Walczy natomiast z przywozem węgla i zapowiada ograniczenie importu prądu. Ceny mogą pójść w górę.
DGP
Pod koniec lipca Jacek Sasin, wicepremier i szef resortu aktywów państwowych wycofał się z planu likwidacji kopalni „Ruda” i „Wujek”. Powstał wtedy zespół z udziałem związkowców, który ma wypracować do końca września (prace zapewne się przedłużą) program naprawczy dla górnictwa, w tym dla pogrążonej w kryzysie Polskiej Grupy Górniczej. Spółka boryka się z m.in. nadpodażą węgla i koronawirusem, a na powierzchni utrzymuje ją tarcza antykryzysowa.
Reklama
Resort aktywów w odpowiedzi dla DGP wciąż podkreśla, że zamykanie kopalń nie jest wykluczone, ale na razie debatowane są inne rozwiązania. Rząd mimo bardzo trudnej sytuacji branży chce konsensusu społecznego dla zmian, a górnicy są przeciwko zamykaniu kopalń.
Przed weekendem odbyło się w Katowicach kolejne spotkanie zespołu. „Omówiono kwestie relacji między firmami górniczymi i energetycznymi. W tym sprawy związane z importem surowca czy odbiorami zakontraktowanego wcześniej paliwa. Potwierdzono również wcześniejsze ustalenia o odejściu od obligatoryjnego handlu energią poprzez giełdę, co ograniczy import i zwiększy jej produkcję w krajowych elektrowniach” – poinformowało Ministerstwo Aktywów Państwowych.
Potwierdza to nieoficjalne informacje DGP sprzed trzech tygodni, że rząd może walczyć z rosnącym importem prądu do Polski zwolnieniem z obowiązku sprzedaży energii na giełdzie. Import prądu ogranicza jego krajową produkcję, a tym samym spalanie węgla, dlatego związkowcy postrzegają go jako jedną z przyczyn kłopotów polskich kopalń.
Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, zwracają jednak uwagę na związane ze zniesieniem obliga ryzyko zmniejszenia płynności i wzrostu cen na rynku hurtowym energii.
W piątkowym spotkaniu poza górnikami uczestniczyli przedstawiciele branży energetycznej, m.in. prezes PGE Wojciech Dąbrowski i prezes Tauronu Wojciech Ignacok. Gorącym punktem poprzedniego spotkania 11 sierpnia był import węgla – związkowcy wskazywali, że zajmuje się nim m.in. spółka PGE Paliwa, podczas gdy sama PGE jest udziałowcem PGG, podobnie jak inne spółki energetyczne.
PGE, która wystawiła niedawno PGE Paliwa na sprzedaż, wyjaśnia, że w 2017 r. wraz z innymi polskimi aktywami francuskiej grupy EDF przejęła spółkę handlującą węglem (wówczas EDF Paliwa). W tym długoterminowe kontrakty na dostawy węgla z importu do 2023 r. Całościowy udział PGE Paliwa w imporcie węgla do Polski wynosił w latach 2015–2019 ok. 20 proc. W I półroczu 2020 r. spadł do 7 proc. PGE podkreśla, że chodzi o dostawy dla klientów zewnętrznych, czyli głównie ciepłowni, które potrzebują niskosiarkowego paliwa, którego PGG ma niewiele.
Resort aktywów zaznacza, że w okresie styczeń – czerwiec 2020 r. import węgla kamiennego był o prawie 3 mln ton mniejszy niż rok wcześniej. Węgla energetycznego, jaki wydobywa PGG, sprowadzono o 2,1 mln ton mniej. To w głównej mierze efekt spadku przywozu z kierunku wschodniego (o 1,8 mln ton mniej).
„Zmniejszenie importu spowodowane jest wprowadzeniem przepisów ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz determinacją rządu w zakresie kontroli na granicach” – wyjaśnia resort.