Do wykazu prac rządu został wpisany projekt uchwały w sprawie przygotowania terminala instalacyjnego dla morskich farm wiatrowych w porcie w Gdyni autorstwa ministerstwa infrastruktury. Wpisany w marcu projekt ministerstwa klimatu nie będzie rozpatrywany - dowiedziała się DGP.

Według naszego źródła doszło do porozumienia w tej sprawie. Jak pisaliśmy (Brak decyzji w sprawie portu dla wiatraków), o jak najszybszą decyzję w sprawie budowy portu instalacyjnego w Gdyni i przyjęcie uchwały Rady Ministrów w sprawie terminalu instalacyjnego dla morskich farm wiatrowych apelują zarówno polscy inwestorzy, jak i zagraniczni dostawcy. Projekt uchwały, przygotowany przez resort klimatu, został wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów 22 marca. Miał być przyjęty w II kwartale.

W projekcie wpisanym do wykazu we wtorek wieczorem widnieje już termin - III kwartał. Projekt zakłada przygotowanie w Porcie Gdynia odpowiedniego zaplecza portowego do obsługi morskich farm wiatrowych. „Według przyjętych założeń ma być to obiekt o charakterze stricte instalacyjnym dla morskich farm wiatrowych" - czytamy. Autorzy projekty wskazują, że już teraz gdyński port jest wykorzystywany do przeładunków wielu elementów konstrukcyjnych dla takich farm.

Tymczasem specjaliści zastanawiają się nad „local content", czyli ile na morskim boomie energetycznym zyskają polskie firmy. Jest ich ok. 400. „Obecnie potencjał udziału lokal content w łańcuchu dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej szacuje się na 20-25 proc. dla projektów, które powstaną w pierwszym etapie (o mocy 5,9 GW) oraz na ok. 45-50 proc. w kolejnej dekadzie" - czytamy w raporcie Instytutu Jagiellońskiego. Udział rodzimych firm w inwestycjach wycenianych na nawet 100 mld zł do 2030 r. będzie zależał od tego, czy w Polsce powstanie tzw. port instalacyjny i porty serwisowe. Bez nich udział ten może ograniczyć się do kilku procent.

"Zaniechanie niezwłocznego podjęcia decyzji będzie skutkować znaczną utratą przychodów i niewykorzystaniem potencjału rodzimych firm. Coraz bardziej prawdopodobne staje się wykorzystywanie portów zagranicznych w procesie inwestycji w morskie farmy wiatrowe, na czym stracą polskie stocznie i inni polscy producenci mogący wpisać się w przygotowanie instalacji wiatrowych" - mówiła w trakcie publikacji raportu Kamila Tarnacka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Z kolei Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej podkreślił, że pierwsze projekty planowane w Polsce wejdą w fazę realizacji już w 2024 r. "Oznacza to że, gdybyśmy chcieli optymalnie wykorzystać polskie zaplecze portowe, powinniśmy przygotować terminal instalacyjny do połowy 2023 r. To już scenariusz bardzo trudny do zrealizowania" - powiedział.

Jak wskazywały źródła DGP opóźnienie wynosi już co najmniej siedem miesięcy, dawno powinny się zacząć prace projektowe - powiedziało DGP źródło zbliżone do sprawy. Według naszego rozmówcy, budowa tzw. portu zewnętrznego wiąże się z dużymi inwestycjami w nową infrastrukturę, m.in. w falochron. Na inwestycję w Gdyni w Krajowym Planie Odbudowy przewidziano ok. 260 mln euro. Jak dowiedział się DGP z dwóch źródeł, z koncepcją budowy tzw. portu zewnętrznego w Gdyni konkuruje koncepcja resortu infrastruktury przeładunku wiatraków w istniejących portach kontenerowych. To również wymagałoby inwestycji (m.in. utwardzanie dna, placu składowego, umocnienie nabrzeża) i według naszych źródeł może wiązać się z ryzykiem, że statki instalacyjne z dużymi łopatami utrudnią dochodowy dla portu ruch kontenerowy.