Są także odpowiedzią na problem wyłączenia finansowego. Nie dziwi więc coraz szybsze tempo migracji na instrumenty bezgotówkowe. Na niektórych rynkach proces odchodzenia od gotówki jest już tak zaawansowany, że prowadzi do napięć wśród zwolenników tradycyjnych form płatności. W Norwegii już tylko 6 proc. wartości transakcji płatniczych realizowanych jest w gotówce.

W efekcie po stronie państwa pojawia się potrzeba wypracowania strategii zmniejszania ilości monet i banknotów. Całkowite usunięcie gotówki z gospodarki nie jest celem żadnego z państw europejskich, bo to proces rynkowy, który może być tylko moderowany przez państwo poprzez wytworzenie zachęt lub obowiązków nałożonych na przedsiębiorców, konsumentów i instytucje finansowe. Strategii powinna towarzyszyć wizja stanu docelowego, a nie jest nim przecież zupełne wyeliminowanie znaków pieniężnych z obrotu, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości. Mityczną Polskę Bezgotówkową należy traktować jako ideę mobilizującą do modernizacji gospodarki, a nie cel sam w sobie.

Bardziej praktyczną wizją jest gospodarka nisko gotówkowa („cash light economy”), a stopniowa redukcja obrotu gotówkowego wymaga długoterminowej strategii uwzględniającej ryzyka, które mogą zaistnieć w sytuacji zbyt gwałtownej lub niekontrolowanej transformacji. Rozwój obrotu bezgotówkowego ma przynosić korzyści wszystkim zaangażowanym stronom. Są nimi konsumenci, których wybrane grupy mogą być wykluczone finansowo, np. wskutek utraty dostępu do bankomatów.

Kolejną stroną są instytucje finansowe, które mimo pokusy obniżenia kosztów dzięki rezygnacji z obrotu gotówkowego powinny opracować i wdrożyć plan minimalnego dostępu do niej dla grup wykluczonych. Kolejnym newralgicznym elementem są systemy płatności bezgotówkowych. Na nich spoczywa szczególna odpowiedzialność w zakresie zapewnienia ciągłości działania i bezpieczeństwa. Państwo w roli nadzorcy nad systemami płatności powinno zaś czuwać nad zapewnieniem dywersyfikacji dostawców, redukując ryzyko systemowe w przypadku awarii jednego z nich.

Jedną z dostrzegalnych obaw związanych ze zbyt gwałtowną redukcją gotówki jest utrata dostępu do usług finansowych przez osoby wykluczone finansowo i do dokonywania płatności w punktach usługowo-handlowych. Dlatego odcięcie dostępu do gotówki nie może mieć miejsca, dopóki społeczeństwo nie jest w pełni ubankowione. Istnieją już odpowiednie regulacje wymuszające udostępnianie darmowych usług płatniczych osobom fizycznym przez banki. Przyspieszenie procesu ubankowienia wymaga dodatkowych zachęt regulacyjnych skierowanych do obywateli. Niezbędna jest też edukacja finansowa, której powinno towarzyszyć zapewnienie dostępu do internetu wszystkim obywatelom.

Redukcja obrotu bezgotówkowego już teraz generuje wzrost jednostkowego kosztu obrotu gotówkowego, co zachęca banki do usuwania gotówki z oddziałów. Czy w tej sytuacji należy wymuszać na bankach zapewnienie obrotu gotówkowego we wszystkich oddziałach? Z pewnością nie. Stawiałoby to tradycyjne banki w gorszej sytuacji niż banki nieposiadające oddziałów. Czy rozwiązaniem jest subsydiowanie przez państwo dostępu do gotówki? A może należy urealnić koszty gotówki i w pełni obciążyć nimi banki? Na to pytanie wciąż nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Kolejnym aspektem jest potrzeba zapewnienia realnego wyboru sposobu dokonywania płatności w każdym punkcie handlowo-usługowym. Konsument powinien móc decydować, czy chce zapłacić instrumentem elektronicznym, czy gotówką. Uprawnienie dla klienta to obowiązek po stronie akceptanta. Sposób jego egzekwowania może zadecydować o jego skuteczności. W przypadku braku sankcji może zaistnieć zarówno brak akceptacji gotówki (co w świetle obowiązujących przepisów jest dozwolone) lub odwrotnie. Aktywna rola regulatora może decydować o szybkości migracji na obrót bezgotówkowy i o zachowaniu infrastruktury płatności gotówkowych. Z pewnością od ogólnej zasady równoprawności form płatności powinny istnieć wyjątki pozwalające na rezygnację z akceptacji kart albo gotówki.

Poufność danych transakcyjnych dla wielu klientów jest wartością, która może przesądzić nie tyle o wejściu w świat obrotu bezgotówkowego, ile o intensywności dokonywania takich transakcji. Klient obawiający się używania karty w określonych sytuacjach, będzie stale sięgał po gotówkę. Dlatego tak ważne jest zaufanie do dostawcy usług płatniczych, które powinno być obudowane nie tylko odpowiednimi regulacjami prawnymi, co w dużej mierze ma już miejsce (RODO czy Prawo bankowe w zakresie tajemnicy bankowej), lecz także procedurami wzmacniającymi pewność klienta, że bez jego zgody dane nie będą przetwarzane.

Funkcjonowanie na rynku kilku alternatywnych rozwiązań płatniczych dla każdej grupy odbiorców przy relatywnie niskiej barierze wejścia dla nowych dostawców usług płatniczych będzie gwarancją bezpieczeństwa systemu. Ideę tę realizuje w praktyce koncepcja otwartej bankowości, która pozwala na oferowanie nowych rozwiązań płatniczych bez potrzeby kreowania nowej infrastruktury. Spoglądając na polską specyfikę, należy uznać, że zarówno silna pozycja nadzorców (NBP i KNF), jak i konkurencyjny rynek na poziomie dostawców stanowią odpowiednią bazę dla gospodarki nisko gotówkowej.

Idea gospodarki nisko gotówkowej to nie tyle urealnienie wizji gospodarki bezgotówkowej, ile akceptacja utrzymania obrotu gotówkowego przez kolejne lata, ale nie jako dominującej, lecz uzupełniającej formy obrotu. Będzie to psychologiczny wentyl bezpieczeństwa dla finansowo wykluczonych obywateli, a także element bezpieczeństwa państwa na wypadek sytuacji kryzysowych, podczas których infrastruktura elektroniczna przestaje działać. Hasło „Polska nisko gotówkowa” to wyraz idei zrównoważonego rozwoju, a także solidarności społecznej, gdzie interesy różnych grup powinny być równoważone. Szczęśliwie wyzwania, przed którymi wkrótce stanie Polska, mają charakter uniwersalny dla większości państw, więc bieżący monitoring działań innych krajów będzie dla nas inspiracją.