Sprawa trafiła do SOKiK na skutek odwołania się banku od decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdzającej naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Chodziło o to, że w stosowanych przez instytucję finansową formularzach dotyczących umów kredytu zapisano, iż zawarte w nich informacje zachowują ważność jedynie w dniu sporządzenia druku. Prezes UOKiK uznał, że taka praktyka jest niezgodna nie tylko z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.), lecz także z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. 2012 r. nr 220, poz. 1447 ze zm.). Sąd przyznał mu rację.
W uzasadnieniu wyroku przywołano dodatkowo ustawę o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2011 r. nr 126, poz. 715 ze zm.), którym to aktem implementowano do polskiego porządku prawnego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE w sprawie umów o kredyt konsumencki. W obu podstawowym mechanizmem wykorzystywanym do ochrony najsłabszych uczestników rynku jest dostarczanie im odpowiednich informacji na temat kredytów. To ma im pozwolić na porównanie ofert występujących na rynku, dzięki czemu mają szansę na podjęcie rozsądnej decyzji. Tak więc przedsiębiorca, dostarczając konsumentowi informacji na temat warunków udzielenia kredytu oraz obowiązków i obciążeń związanych z jego spłatą, ma mu pozostawić również stosowny czas na zebranie informacji od innych banków i porównanie ich ofert. „Kredytodawca, udzielając zbyt krótkiego czasu, odbiera konsumentowi możliwość podjęcia świadomej decyzji o wyborze kredytu. Stwarza to konsumentowi niekorzystną sytuację, w której zmuszony jest do szybkiego podjęcia w krótkim czasie decyzji o zawarciu umowy kredytowej, której w innej sytuacji, po dłuższym zastanowieniu by nie podjął” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Dlatego sąd uznał, że działanie przedsiębiorcy jest przejawem braku szacunku dla konsumenta, jego nierzetelnego traktowania i wykorzystywania jego przymusowej sytuacji.