ORZECZENIE

Tajemnica bankowa z miesiąca na miesiąc jest osłabiana. Rodzimy ustawodawca, podążając w dużej mierze śladem unijnych decydentów, przyznaje prymat walce z przestępczością gospodarczą i finansowaniem terroryzmu nad prywatnością obywateli i prawami finansowych korporacji. Tamę temu podejściu mogą jednak postawić sądy. Pierwszy, który wyraźnie stanął w obronie tajemnicy bankowej, już się znalazł.

Konstytucyjna ochrona banku

Mitologizowane przepisy ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1988 ze zm.) w zakresie ochrony tajemnicy nie są wcale dla banków tak korzystne, jak powszechnie się sądzi. Kluczowy jest art. 106b ust. 1, który stanowi, że co do zasady prokurator prowadzący postępowanie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe może żądać od banku, osób tam zatrudnionych oraz osób, za których pośrednictwem podmiot wykonuje czynności bankowe, udzielenia informacji stanowiących tajemnicę bankową jedynie na podstawie postanowienia wydanego na jego wniosek przez właściwy miejscowo sąd okręgowy. Zgodnie z ust. 4 na postanowienie sądu przysługuje zażalenie prokuratorowi wnioskującemu o wydanie postanowienia. To zaś oznacza, że prawo bankowe nie przyznaje przedsiębiorcy uprawnienia do złożenia zażalenia na decyzję sądu, w której wyraża on zgodę na ujawnienie informacji chronionej. Od lat bankowcy wskazywali, że to absurd.

I z tym głosem zgodził się Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Mówi on wprost: postanowienie sądu w przedmiocie prokuratorskiego wniosku podlega zaskarżeniu także przez bank. A że prawo bankowe takiej możliwości nie przewiduje? Nic nie szkodzi!

Przestępcy lubią bankowość

Przestępcy lubią bankowość

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

„Uznać należy, że postępowanie w przedmiocie wniosku złożonego na podstawie art. 106b prawa bankowego ze względu na wagę skutków merytorycznego rozstrzygnięcia dla sytuacji (praw) banku mieści się w pojęciu sprawy rozpoznawanej przez sąd w znaczeniu nadanym przepisem art. 45 ust. 1 konstytucji (prawo do sądu – red.)” – wskazuje sąd. I kontynuuje, że skoro można mówić o sprawie w rozumieniu konstytucji, to trzeba pamiętać, iż – stosownie do wymogu art. 176 ust. 1 ustawy zasadniczej – postępowanie powinno być dwuinstancyjne. W efekcie jeśli bank uważa, że ani wniosek śledczego, ani postanowienie sądu nie uzasadniają we właściwy sposób zwolnienia z tajemnicy, możliwa jest jego kontrola instancyjna.

Bankowcy nie kryją satysfakcji z wrocławskiego orzeczenia. – Cieszy mnie stanowisko sądu, jak i to, że prawo do zażalenia wywiódł on wprost z konstytucji – mówi Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. – Prawo cywilne z natury rzeczy nie może być nadmiernie kazuistyczne, więc absolutnie nie należy postrzegać postanowienia sądu jako czegoś niezgodnego z prawem bankowym. To raczej doprecyzowanie przepisów ustawy.

Dodaje, że trzeba pamiętać, iż bank jest niejako depozytariuszem, łączy go szczególna więź z klientem. – Decydując się na złożenie zażalenia na postanowienie, bank nie działa w interesie własnym, lecz klienta. Oczywiste jest dla mnie, że żaden nie będzie chronił przestępców. Ale zdarzają się przypadki, gdy wnioski prokuratorów budzą wątpliwości. Możliwość ich dokładniejszego skontrolowania przez sądy wydaje się więc potrzebna – argumentuje prezes.

Bez polowania na czarownice

Postanowienie sądu apelacyjnego podoba się bankowcom z jeszcze jednego powodu. Podkreślono w nim bowiem szczególny charakter tajemnicy bankowej, która od pewnego czasu przez wielu – także orzekających – coraz częściej postrzegana jest jak kula u nogi. Tym razem sąd stwierdził jednak, że zgodę na ujawnienie danych objętych tajemnicą można wydać jedynie wówczas, gdy jest to niezbędne dla realizacji celów toczącego się postępowania, a niemożliwe jest dokonanie niezbędnych ustaleń w oparciu o mniej ingerujące w prawa jednostki środki. Innymi słowy, wrocławska apelacja powróciła do poglądu, który dominował jeszcze kilka lat temu, ale od pewnego czasu jest w odwrocie.

Co więcej, sąd wskazał, że prokurator powinien wiedzieć, kto jest posiadaczem rachunku, a nie szukać informacji po omacku. Tego wymaga – co zaznaczono w uzasadnieniu – prawo bankowe, stanowiące w art. 106b ust. 2 pkt 4, że we wniosku o zwolnienie śledczy powinni wskazać osobę lub jednostkę organizacyjną, której dotyczą informacje.

„Skoro na podstawie art. 105 ust. 1 prawa bankowego bank jest zobowiązany udzielić prokuratorowi informacji stanowiących tajemnicę bankową wyłącznie wtedy, gdy dane zebrane w toku postępowania przygotowawczego uzasadniają dostatecznie podejrzenie, że czyn karalny popełniła określona osoba (podejrzany), to okoliczność ta musi mieć znaczenie dla wykładni przepisu art. 106b” – wskazał sąd.

Eksperci mają mieszane uczucia. Artur Bilski, associate w kancelarii Hogan Lovells, podkreśla, że należy przyznać rację sądowi, iż przepisy prawa bankowego przewidują szczególną ochronę informacji objętych tajemnicą bankową. – Ujawnienie informacji objętych tajemnicą bankową należy traktować jako ostateczność i powinno to następować jedynie wtedy, kiedy nie ma możliwości ustalenia danych faktów w inny sposób – wskazuje mec. Bilski. Prokurator we wniosku powinien więc wykazać, że podjęcie innego rodzaju działań nie jest możliwe albo nie przyniosło efektów.

Tyle że, jak zaznacza Bilski, wskazane w art. 106b ustawy wymogi nie mogą prowadzić do absurdu. – Przykładem może być sytuacja, w której prokurator musiałby wskazywać we wniosku dane osobowe, takie jak imię i nazwisko posiadacza rachunku, kiedy są one nieznane. I to właśnie ich udostępnienia prokurator żąda, np. przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa z użyciem tego właśnie rachunku – twierdzi prawnik.

Jego zdaniem wystarczające w takim przypadku powinno być podanie przez prokuratora, że chodzi o osobę podejrzaną o dokonanie przestępstwa przy wykorzystaniu rachunku. – Konieczne jest jednak właściwe uzasadnienie takiego wniosku – zaznacza Bilski. 

ORZECZNICTWO

Postanowienie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 22 lutego 2017 r., sygn. II AKz 70/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia