Gdy zamykane było to wydanie DGP, ponad 4,3 mln gospodarstw w Teksasie i setki tysięcy w Oregonie, Kentucky i Zachodniej Wirginii nie miało dostępu do elektryczności albo zdarzały się przerwy w dostawach. Główna przyczyna? Teksański system energetyczny jest zaprojektowany pod kątem ciepłego klimatu. Prezydent Joe Biden ogłosił w stanie Teksas stan wyjątkowy. Nic dziwnego. W efekcie destabilizacji elektrownie o łącznej mocy 34 GW musiały odłączyć się od systemu, ceny elektryczności poszybowały w górę, a mieszkańcy ruszyli do sklepów, by zaopatrzyć się w gaz i drewno na opał.
Energetyczna katastrofa uderzyła też m.in. w system szczepień. Trzeba było gwałtownie przyspieszyć proces, żeby zdążyć zanim preparaty się zepsują. Ucierpiała branża wydobywcza ropy naftowej i gazu oraz funkcjonowanie rafinerii. Według różnych szacunków dzienna produkcja ropy mogła spaść od 1,5 do nawet ponad 3 mln baryłek, a gazu o 300 mln m sześc. dziennie. Tąpnięcie podaży krajowych surowców niemal natychmiast przełożyło się na notowania paliw na giełdzie. I tak już wywindowane – na skutek gospodarczego odbicia – na poziomy nienotowane od roku ceny biły kolejne rekordy.