Pamiętacie żubra? Właśnie wraca. Usunięty, znacznym kosztem, symbol Banku Pekao zostaje właśnie, znacznym kosztem, przywrócony. Reżubryzacja ma przynajmniej tę zaletę, że nie trzeba płacić samemu żubrowi, a jedynie za reprodukcje jego sylwetki. Inaczej w przypadku niezliczonych gwiazd kina, sportu czy estrady eksponowanych w reklamach banków w telewizji i na billboardach. W ekonomiście zachowującym resztki wiary w racjonalność konsumentów ta parada celebrytów musi budzić zdumienie. Dlaczego ktoś miałby korzystać akurat z usług tego banku, który za ciężkie pieniądze poleca kierowca rajdowy czy wokalistka? Czy Szymon Majewski naprawdę przeanalizował starannie rynek kredytów hipotecznych, zanim polecił ofertę jednego z banków? Czy Chuck Norris zna się na faktoringu, a Piotr Adamczyk na pożyczkach gotówkowych?



Zatrudnianie celebrytów do reklamy niektórych produktów ma głęboki sens. Przykładowo, ktoś może chcieć nosić ubrania danej marki właśnie dlatego, że nosi je także jego ulubiona gwiazda ekranu. Któż nie pragnąłby choć trochę być jak John Malkovich? Ale czy klienci mogą wierzyć, że Danny DeVito czy Antonio Banderas naprawdę ma konto w polskim banku? I czy zwiększa to ich satysfakcję z korzystania z usług danego banku?