Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało właśnie długo oczekiwany projekt nowelizacji kodeksu karnego w zakresie ścigania lichwy. Rzecz w tym, że kluczowa propozycja w ogóle nie dotyczy spraw karnych. Zmodyfikowany zostanie wzór obliczania limitu kosztów pozaodsetkowych, do którego stosować muszą się przedsiębiorcy udzielający kredytu konsumenckiego.

Kolejna zmiana

Obecne regulacje ustawy o kredycie konsumenckim są takie, że firmy pożyczkowe mogą od konsumenta pobrać w skali roku 10 proc. odsetek oraz kwotę niewynikającą z odsetek w wysokości maksymalnie 55 proc. wartości pożyczki rocznie. Dodatkowo łączna suma pobranych pozaodsetkowych opłat nie może przekroczyć 100 proc. wartości pożyczki.

Pożyczkowy biznes

Pożyczkowy biznes

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przepisy te obowiązują od 11 marca 2016 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 1357). Zostały uchwalone na zakończenie kadencji rządu PO-PSL.

Teraz Zbigniew Ziobro proponuje zmianę. Limit kosztów pozaodsetkowych zamiast 55 proc. w skali roku zostanie zredukowany do 20 proc. Co to oznacza? Pokażmy na liczbach. Obecnie firma pożyczkowa za udzielenie kredytowania na 30 dni w wysokości 1000 zł może po miesiącu zarobić na czysto ok. 300 zł. Po wejściu w życie rozwiązania sugerowanego przez MS zarobi maksymalnie 115 zł.

– Mówienie o zarobku w tym przypadku jest nieporozumieniem. Instytucje pożyczkowe przecież muszą pozyskać kapitał na pożyczanie. Dodatkowo trzeba liczyć się ze szkodowością na poziomie 20 proc. A przecież dochodzą też koszty zatrudnienia pracowników, prowadzenia biur – wymienia Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych. Z wyliczeń branży wynika więc, że po wejściu w życie propozycji Zbigniewa Ziobry do przeciętnej pożyczki przedsiębiorca będzie dokładał, a nie na niej zarabiał. Chyba że wypracowałby system pozwalający udzielać kredytowania wyłącznie tym osobom, które następnie sumiennie wywiążą się ze swoich zobowiązań. Prawda jest jednak taka, że to mało prawdopodobne, gdyż ci najsolidniejsi płatnicy idą po kredyt do banku, a nie do droższej firmy pożyczkowej.

Czarny rynek

– Po lekturze opublikowanego projektu można odnieść wrażenie, że Ministerstwo Sprawiedliwości chce w praktyce zabronić pożyczania pieniędzy przez instytucje pożyczkowe – komentuje Krystyna Skowrońska (PO), wiceprzewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych. I dodaje, że jeśli rzeczywiście taki jest cel – dobrze by było, gdyby resort sprawiedliwości przyznał to wprost.

– Wtedy możemy usiąść i rozmawiać o zaletach i wadach tego rozwiązania – twierdzi Skowrońska, która nie ukrywa, że dostrzega więcej wad niż zalet. Jej zdaniem unicestwienie firm pożyczkowych wcale nie poprawi sytuacji obywatela. A to dlatego, że ludzie potrzebujący pilnie pieniędzy nie zrezygnują w ogóle z poszukiwania finansowania, lecz szukają nieoficjalnej drogi.

– Rozwinąłby się czarny rynek, co byłoby ze stratą dla wszystkich, a największą dla konsumentów – wskazuje Krystyna Skowrońska.

Podobnie twierdzi zresztą Jarosław Ryba, który jeszcze kilka miesięcy temu polemizował z posłanką odpowiedzialną za poprzednią wersję ustawy antylichwiarskiej niemal w każdej kwestii.

– Problem lichwy, który chce rozwiązać Ministerstwo Sprawiedliwości, nie jest związany z istnieniem instytucji pożyczkowych, lecz z tym, że do pożyczania pieniędzy biorą się nieuczciwi ludzie szukający łatwego zarobku. Projekt doprowadzi zaś do likwidacji tych pierwszych, a tym samym wzmocnienia drugich – przekonuje prezes Ryba.

Potrzeba ścigania

Ministerstwo Sprawiedliwości uważa jednak, że nic niepokojącego się nie wydarzy. Nie grozi nam też rozwój czarnego rynku pożyczkowego, bo, jak wskazuje, najważniejsza w projektowanych zmianach jest nowelizacja kodeksu karnego. W efekcie każdy, kto chciałby wykorzystywać ludzi znajdujących się w potrzebie, poniesie surowe konsekwencje. Dotychczas w ocenie MS większość lichwiarzy pozostawała bezkarna.

– Krzywda obywateli, lichwiarskie umowy, które doprowadzały niekiedy do takich tragedii jak samobójstwa, nie interesowały osób decyzyjnych. W tej sytuacji prokuratorzy też nie uznawali walki z lichwą za tak istotną, jak jest w rzeczywistości. Ale koniec z tym – przekonywał tuż po przedstawieniu założeń nowelizacji w rozmowie z DGP minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Pomóc ma w tym doprecyzowanie art. 304 kodeksu karnego, który jest stosowany przy postępowaniach dotyczących lichwy.

Rzeczywiście z danych zgromadzonych przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości wynika, że walka z lichwiarzami w Polsce przez wiele lat kulała. W latach 2008–2010 w niemal 90 proc. spraw związanych z takimi pożyczkami postępowania umorzono lub odmówiono ich wszczęcia. Jedynie 20 przypadków zakończyło się skierowaniem aktów oskarżenia, a w czterech sprawach wydano wyroki skazujące.

– Dlatego zmiany w kodeksie karnym popieramy z całego serca. Należy walczyć z oszustwami. Ale proszę o rozwagę i niewylewanie dziecka z kąpielą. Nie ma powodu, by karać legalnie działające firmy, a ustalenie limitu na poziomie poniżej progu opłacalności prowadzenia działalności gospodarczej, byłoby właśnie karą – apeluje prezes ZFP Jarosław Ryba. 

Etap legislacyjny

Projekt przekazany do konsultacji