Gdy Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej zorganizowała w październiku i listopadzie minionego roku kurs języka polskiego online dla ponad pięciuset osób z Białorusi, które studiują lub planują studia w Polsce i którym język polski będzie potrzebny w trakcie kształcenia lub w pracy, limit miejsc został wyczerpany w ciągu zaledwie kilku godzin.
- To dobitnie pokazało, z jaką nadzieją Białorusini patrzą w stronę Polski i jak bardzo na nas liczą – mówi dr Grażyna Żebrowska, dyrektor Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.
Co warto zaznaczyć – był to tylko jeden z projektów przygotowanych z myślą o Białorusinach, którzy doświadczyli represji w związku z protestami i postulatami ponownego przeliczenia głosów w wyborach prezydenckich. Siły bezpieczeństwa na celownik wzięły nie tylko manifestantów na ulicach, ale także środowisko akademickie, bowiem wielu z protestujących rekrutowało się spośród studentów i ich wykładowców. To właśnie wtedy - w ramach rządowej inicjatywy „Solidarni z Białorusią” – Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej, działając na zlecenie istniejącego wtedy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (dziś Ministerstwo Edukacji i Nauki), uruchomiła działania wspierające studentów, naukowców i nauczycieli z Białorusi.
***
Ponad 800 młodych mieszkańców kraju nad Dnieprem i Dźwiną w minionym roku akademickim uzyskało pomoc finansową NAWA, która dała im możliwość studiów w ponad 70 polskich uczelniach w ramach działania „Solidarni ze studentami”. Młodzi ludzie otrzymali comiesięczne stypendia i szansę na otwarcie nowego rozdziału w życiu. Wysokość stypendium uzależniona była od cyklu studiów i wynosiła 1250 zł (studenci studiów I stopnia i jednolitych studiów magisterskich) lub 1500 zł (studenci studiów II stopnia). Stypendyści studiujący w uczelniach publicznych decyzją dyrektora NAWA otrzymali również zwolnienie z opłat za kształcenie. W tym gronie znalazł się Jurij*, który nie ukrywa, że o studiach w Polsce myślał jeszcze przed białoruską rewolucją.
- Mam polskie korzenie i krewnych w Polsce. Chciałem bardzo studiować w tym kraju, bo dla nas to synonim Europy Zachodniej, kraj kolorowy w porównaniu do Białorusi – tłumaczy student ekonomii w Warszawie. – I studia tutaj mnie nie zawiodły. Widać, że tu wszystkim czegoś się chce – zarówno studentom, jak i nauczycielom. Każdy ma poczucie, że studia mają sens, że coś przyniosą, zmienią w życiu – dodaje Jurij.
Tatiana, która studiuje w Warszawie, właśnie w polskiej stolicy po raz pierwszy poczuła się wolna.
- Zaskoczyła mnie liczba zagranicznych studentów. Mnóstwo tu ludzkiej energii. Na uniwersytecie można bardzo swobodnie dyskutować, wykłócać się w trakcie zajęć. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, bo po protestach w Mińsku wszyscy nauczyli się, że poglądy czasem trzeba ukrywać i się nie wychylać. To był zresztą główny powód mojego wyjazdu. Wcześniej nie brałam w ogóle pod uwagę, że mogłabym chcieć wyjechać. Teraz zastanawiam się raczej, czy chcę tam wracać. Choć mój polski nie jest idealny, to właściwie wszystko rozumiem. Co więcej, Polacy rozumieją mnie – tłumaczy.
Wszystko przez to, że – jak mówi – zobaczyła inne życie. Zaskoczyła ją zaradność polskich studentów, ich umiejętność godzenia pracy z nauką i życiem studenckim, a niekiedy także rodzinnym.
- Tutaj nie ma marazmu takiego jak na uczelniach białoruskich. Tu się naprawdę chce żyć – zaznacza Tatiana.
Tatiana dodaje, że nie chodzi tylko o uczelnię, ale przede wszystkim o ludzi. I przytacza sytuację z zeszłej zimy – gdy z różnych powodów nie mogła pojechać do rodzinnego domu, swoje drzwi otworzyli przed nią Polacy: święta spędziła u przyjaciółki z roku nad polskim morzem.
- Kasia powiedziała mi: „Moja mama twierdzi, że po to właśnie mamy w polskiej tradycji puste miejsce przy stole. Dla strudzonego wędrowca, który nie ma gdzie spędzić Wigilii”. Rozpłakałam się – tłumaczy Tatiana.
W zeszłym roku ponad 800 stypendystów – wyłonionych przez KRASP we współpracy z NAWA – kształciło się w 73 uczelniach w Polsce. W tym roku akademickim z 1821 wnioskujących stypendia otrzymało kolejne 395 osób, które uczyć się będą na 62 uczelniach.
Najwięcej osób podjęło studia w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Łódzkim i Szkole Głównej Handlowej. Najchętniej wybierane przez białoruskich stypendystów kierunki studiów to: zarządzanie, informatyka, filologie, biotechnologia i dziennikarstwo.
foto: materiały prasowe
***
Gdy dr Piotr Rudkouski podejmował decyzję o wyjeździe na stypendium badawcze do Polski w listopadzie 2020 roku, ryzyko trafienia do więzienia szacował jako „średnie”. Był członkiem Rady Koordynacyjnej, a jako dyrektor Białoruskiego Instytutu Studiów Strategicznych, niepaństwowego think tanku, inicjował projekt badawczy na temat czynników transformacji politycznej na Białorusi. Machina represyjna rozpędzała się powoli: pierwsze telefony z Komitetu Śledczego zaczęły się dopiero w drugiej połowie grudnia, a postępowanie kryminalne przeciwko niemu zostało wszczęte dopiero wiosną. Wtedy był już w Polsce.
- Na Białorusi świadomie zostały wybitne osoby, represje wobec których były kwestią czasu. Moi dobrzy znajomi Andrej Dyńko, Andrej Skurko - obaj mający małe dzieci. Eduard Palczys, którego żona była wówczas w ciąży, już był aresztowany. Dziennikarz Gazety Wyborczej Andrzej Poczobut, wybitna działaczka polonijna Andżelika Borys - oni też zostali. Ja wyjechałem - z ogromnym długiem moralnym wobec tych, którzy zostali. Decyzję podjąłem, myślę, że słuszną, ale ciężar na sercu był i pozostaje bardzo duży – tłumaczy Rudkouski.
Ale poza możliwością uniknięcia represji wyjazd do Polski stał się dla niego szansą na realizowanie badań w obszarze swojego zainteresowania. Prowadzi je obecnie w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.
- Jest to jedna z nielicznych w moim życiu sytuacji, kiedy mogłem otrzymać wsparcie na badania, które dla mnie osobiście są najbardziej interesujące. W tym przypadku: badania z zakresu przemian w sferze wartości na Białorusi – dodaje.
Rudkouski jest jednym z 35 naukowców, którzy w zeszłym roku znaleźli się w gronie osób zaproszonych do realizacji projektów w ramach działania zleconego NAWA przez MEiN – „Solidarni z Białorusią – Solidarni z naukowcami”. W 2020 roku NAWA we współpracy z KRASP wyłoniła 31 uczelni, które udzieliły im gościny i wsparcia naukowego.
Dla wielu białoruskich naukowców to był trudny moment. Z jednej strony ułożone życie, rodzina, praca, z drugiej – władza, która coraz mniej przychylnie patrzyła na niektórych wykładowców. Dla Andrzeja (dziś na Uniwersytecie Szczecińskim) głównym problemem i powodem wyjazdu było negatywne stanowisko władz publicznych w związku z prowadzonymi przez niego pracami nad internacjonalizacją badań naukowych i udziałem w projektach międzynarodowych zainicjowanych przez Unię Europejską i USA.
- Wątpliwości oczywiście były. Nowy język, kultura i mentalność. Główne wątpliwości dotyczyły dzieci, które jechały ze mną. Nie zdawałem sobie sprawy, jak szybko będą mogli się przystosować w Polsce i czy będą z tym problemy – mówi Andrzej.
Ale nie żałuje. - Tutaj otworzyły się przede mną nowe możliwości i perspektywy prowadzenia badań naukowych i realizacji projektów międzynarodowych wspólnie z kolegami z Polski i UE. Dzięki programowi stypendialnemu, który obejmował kursy językowe, nasza rodzina była w stanie szybko zintegrować się z polskim społeczeństwem i dziś jesteśmy optymistycznie nastawieni do naszej przyszłości w Polsce – tłumaczy. - Rzeczywistość przekroczyła moje oczekiwania. Łatwo zintegrowaliśmy się z polskim społeczeństwem. Znalazłem wsparcie na uniwersytecie i zyskałem nowe możliwości rozwoju jako naukowiec. Żona również znalazła pracę, a dzieci z dużym zainteresowaniem chodzą do polskiej szkoły. W niecały rok nasze życie zaczęło się układać. Jestem bardzo wdzięczny kierownictwu i całemu zespołowi Uniwersytetu Szczecińskiego za tę solidarność i pomocną dłoń, jaką przekazali naszej rodzinie – dodaje Andrzej.
Elena z Politechniki Śląskiej swoje życie dzieli na „przed” i „po” 2020 roku. „Przed” żyli odrębnie od polityki, pracowali, zarabiali na życie, mieli hobby i spotkania z przyjaciółmi. „Po” nie było żadnej wątpliwości, że to nie może tak dalej trwać, że trzeba coś zmienić. Wszystko zostawiła więc w Mińsku, ze sobą zabrała tylko najbliższą rodzinę.
- W tamtym czasie – czyli jesień-zima 2020 roku - na Białorusi, na mojej uczelni, na której pracowałam prawie 20 lat, nie było już możliwości pozostania. Zostałam ukarana utratą nagrody i naganą, byłam poniżana za moje poglądy polityczne, za nieumiejętność przemilczenia tego, co się dzieje. Lubię swoją pracę, wykłady dla studentów, ale ze względu na relacje z administracją rządową musiałam zrobić ten krok. Oczywiście, możliwość wzięcia udziału w programie „Solidarni z naukowcami” dała mi szansę kontynuowania pracy naukowej. Bardzo jestem wdzięczna za to – tłumaczy Elena, która dodaje, że była zaskoczona, jak nowoczesnym sprzętem dysponują uczelnie w Polsce.
Dr hab. Andrei Macuk, który trafił do Instytutu Historii im. T. Manteuffla PAN, w wyniku represji politycznych w 2020 roku. musiał odejść z Instytutu Historii Akademii Nauk Białorusi. W ciągu 2020 roku. dwa razy był zatrzymany. W areszcie spędził 28 dni.
- Drugi raz byłem aresztowany tylko za to, że z sąsiadami na podwórku piliśmy herbatę i jedliśmy tort z wizerunkiem Pogoni. To zostało uznane za akcja polityczną, choć jeszcze w marcu 2020 roku nakładem Akademii Nauk Białorusi wydrukowałem książkę, która na okładce miała Pogoń. Przestałem się czuć bezpieczny na Białorusi zwłaszcza, że nie miałbym gdzie pracować. Wszystkie miejsca, w których mógłbym nadal prowadzić badania, są państwowe – tłumaczy. - Było widać, że teraźniejsza władza białoruska zaczęła się aktywnie mieszać do badań historycznych i faktycznie odbywała się zamiana historii na ideologię. Chciałem się zajmować nauką, a nie ideologią – dodaje.
Jako przykład podaje fakt, że podręcznik do historii klasy 7, którego jest współautorem, trafił właśnie do kosza z powodów politycznych, a drugiego współautora zwolniono z publicznej jednostki.
Jak podkreśla dr hab. Andrei Macuk, w Polsce jako uczony nie ma wielu obowiązków, które nie dotyczą pracy naukowej, jest dużo mniej formalności.
- Na Białorusi cały czas miałem informować, gdzie jestem w jakich godzinach: archiwum, biblioteka, konferencja lub inne miejsce. W ogóle na Białorusi jest wiele więcej rzeczy papierowych, które miałem wypełniać. Co kwartał sprawozdanie o tym, co było zrobione w ciągu tych trzech miesięcy. Tu prowadzę podobne badania, ale mniej czasu tracę na różne papierowe formalności – twierdzi dr hab. Andrei Macuk.
***
Do grupy ponad 30 naukowców, którzy realizują projekty w polskich uczelniach, instytutach naukowych PAN czy instytutach badawczych, jeszcze w tym roku dołączą kolejni laureaci programu. W drugiej edycji „Solidarnych z naukowcami” zgłoszono bowiem ponad 40 projektów z udziałem białoruskich naukowców, narażonych w swoim kraju na represje i pozbawionych możliwości prowadzenia nieskrępowanych badań naukowych.
Zgodnie z zasadami programu, każdy z naukowców biorących w nim udział w tym roku otrzymuje wsparcie finansowe na które składa się: wynagrodzenie naukowca w wysokości 8500 zł brutto; jednorazowy dodatek mobilnościowy w wysokości 5000 zł (ryczałt), wypłacany przez ośrodek goszczący na konto uczonego, na pokrycie kosztów przeprowadzki i osób pozostających z nim we wspólnym gospodarstwie domowym; jednorazowy dodatek zadaniowy dla opiekuna (lub opiekunów) naukowca, będącego osobą zatrudnioną w instytucji zapraszającej w wysokości 6000 zł brutto; dodatek szkoleniowy na finansowanie kosztów opłat za kształcenie (np. kurs języka polskiego, szkolenia zawodowe) – w maksymalnej wysokości 500 zł na każdy miesiąc pobytu, rozliczany na podstawie poniesionych kosztów.
Do wsparcia naukowców zaoferowanego przez NAWA dołączyło się także Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które ogłosiło specjalny konkurs dla tej grupy badaczy. Dzięki temu finansowaniu białoruscy naukowcy dłużej będą mogli otrzymywać w naszym kraju środki na badania.
***
W sumie wsparcie w ramach działań NAWA otrzymało ponad 1100 osób. Łączny budżet działań to ok. 14 mln zł w 2020 roku. Ale dla niektórych ta pomoc okazała się bezcenna i nieprzeliczalna na pieniądze.
- Okazanej nam ze strony Polaków pomocy nie można przeliczyć na żadne pieniądze. Tak się zmienia świat – dodaje Tatiana.
*dane niektórych rozmówców ze względu na ich bezpieczeństwo zostały zmienione