statystyki

Rząd podcina skrzydła OZE: Zielona energia przestanie się opłacać

autor: Adam Sofuł29.03.2016, 07:41; Aktualizacja: 29.03.2016, 07:44
Poselski projekt zakłada zmianę sposobu wyznaczania lokalizacji – wiatrak może stanąć nie bliżej od zabudowań niż dziesięciokrotność jego wysokości, co w praktyce przekłada się na ok. 1,5–2 km.

Poselski projekt zakłada zmianę sposobu wyznaczania lokalizacji – wiatrak może stanąć nie bliżej od zabudowań niż dziesięciokrotność jego wysokości, co w praktyce przekłada się na ok. 1,5–2 km.źródło: ShutterStock

Spadek opłacalności istniejących instalacji i mniejsze szanse na postawienie nowych – tego obawia się branża w związku ze zmianą przepisów. Firm y należące do Skarbu Państwa z niepokojem czekają na decyzję Sejmu.

O 100 mln zł większe podatki plus ponad 30 mln opłat parapodatkowych – takie mogą być skutki tzw. ustawy odległościowej dla pozostających pod kontrolą Skarbu Państwa koncernów energetycznych. A to niejedyne straty, jakie mogą ponieść – pod znakiem zapytania stoi rentowność już istniejących instalacji. – Można się również spodziewać mniejszych przychodów z przyłączeń – dodaje Tomasz Duda, analityk Erste Group.

Skąd te czarne wizje? Poselski projekt zakłada zmianę sposobu wyznaczania lokalizacji – wiatrak może stanąć nie bliżej od zabudowań niż dziesięciokrotność jego wysokości, co w praktyce przekłada się na ok. 1,5–2 km. To znacznie ograniczyłoby możliwość nowych inwestycji. Zmieniłby się również sposób naliczania podatku. Dotychczas elektrownia wiatrowa była podzielona na część budowlaną stanowiącą ok. 20–30 proc. wartości instalacji oraz część techniczną obejmującą pozostałe elementy, takie jak maszt, turbina i łopaty wirnika. Podatek w wysokości 2 proc. od wartości jest jak dotąd płacony od części budowlanej, ale projekt ustawy przewiduje, że objęta nim będzie cała inwestycja. Według szacunków Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej przy założeniu, że koszt 1 MW mocy z energii wiatrowej to ok. 6–6,5 mln zł, sam podatek od nieruchomości dla branży wzrósłby z obecnych 150 mln do 650 mln zł.

Do tego dochodzą opłaty – 1 proc. wartości inwestycji dla Urzędu Dozoru Technicznego, który miałby dopuszczać instalacje do eksploatacji. Zezwolenie miałoby być ważne dwa lata, po czym badanie trzeba by było powtarzać. Według szacunków PIGEOR to kolejne 187 mln obciążeń dla firm działających w tej branży.

Wprawdzie energetyka wiatrowa to domena przedsiębiorców prywatnych, ale i państwowe koncerny – chociaż w różnym stopniu – mocno w ostatnich latach inwestowały w ten sektor. Obecnie ich farmy wiatrowe stanowią około jednej piątej zainstalowanej mocy. Liderem jest PGE Energia Odnawialna z 529 MW mocy wiatrowych. Tauron Ekoenergia ma 200 MW, Energa – 185 MW, a ENEA – 56 MW. Dla wszystkich zmiana przepisów oznaczałaby dodatkowe koszty. Przedstawiciele koncernów nieoficjalnie przyznają, że są zaniepokojeni, oficjalnie – odmawiają komentarzy. – Na razie jest to projekt ustawy, może się jeszcze zmienić. Możemy się odnosić tylko do konkretnego aktu prawnego – twierdzi Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE. – Widzimy potencjalne ryzyka dla rozwoju naszego biznesu, jeśli projekt ustawy poselskiej wszedłby w życie w obecnym kształcie – przyznaje Mariusz Rędaszka, wiceprezes Energi ds. finansowych. On również jednak radzi, by poczekać na gotowy akt prawny. – Podawanie jakichkolwiek liczb na tym etapie byłoby spekulacją – dodaje.


Pozostało 40% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie