Reklama
Wątpliwości co do interpretacji przepisów, które pozwalają wpisać się na listę radców prawnych bez konieczności odbycia aplikacji i złożenia egzaminu radcowskiego, pojawiły się po tym, jak z takiej ścieżki chciała skorzystać osoba posiadająca status aplikanta sądowego. Samorząd odmówił bowiem zaliczenia jej do okresu wymaganego ustawą kilku miesięcy, podczas których nie wykonywała ona obowiązków. Toczący się od 2016 r. spór na korzyść prawniczki rozstrzygnął dopiero niedawno NSA (uzasadnienie rozstrzygnięcia właśnie zostało opublikowane).
Seria porażek
Zgodnie z art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75 ze zm., dalej: u.r.p.) odbywać aplikacji i zdawać egzaminu radcowskiego nie muszą m.in. osoby, które zaliczyły egzamin sędziowski po 1 stycznia 1991 r. oraz przez pięć lat przed złożeniem wniosku o wpis na listę radców, łącznie przez co najmniej trzy lata, zajmowały stanowisko aplikanta sądowego. Na podstawie tej regulacji w szeregi radców prawnych wstąpić chciała kobieta, która odbyła roczną aplikację ogólną w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, a po niej szkolenie na aplikacji sędziowskiej. Po zdaniu egzaminu nie podjęła ona zatrudnienia jako referendarz sądowy w ramach 18-miesięcznego stażu włączonego do okresu aplikacji sędziowskiej. Jak jednak zaznaczyła, status aplikanta sądowego posiadała nieprzerwanie od stycznia 2012 r. do marca 2015 r.
Okręgowa rada jednej z izb radcowskich stanęła na stanowisku, że to nie wystarczy, aby uznać, że dopełniły się ustawowe wymogi pozwalające uniknąć konieczności odbycia aplikacji i zdania egzaminu radcowskiego. Uznano, że kilkumiesięczny okres, kiedy to starająca się o wpis na listę nie odbywała zajęć szkoleniowych ani też nie była zatrudniona na stanowisku referendarza, nie może być uwzględniony, bo w tym czasie zainteresowana w praktyce nie wykonywała obowiązków aplikanta sądowego.
To rozstrzygnięcie zostało podtrzymane przez Krajową Radę Radców Prawnych, a także ministra sprawiedliwości. Rację samorządowi przyznał również wojewódzki sąd administracyjny. Uznał, że „okres zajmowania stanowiska aplikanta sądowego odnosi się do faktycznego czasu pozostawania na stanowisku aplikanta, gdyż chodzi tu o nabycie odpowiedniej praktyki zawodowej do wykonywania zawodu radcy prawnego (…)”. Dodatkowo WSA podniósł kwestię rozbicia aplikacji prowadzonej przez KSSiP na dwa etapy – roczną aplikację ogólną i następującą po niej aplikację sądową. Zdaniem sądu okresu aplikacji ogólnej również nie można zaliczyć do wymaganych trzech lat zajmowania stanowiska aplikanta sądowego. A to dlatego, że pojęcie „aplikant sądowy” należy wykładać ściśle, uznając, że jest to osoba odbywająca aplikację sądową, której celem jest przygotowanie do służby sędziowskiej.
Błędna wykładnia
Ostatecznie spór trafił do NSA, który uznał, że WSA dokonał błędnej wykładni przepisów. Jak stwierdził, dla prawidłowego rozumienia art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a u.r.p. istotne jest znaczenie użytego w tym przepisie pojęcia „zajmował stanowisko”. Zdaniem NSA zwrot ten należy rozumieć jako „posiadanie przez daną osobą statusu aplikanta sądowego, tj. osoby wpisanej na listę aplikantów, niezawieszonej w prawach i obowiązkach aplikanta”. Innymi słowy „zajmowanie stanowiska” oznacza okres służby, a nie okres rzeczywistej pracy. Sąd, aby podeprzeć taką interpretację, wskazał, że w innym przepisie u.r.p. ustawodawca mówi wprost o „wykonywaniu czynności”.
NSA nie zgodził się również z niezaliczeniem do okresu wymaganego ustawą rocznej aplikacji ogólnej. Jak zauważył, aplikacja sędziowska nie ma samodzielnego charakteru, jest kontynuacją szkolenia przygotowującego do zawodu sędziego.
Z rozstrzygnięciem NSA nie chcą się pogodzić władze samorządowe.
– Stanowisko wyrażone przez Naczelny Sąd Administracyjny w komentowanej sprawie, w ocenie samorządu, stanowi rozszerzającą wykładnię w zakresie podstaw wpisu na listę radców prawnych, z którą nie sposób się zgodzić. Orzeczenie kształtuje bowiem dodatkowe, nieprzewidziane w ustawie przesłanki – uważa sekretarz KRRP Agnieszka Gajewska-Zabój. Jak przypomina ustawa z 2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów (Dz.U. z 2013 r. poz. 829) zdecydowanie ułatwiła dostęp do wykonywania zawodu radcy prawnego, zarówno poprzez otwarcie ścieżek pozaaplikacyjnych, jak i umożliwienie przepływu pomiędzy zawodami prawniczymi.
– Samorząd przestrzega wskazanych unormowań. Przepisy te, jako ekstraordynaryjne, powinny być jednak interpretowane ściśle. Nie można bowiem zapominać, że w świetle art. 17 konstytucji zadaniem samorządu radców prawnych jest zapewnienie należytego wykonywania zawodu radcy prawnego w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony – podkreśla mec. Gajewska-Zabój. I dodaje, że realizacja tego zadania polega w szczególności na ocenie kandydatów pod kątem spełnienia ustawowych warunków wpisu na listę radców prawnych, jak również badania, czy ich praktyka jest ekwiwalentna dla wiedzy i doświadczenia uzyskanych w trakcie aplikacji radcowskiej.
– W dotychczasowej ocenie organów samorządu wnioskujący takich wymagań nie spełniał – mówi sekretarz rady. Pytana o to, czy toczą się inne postępowania w analogicznych stanach faktycznych odpowiada, że samorząd nie ma takich informacji.
– Po przekazaniu akt sprawa będzie badana przez właściwe organy samorządu – kwituje Gajewska-Zabój.
Kto ma łatwiej przy wpisie na listę radców prawnych

orzecznictwo

Wyrok NSA z 10 czerwca 2021 r., sygn. akt II GSK 1203/18 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia