Sąd Najwyższy stwierdził, że instytucja finansowa ma bezwzględnie wykonywać polecenia komornika. Nawet jeśli się obawia, że zajmie konto niewłaściwej osobie. Kontrowersyjne orzeczenie może zaszkodzić biznesowi
W sprawie, w której 9 lipca 2015 r. wyrokował Sąd Najwyższy (sygn. akt I CSK 445/14) chodziło o sytuację, gdy komornik wskazał bankowi dane dłużnika, któremu instytucja powinna zająć rachunek bankowy. Tak się jednak nie stało, bowiem bank na podstawie przekazanych mu danych nie był w stanie ocenić, o kogo chodzi: przekazane informacje pasowały bowiem do co najmniej dwóch klientów. Dlatego też wysłał pocztą pismo do komornika z prośbą o dokładniejsze wskazanie, kto jest dłużnikiem. W tym czasie jednak klient podjął pieniądze z rachunku. W efekcie wierzyciel nie odzyskał pieniędzy, mimo że w chwili otrzymania przez bank dyspozycji zajęcia rachunku znajdowały się one jeszcze na koncie.
Reklama
Wierzyciel postanowił wystąpić do sądu o odszkodowanie od banku na podstawie art. 415 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121 ze zm.), stanowiącego o odpowiedzialności deliktowej. Sądy, zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji nie miały wątpliwości: bank jest winny tego, że powód nie otrzymał należnych mu pieniędzy.

Reklama
Instytucja postanowiła jednak wnieść kasację. Nadmieniała m.in., że jej nadrzędną rolą jest ochrona pieniędzy swoich klientów. Dlatego też, mając wątpliwości, wolała najpierw je wyjaśnić, niż zablokować rachunek także osobie całkowicie niezwiązanej ze sprawą.
Kontrowersyjny wyrok
Sąd Najwyższy uznał jednak ten tok myślenia za absolutnie niedopuszczalny. Stwierdził bowiem, że bank nie jest od podejmowania dyskusji z komornikiem, lecz od wykonywania poleceń. Zaś w tym przypadku skutkiem wątpliwości, które pojawiły się po stronie banku, było pokrzywdzenie wierzyciela.
Stąd też ostatecznie uznano, że winny zaniedbania jest bank, w związku z czym on – zgodnie z art. 892 kodeksu postępowania cywilnego – musi zapłacić.
Czy mniejsze zło
– To niebezpieczny wyrok dla przedsiębiorców – mówi wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Dorota Wolicka. Chodzi o to, że praktyczny wymiar orzeczenia Sądu Najwyższego może być taki, że instytucje finansowe będą robiły wszystko, aby tylko nie ponosić odpowiedzialności. A to oznacza, że jeśli bank otrzyma pismo w sprawie dłużnika, którego będzie w stanie powiązać z kilkoma różnymi osobami – zablokuje rachunki wszystkim.
A to w ocenie ekspertki może oznaczać wylanie dziecka z kąpielą: pokrzywdzony stanie się ten, któremu zablokowano konto.
Pojawia się bowiem pytanie, czy rzeczywiście mniejszym złem jest ochrona interesu wierzyciela kosztem osoby niezwiązanej ze sprawą. Zablokowanie dostępu do rachunku bankowego dla wielu osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą może oznaczać katastrofę.
– Dostęp do pieniędzy będzie blokowany wskutek nieprecyzyjnego działania komornika, czyli de facto państwa. A zarazem to samo państwo – w postaci Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy urzędu skarbowego – będzie ścigało obywatela za to, że się spóźnił z płatnością – zwraca uwagę prezes Wolicka.
Opłakane skutki może mieć także dla umów zawieranych przez przedsiębiorców. Na przykład została zawarta umowa o kredyt na promocyjnych warunkach i jeden z paragrafów stanowi, że jakiekolwiek opóźnienie w uiszczeniu raty upoważnia bank do wymówienia promocyjnej oferty.
Wyrok ma duże znaczenie dla tych wierzycieli, którzy nie odzyskają swoich pieniędzy w wyniku opieszałych działań.
Wyrok SN wskazuje, że w przypadkach takich jak ten, co do zasady wierzycielowi przysługuje roszczenie do banku. Komornik jest tutaj tylko organem, który ma zabezpieczać skuteczność zaspokojenia wierzyciela.
– W przypadku wierzyciela jak najbardziej wchodzi w grę uprawnienie wynikające z art. 415 k.c. i art. 892 par. 1 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 101 ze zm., dalej k.p.c.). Jak pokazuje sprawa rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy, a wcześniej przez sądy obu instancji, wierzyciele mogę liczyć na całkiem dobrą ochronę i ostatecznie w tego typu sytuacji wyegzekwują swoje pieniądze – twierdzi Witold Masionek, prawnik w kancelarii Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.
Nowe zasady, ale kłopoty pozostały
14 sierpnia 2013 r. w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości w sprawie określenia brzmienia klauzuli wykonalności (Dz.U. z 2012 r. poz. 443 ze zm.) wprowadzono nowy par. 21, który nakazuje, aby w treści tej klauzuli pojawiał się PESEL lub NIP osoby fizycznej, a w przypadku osób prawnych i jednostek organizacyjnych – numer wpisu do KRS lub innego rejestru albo ewidencji, jeżeli są one wierzycielami bądź dłużnikami. Nadanie nowego brzmienia rozporządzeniu było związane z obowiązującą od 7 lipca 2013 r. nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego, nakładającą na powoda, będącego osobą fizyczną, obowiązek zawarcia w pozwie swojego PESEL lub NIP.
Tym samym na gruncie obowiązujących przepisów nie powinno dochodzić do wielu pomyłek. Problem w tym, że Sąd Najwyższy w uchwale z 30 maja 2014 r. (sygn. akt III CZP 22/14) przesądził, że szczegółowe dane muszą się znaleźć jedynie w klauzulach nadanych po dacie wejścia w życie nowych przepisów k.p.c. To z kolei oznacza, że klauzule wykonalności sprzed 7 lipca 2013 r. – mimo że nadal występują i jeszcze przez wiele lat będą występowały w obrocie prawnym – nie muszą zawierać tych informacji.
TRZY PYTANIA DO EKSPERTA
Rozmowa z Witoldem Masionkiem, prawnikiem w kancelarii Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy
Czy wyrok Sądu Najwyższego jest słuszny?
Przede wszystkim dla rozstrzygnięcia, czy omawiany wyrok jest słuszny, należy wziąć pod uwagę, jaki jest cel postępowania egzekucyjnego. A jest nim zaspokojenie w drodze przymusowej roszczenia wierzyciela skonkretyzowanego w tytule egzekucyjnym z majątku dłużnika i to niezależnie od jego woli. Natomiast sama egzekucja wierzytelności z rachunku bankowego rozpoczyna się w momencie, kiedy bank otrzymuje zawiadomienie o zajęciu rachunku bankowego i zakazie wypłat. Od tego momentu bank ma obowiązek bezzwłocznie przekazać zajęte środki na rachunek wskazany przez organ egzekucyjny lub musi poinformować o przeszkodzie w przekazaniu tych kwot. Od tego momentu środki na wskazanych rachunkach (do wysokości wskazanej w zawiadomieniu) są zablokowane i nie można ich wypłacać. Przepis jest jasny i tu należy się zgodzić z sądem, że bank nie jest od dyskusji z organem egzekucyjnym. Jeśli chce je toczyć, niech to czyni już po zajęciu rachunku lub rachunków.
Istotny z punktu widzenia sytuacji dłużnika bądź wierzyciela jest art. 890 par. 1 k.p.c., który stanowi m.in., że zajęcie wierzytelności z rachunku bankowego jest dokonane z chwilą doręczenia bankowi zawiadomienia o zakazie wypłat z tego rachunku. To według mnie oznacza, że bezzwłocznie po otrzymaniu od komornika polecenia zajęcia konta bankowego bank powinien je zająć. Z kolei art. 892 par. 1 k.p.c. stanowi, że bank, który naruszył przepisy dotyczące obowiązków banku w zakresie egzekucji z rachunków bankowych, odpowiada za wyrządzoną przez to wierzycielowi szkodę. Można powiedzieć: twarde prawo, lecz prawo.
Co ma zrobić przedsiębiorca, któremu zajęto przez pomyłkę rachunek?
Osoba trzecia, której konto zajęto niesłusznie, może złożyć wniosek o umorzenie postępowania. Na mocy art. 825 pkt 3 k.p.c. organ egzekucyjny umorzy postępowanie w całości lub części na wniosek, jeżeli egzekucję skierowano przeciwko osobie, która według klauzuli wykonalności nie jest dłużnikiem, i która sprzeciwiła się prowadzeniu egzekucji, albo jeżeli prowadzenie egzekucji pozostaje z innych powodów w oczywistej sprzeczności z treścią tytułu wykonawczego. W praktyce więc takiemu przedsiębiorcy nie grozi wielomiesięczny brak dostępu do rachunku bankowego, o ile tylko odpowiednio szybko zareaguje. Pomocą powinien mu służyć zresztą sam bank. Niemniej jednak problemem może być oczywiście to, że przez pewien czas – kilka albo kilkanaście dni – przedsiębiorca nie miał dostępu do pieniędzy. Ale cóż, taka cena ochrony wierzycieli.
Jeżeli jednak konto zostanie już zajęte, a przedsiębiorca poniesie straty z tytułu blokady? Jak i od kogo powinien dochodzić roszczeń?
Osoba, której konto zajęto na podstawie wadliwego tytułu wykonawczego, może zgodnie z dyspozycją art. 795 k.p.c. skierować zażalenie na postanowienie sądu co do nadania klauzuli. Termin do wniesienia zażalenia biegnie dla wierzyciela od daty wydania mu tytułu wykonawczego lub postanowienia odmownego, dla dłużnika – od daty doręczenia mu zawiadomienia o wszczęciu egzekucji.
W takiej sytuacji w zażaleniu na postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności warto zawrzeć również wniosek o zawieszenie egzekucji komorniczej do czasu rozpoznania zażalenia (np. w trybie zabezpieczenia). Jeśli dłużnik tego nie zrobił, a komornik wyegzekwował już przed uchyleniem postanowienia klauzulowego dochodzoną przez bank należność, to aby odzyskać od banku wyegzekwowane kwoty oraz inne koszty postępowania, należy pozwać bank o zapłatę powyższych kwot.
Jednakże, mając na uwadze samo wskazanie Sądu Najwyższego w komentowanym wyroku, można przy tym napotkać spore trudności: po pierwsze, zajęcie jest aktem władzy, z którego dla banku płynie swoisty obowiązek jego wykonania, a po drugie, warunkiem skutecznego zajęcia jest zablokowanie wszelkich, nawet potencjalnych rachunków bankowych, do których może być skierowana egzekucja. W związku z tym warto podjąć próbę pozwania banku, ale trzeba liczyć się z tym, że takie działanie może się okazać nieskuteczne, biorąc pod uwagę argumenty, jakimi bank może się bronić. Natomiast zawsze warto podjąć walkę w sytuacji, kiedy są naruszane nasze uprawnienia, uwzględniając i uzależniając swoją decyzję przede wszystkim od kosztów, z jakimi wiąże się wytoczenie takiego powództwa. Mówiąc krótko: należy w każdym indywidualnym przypadku przekalkulować zdroworozsądkowo, czy takie działanie będzie dla nas opłacalne.