statystyki

Firmy pożyczkowe pod okiem państwowego nadzoru. Tak rząd chce walczyć z lichwą

autor: Łukasz Wilkowicz20.02.2019, 08:26; Aktualizacja: 20.02.2019, 08:36
Po złych doświadczeniach sprzed dekady (po okresie szybkiego wzrostu portfel kredytów bez zabezpieczeń stał się poważnym obciążeniem dla wyników banków, ale także dla wielu osób, które nie były w stanie spłacać zobowiązań) KNF wprowadziła w odniesieniu do banków ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumpcyjnych.

Po złych doświadczeniach sprzed dekady (po okresie szybkiego wzrostu portfel kredytów bez zabezpieczeń stał się poważnym obciążeniem dla wyników banków, ale także dla wielu osób, które nie były w stanie spłacać zobowiązań) KNF wprowadziła w odniesieniu do banków ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumpcyjnych.źródło: DGP

Zgodnie z propozycją resortu sprawiedliwości kilkaset firm i ponad 28 tys. pośredników znalazłoby się pod okiem państwowego nadzoru.

Ograniczenie maksymalnych kosztów pożyczek zaciąganych przez konsumentów, kary więzienia dla osób, które udzielałyby pożyczek wykraczających poza limity kosztów czy obostrzenia dotyczące rolowania długu to niejedyne rozwiązania zawarte w projekcie nowych przepisów antylichwiarskich przedstawionych w minionym tygodniu przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Jego resort chce też mocniej zaingerować w kształt rynku pożyczkowego, a także poddać go pod pieczę Komisji Nadzoru Finansowego. Ingerencja będzie polegała na stworzeniu bankom furtki do mocniejszego wejścia w segment rynku, który dotychczas należał do sektora pozabankowego.

Po złych doświadczeniach sprzed dekady (po okresie szybkiego wzrostu portfel kredytów bez zabezpieczeń stał się poważnym obciążeniem dla wyników banków, ale także dla wielu osób, które nie były w stanie spłacać zobowiązań) KNF wprowadziła w odniesieniu do banków ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumpcyjnych. Przyjęła rekomendację T, która pozwala udzielać większych pożyczek tylko klientom, z którymi bank wcześniej współpracował (np. prowadził jego rachunek). Resort sprawiedliwości chce, by największe banki w odniesieniu do części sprzedaży pożyczek nie musiały się stosować do rekomendacji T (choć nadal miałyby udzielać kredytów „z zachowaniem należytej staranności w ocenie zdolności kredytowej”). Limit dla każdego banku z osobna wyznaczałaby KNF.

Andrzej Reterski, wiceprezes firmy Availo, który wiele lat pracował na rynku consumer finance, ocenia, że to ciekawe rozwiązanie. – To może być skuteczniejszy sposób na zwalczanie lichwy niż wszelkie ograniczenia nakładane na firmy pożyczkowe – mówi. Wskazuje jednak, że banki nadal są tu limitowane co do skali portfela pożyczkowego w swoich aktywach. – To rozwiązanie nie pomoże więc instytucjom bankowym specjalizującym się w kredytach konsumpcyjnych, a to one jako jedyne mogą skutecznie konkurować z sektorem pozabankowym – uważa.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane