Obecnie znajdujemy się w nieznanym wcześniej na taką skalę reżimie zdalnego komunikowania się. Nawet jeśli jest to stan chwilowy, nie można tracić z pola
widzenia, że wykorzystywanie środków zdalnego porozumiewania się pozostanie z nami na zawsze, choć nic nie zastąpi bezpośrednich relacji i wartości nauczania w tradycyjnym ujęciu, na co wszyscy przecież czekamy.

Dobrym przykładem zastosowania zdalnego szkolenia są wprowadzone w warszawskiej radzie zajęcia uzupełniające w postaci warsztatów z techniki przesłuchiwania świadków i oskarżonego przed sądem. Popularność tych zajęć, przewyższających frekwencją i aktywnością uczestników z tzw. realu, można tłumaczyć prowadzeniem ich przez świetnie szkolących wykładowców, dobranym i praktycznym tematem, ale to także efekt łatwej dostępności online. Dzisiaj – skazani na ten sposób szkolenia i zmęczeni przymusową alienacją – możemy nie dostrzegać wszystkich jego zalet. W dalszej perspektywie powinniśmy jednak wyciągnąć wnioski z tych doświadczeń i wprowadzić na stałe elementy zdalnego nauczania do programu szkolenia. Decyzja, w jaki sposób te elementy wykorzystać oraz czy prowadzić w ten sposób zajęcia obligatoryjne czy fakultatywne, zależeć będzie od kierowników szkoleń poszczególnych izb. Chodzi o to, aby na poziomie NRA stworzyć szansę dostępu do zaawansowanych narzędzi przekazywania wiedzy wszystkim aplikantom w Polsce. Wiele instytucji zajmujących się nauczaniem w Europie i na świecie, w tym korporacje szkolące pracowników, korzysta od dawna z dodatkowych źródeł przekazywania wiedzy. Chodzi o platformy e-learningowe, będące formą szkolenia online lub łączące
takie szkolenie z nauczaniem stacjonarnym. Bywa, że taki program szkolenia zakłada konieczność wcześniejszego zapoznania się z materiałem dydaktycznym na platformie e-learningowej, jako wstęp do zajęć ściśle praktycznych. Takie narzędzie może służyć do powtórzenia lub uzupełnienia wiedzy opanowanej podczas studiów prawniczych, a zarazem umożliwiać wykładowcy skoncentrowanie się na warsztatach prowadzonych na podstawie kazusów. Jakże dobrze wpisuje się to w charakter szkolenia przyszłych obrońców i pełnomocników. Sięgając do własnych doświadczeń, dostrzegam, że skorzystanie z takiej uzupełniającej formy nauczania nie ma charakteru rewolucyjnego i nie wypaczy specyfiki przygotowania do wykonywania zawodu. Może stać się natomiast realizacją oczekiwań środowiska oraz dodatkowym, efektywnym wsparciem dla całego procesu szkolenia.

dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska