Samorządy nie biją się o publiczne wsparcie, do komercjalizacji swoich placówek zdrowia podchodzą z dużą rezerwą, a postawione pod ścianą, wolą pokryć ujemny wynik finansowy samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SPZOZ), niż zmieniać ich formę prawną.

Z dużej chmury....

Z uzyskanych przed DGP danych wynika, że od 2012 r. do 25 lipca tego roku z rządowej pomocy skorzystało zaledwie 17 samorządów. Łącznie trafiło do nich 78,4 mln zł. Tak nikłe zainteresowanie wsparciem przełożyło się również na samą liczbę przekształceń.

– W okresie obowiązywania ustawy o działalności leczniczej, decyzją samorządu lub właściwego ministra przekształcono w spółkę prawa handlowego 35 SPZOZ – informuje Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy resortu zdrowia.

Decyzję taką podjęto w przypadku 24 szpitali oraz 11 podmiotów lecznictwa ambulatoryjnego.

– To porażka rządowego programu – komentuje Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

Zdaniem ekspertów wynika ona z jednego zasadniczego powodu.

Przekształcenia w ochronie zdrowia

Przekształcenia w ochronie zdrowia

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Przekształcenie samo w sobie nie opłaca się większości SPZOZ i ich właścicielom. Po pierwsze, nie powoduje poprawy sytuacji szpitala. Jeżeli placówka przed transformacją była deficytowa, to także jako spółka generować będzie ujemny wynik finansowy – tłumaczy Maciej Zabelski, wiceprezes zarządu firmy doradczej A.M.G. Finanse oraz AMG Centrum Medyczne.

Po drugie, dla nowego podmiotu, jakim jest spółka, strata oznacza konieczność podniesienia kapitału zakładowego przez właściciela w celu uniknięcia złożenia wniosku o upadłość.

– W praktyce ma to takie same konsekwencje dla samorządu, jak konieczność pokrycia straty – dodaje Maciej Zabelski.

Zbyt duże ryzyko

Kolejna słabość rządowego programu, zdaniem ekspertów, to wymogi formalne, jakie muszą spełnić samorządy, które chcą z niego skorzystać. Z ustawy o działalności leczniczej wynika, że warunkiem uzyskania wsparcia jest wykazanie, że SPZOZ posiada zobowiązania publicznoprawne (np. wobec ZUS) na koniec 2009 r.

– Tyle że znaczna część szpitali ich po prostu nie ma. Boryka się natomiast z ogromnymi zobowiązaniami wobec kontrahentów. Ale te nie podlegają umorzeniu – podkreśla szef sejmowej komisji zdrowia.

Ponadto ustawa zobowiązuje samorządy do przejęcia części zobowiązań po przekształcanym SPZOZ. – Właściciele najbardziej zadłużonych szpitali, żeby sięgnąć po dotacje, sami muszą znaleźć ogromne sumy na pokrycie długów przekształcanego szpitala. Samorządy tych pieniędzy nie mają – podkreśla Tomasz Rek, prawnik, ekspert ds. ochrony zdrowia.

Dodaje, że warunkiem uzyskania dotacji na pokrycie zobowiązań SPZOZ jest zawarcie ugody z dostawcami towarów i usług dla szpitali. Problem w tym, że kontrahenci niechętnie decydują się na duże umorzenia, bo nie jest to w ich interesie. Najczęściej godzą się na umorzenia odsetek, co daje niewielkie kwoty, które samorządy mogą później odzyskać z rządowej dotacji.

Ponadto w ustawie o działalności leczniczej jest pułapka. Zgodnie z nią dotację można przeznaczyć na spłatę zobowiązań SPZOZ, które musi przejąć samorząd. Nie otrzyma zwrotu tych pieniędzy, jeśli sam wcześniej pokryje te należności. To zupełnie odwrotnie niż było w planie B (również przewidywał wsparcie). To rozwiązanie nie jest korzystne dla samorządów. Póki nie dostaną rządowych pieniędzy z dotacji, cały czas muszą utrzymywać część niespłaconych zobowiązań, a więc rosną im odsetki.

Decydujący wrzesień

Resort zdrowia z programu wsparcia nie zamierza jednak rezygnować. Ale i nie zapowiada zmian w warunkach przystąpienia do niego. Z informacji DGP wynika, że minister zdrowia chce, aby w przyszłorocznym budżecie na kontynuację programu zostało zarezerwowane 400 mln zł. Pozwolą one na sfinansowanie wniosków o dotacje, które mogą jeszcze wpłynąć do końca tego roku. A samorządy w tym roku czekają jeszcze poważne decyzje.

Dla wielu publicznych szpitali i poradni wrzesień może okazać się przełomowym miesiącem. Wtedy samorządy, które je nadzorują będą musiały podjąć ostateczną decyzję – spłacają ich straty finansowe, czy też decydują się tego nie robić. A to oznacza albo przymusowe przekształcenie albo likwidację szpitali, poradni czy przychodni. Decyzje takie muszą zapaść w stosunku do 205 SPZOZ. Tyle bowiem z nich zanotowało ujemny wynik finansowy na koniec ubiegłego roku. Samorządy jak na razie zwlekają z rozstrzygnięciami. O tym, jaka przyszłość czeka placówki ze stratami przekonamy się 31 września.