W przeciwieństwie do kilku innych gości „Akademii Sukcesu” Ryszard Pieńkowski nie był skazany na studiowanie prawa, a o wyborze tego kierunku zadecydował w dużej mierze przypadek. – Egzamin wstępny na prawo miał wówczas podobny przebieg, jak egzamin wstępny na historię, a ta pasjonowała mnie już od najmłodszych lat – wspomina.

Kiedy jednak znalazł się już w gronie studentów Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, to nawet przez chwilę nie żałował swojego wyboru.

– Z miejsca pokochałem studencką Warszawę i uniwersytecki klimat. Na swojej drodze spotkałem również niesamowitych wykładowców, jak choćby legendę wydziału, profesora Bogusława Leśnodorskiego – podkreśla Pieńkowski.

Pomimo kilku dobrych lat spędzonych na WPiA pod koniec studiów Pieńkowski zdecydował jednak, że nie będzie wiązał swojej przyszłości z zawodami stricte prawniczymi. Duży wpływ na tę decyzję miała lektura powieści „Zmartwychwstanie” Lwa Tołstoja. – To książka, po której jako młody człowiek poczułem wstręt do wymiaru sprawiedliwości – wspomina gość „Akademii Sukcesu”. – Wówczas nie potrafiłem już sobie wyobrazić siebie w roli adwokata, prokuratora czy sędziego – dodaje.

Po ukończeniu studiów Pieńkowski szuka więc miejsca, w którym mógłby zrealizować swoje ambicje zawodowe. Pracuje m.in. w urzędzie skarbowym oraz jako kierownik działu prawnego w fabryce. Nie czuje się jednak zbyt dobrze w pracy na etacie. – Zawsze wyróżniał mnie dość buntowniczy charakter. Gdy widziałem, że w miejscu, w którym pracuję, dzieje się coś niewłaściwego, to nie potrafiłem przejść nad tym do porządku dziennego. Oczywiście zazwyczaj nie podobało się to moim szefom. Dlatego – koniec końców – postanowiłem zacząć zmieniać świat na własny rachunek – wspomina gość spotkania.

W przeciwieństwie do wielu innych buntowników tego świata Ryszard Pieńkowski bardzo szybko przechodzi od słów do czynów. W 1987 r. w piwnicy jednego z warszawskich bloków rozpoczyna się historia Inforu.

Obywatel Pieńkowski

Pod koniec lat 80. Polska wchodziła w nową rzeczywistość prawno-gospodarczą, a to wiązało się z dynamicznymi zmianami w prawodawstwie. To sprawiało, że szary obywatel gubił się w gąszczu nowelizacji, paragrafów i kruczków prawnych. Za zmianami nie nadążał również wciąż ospały rynek wydawniczy.

Pieńkowski postanowił wykorzystać tę rynkową lukę i rozpoczął prace nad czytelnymi i przejrzystymi biuletynami, które zawierałyby aktualne przepisy z danej dziedziny prawa. Tworzył je chałupniczą metodą w swojej piwnicy, a następnie rozwoził do punktów sprzedaży w urzędach skarbowych. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, a zapotrzebowanie na aktualną informację prawną przerosło najśmielsze oczekiwania.

Sam zainteresowany na tym jednak nie poprzestał i dalej konsekwentnie rozwijał swój projekt. Biuro Informacji Organizacyjno-Prawnej „Inform” bardzo szybko przekształciło się w Wydawnictwo INFOR, a jego portfolio wydawnicze konsekwentnie się powiększało.

W 1994 r. ukazał się pierwszy numer „Gazety Prawnej”, która w 2001 r. przekształciła się w dziennik. W tym czasie Grupa Wydawnicza INFOR (od 2000 r.) wprowadzała na rynek kolejne czasopisma skierowane do ekspertów i specjalistów z zakresu ekonomii i prawa.

Dziś zarządzany przez Ryszarda Pieńkowskiego holding INFOR PL S.A. to największy polski dostawca profesjonalnych informacji o tematyce prawno-gospodarczej, który ugruntowuje na rynku pozycję lidera w tej branży.

Pieńkowski jest również ojcem sukcesu „Dziennika Gazety Prawnej”, który powstał w 2009 r. w wyniku połączenia „Dziennika Polska-Europa-Świat” oraz wspomnianej „Gazety Prawnej”.

Twórca Inforu na laurach osiadać jednak nie zamierza. Jak sam przyznaje – ma zmysł wynalazcy, który sprawia, że wciąż widzi wokół siebie elementy, które można byłoby usprawnić czy też unowocześnić.

Co ciekawe, Infor mógłby nigdy nie powstać, gdyby nie „Obywatel Kane”. Pieńkowski wspomina, że po raz pierwszy obejrzał ten film jeszcze w czasie studiów i zrobił na nim wielkie wrażenie. Być może na tyle duże, że w pewien sposób podświadomie zainspirował go do założenia własnego wydawnictwa. To właśnie z powodu fascynacji wybitnym obrazem Orsona Wellesa prezes Inforu nazywany jest często żartobliwie Obywatelem Pieńkowskim.

Świat dla odważnych

W czasie spotkania ze studentami gość „Akademii Sukcesu” tradycyjnie musiał zmierzyć się z całą serią dociekliwych pytań. Prezes został zapytany m.in. o przyszłość prasy drukowanej, dalszą strategię rozwoju „Dziennika Gazety Prawnej”, a także o swoje biznesowe wzorce.

Jak na „Akademię Sukcesu” przystało, nie zabrakło również pytań o receptę na ów sukces. Pieńkowski wymienił cztery najważniejsze cechy, które umożliwiają osiągnięcie sukcesu w każdej dziedzinie życia – odwagę, wyobraźnię, innowacyjność oraz odrobinę szczęścia.

– 99 proc. ludzi wciąż żyje swoimi obawami i lękami. Boją się wykonać kolejny krok w nieznane. Odwaga to coś, co pozwala pokonać te wszystkie obawy. Zaryzykować. Dotyczy to wszystkich dziedzin – od życia osobistego po biznes – podkreśla Pieńkowski. Musi być to jednak odwaga połączona z umiejętnością ponoszenia porażek. – Jedyna droga do sukcesu wiedzie bowiem przez popełnione wcześniej błędy – dodaje.

W tym miejscu Pieńkowski wskazał m.in. na zakup polskiej edycji słynnego włoskiego dziennika ekonomiczno-prawnego „Il Sole 24 Ore”. Ostatecznie periodyk wydawany pod tytułem „Dziennik Prawa i Gospodarki” okazał się biznesową klapą. – To była niewątpliwie porażka, ale gdyby nie ona, to być może nigdy nie byłbym uczestnikiem wielu sukcesów, które po niej nastąpiły, jak choćby powstanie „Dziennika Gazety Prawnej” – podkreśla.

W czasie spotkania ze studentami odniósł się również do kwestii śmierci prasy drukowanej. Zauważył, że Infor już od wielu lat przygotowuje się do wielkiej transformacji na rynku wydawniczym i coraz śmielej inwestuje w produkty elektroniczne oraz rynek mobilny. Już teraz „Dziennik Gazeta Prawna” jest rynkowym liderem sprzedaży wydań elektronicznych.

– Obecnie królem jest wciąż papier, ale doskonale zdajemy sobie sprawę, że jego detronizacja zbliża się wielkimi krokami i już wkrótce role się odwrócą. Wówczas pierwszorzędnym źródłem fachowej i specjalistycznej informacji będą produkty elektroniczne – prorokuje gość „Akademii Sukcesu”.

Twórczy niepokój

Zapytany o to, jakich cech poszukuje u swoich współpracowników, Pieńkowski wskazuje, że stawia przede wszystkim na kreatywność.

– Lubię ludzi twórczych, innowacyjnych, pełnych twórczego niepokoju. W ich towarzystwie czuję się znakomicie – wyznaje. Jeszcze bardziej ceni jednak osoby, które wciąż chcą się uczyć i rozwijać. Sam chętnie obdarowuje swoich pracowników książkami, które zainspirowały go na jakimś etapie życia. – Dziś analfabetą jest ten, kto nie chce się uczyć – dodaje, parafrazując słowa Alvina Tofflera.

Do swoich największych biznesowych inspiracji zalicza m.in. Samuela Waltona (twórca sieci Wal-Mart), Richarda Bronsona oraz Steve’a Jobsa. To od pierwszego z nich zaczerpnął zwyczaj nagrywania swoich pomysłów i przemyśleń na dyktafon. – Zdarzało się, że w ciągu weekendu powstawało nawet pięćset takich notatek głosowych – wspomina Pieńkowski.

Na koniec gość „Akademii Sukcesu” został zapytany o to, czy prowadzenie dużego wydawnictwa to czysty biznes, czy też coś więcej: pasja, rodzaj misji.

– Nie jestem biznesmenem. Biznesmen to człowiek, który gra sobie na giełdzie, kupuje coś, a następnie sprzedaje to z zyskiem. Mówiąc krótko – nie przywiązuje emocji do tego, co robi – ocenia Ryszard Pieńkowski. – Dla mnie emocje są najważniejsze. Wkładam w prowadzenie firmy całe moje serce. Uwielbiam spotykać się ze swoimi pracownikami, rozmawiać, planować, dyskutować. Daje mi to ogromną satysfakcję – podsumowuje.

Akademia Sukcesu

To wspólna inicjatywa redakcji DGP oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie kolejnych spotkań z wybitnymi przedstawicielami świata mediów, polityki i biznesu studenci mogą poznać szerokie spektrum perspektyw związanych z ich zawodową przyszłością.