nowa regulacja oddzieliła ziarno od plew.
– Po regulacji rynek dojrzał i wyraźnie widać, że grupa przedsiębiorców, która na nim pozostała, poważnie potraktowała nowe wymogi. Pożyczki pozabankowe są obecnie o wiele bezpieczniejsze, a ich wszystkie koszty mocno ograniczone – argumentuje prezes ZFP Jarosław Ryba. Dodaje przy tym, że intencja regulatora, by z rynku wypadły najsłabsze firmy, została osiągnięta.