Przedstawiciele PZU twierdzą, że na tle branży firma i tak jest w niezłej sytuacji. W 2014 r. strata techniczna wszystkich ubezpieczycieli na obowiązkowym komunikacyjnym OC pogłębiła się do niemal 800 mln zł z 329,9 mln zł w roku 2013. To efekt m.in. mniejszych wpływów ze składek z powodu konkurencji cenowej, przy wzroście wypłacanych odszkodowań i świadczeń oraz kosztów akwizycji.

Przemysław Dąbrowski z zarządu PZU przyznaje, że w ubiegłym roku wśród ubezpieczycieli trwała wojna cenowa. I że wiele wskazuje, że polisy komunikacyjne przestaną tanieć. Powody? Dodatkowe koszty, jakie zaczynają ponosić ubezpieczyciele w związku m.in. z wdrożeniem od kwietnia wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego. Mają one ograniczyć samowolę firm i zaniżanie wypłat z tytułu komunikacyjnego OC. Do tego dochodzi coraz szerzej oferowana usługa bezpośredniej likwidacji szkód (BLS), która jest wygodna dla klientów, ale generuje dodatkowe koszty.

– Wydaje się, że ceny polis OC przestaną spadać po II kwartale. Jeżeli tak się stanie, będziemy mogli mówić o szansach na wzrost składki przypisanej brutto w tym segmencie w tym roku. Jeżeli chodzi o nas, to dostosujemy politykę cenową do tego, co się stanie na rynku. Nie musimy wykonywać nagłych ruchów, gdyż segment ubezpieczeń komunikacyjnych jest u nas cały czas rentowny – deklaruje Przemysław Dąbrowski z zarządu PZU.

Według Marcina Brody, wiceprezesa firmy Ogma monitorującej rynek ubezpieczeniowy, mimo że przy wynikach tego segmentu podwyżki byłyby wskazane, na razie nie widać większych ruchów w cenach komunikacyjnego OC, w tym w związku z wdrożeniem BLS i wytycznych komisji.

– Wpływ m.in. wytycznych na ceny możemy zaobserwować po wakacjach, we wrześniu–październiku, kiedy zwykle do oferty wprowadzane są nowości, a firmy na dodatek szykują się do zamknięcia roku finansowego – ocenia.

Nie oznacza to, iż wyższe koszty na pewno przełożą się w tym czasie na podwyżki cen. Na razie chroni nas przed nimi relatywnie dobra w tym roku pogoda, która powoduje, że nie notujemy większych szkód katastroficznych, takich jak np. powódź. Nie ma też znaczących szkód przemysłowych. Poza tym na rynkach finansowych jest dostęp do bardzo taniego kapitału, co oznacza, że zagraniczne spółki matki naszych ubezpieczycieli nie naciskają mocno na śrubowanie stopy zwrotu z kapitału.

– Takie czynniki pozwalają na unikanie podwyżek. Zamiast tego obserwujemy np. coraz większe różnicowanie cen kierowców bezszkodowych i szkodowych, jeśli chodzi o ceny ubezpieczenia i OC, i AC – twierdzi Broda. I dodaje, że pewne jest jednak to, iż bez większych podwyżek cen komunikacyjnego OC rok 2015 będzie kolejnym, w którym w segmencie komunikacyjnym sektor ubezpieczeniowy odnotuje straty.

Wynik finansowy ubezpieczycieli spadł o 23,8 proc. KNF podała dane za 2014 rok – Czytaj na Forsal.pl