statystyki

Wyrok TSUE ws. stanu powietrza w Polsce: Dym nie ma barw partyjnych [OPINIA]

autor: Karolina Baca-Pogorzelska23.02.2018, 07:04; Aktualizacja: 23.02.2018, 08:39
W ogłoszonym wyroku TSUE podkreślił, że już sam fakt przekroczenia w powietrzu stężeń pyłu PM10 w Polsce wystarcza do stwierdzenia uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego UE.

W ogłoszonym wyroku TSUE podkreślił, że już sam fakt przekroczenia w powietrzu stężeń pyłu PM10 w Polsce wystarcza do stwierdzenia uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego UE.źródło: ShutterStock

Po czwartkowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pojawiły się głosy, że obóz rządzący nic nie robi z brudnym powietrzem w kraju. Sęk w tym, że ocena TSUE dotyczyła stanu powietrza w latach 2007–2015, czyli rządów PO-PSL, ale z uwzględnieniem tego, co robimy dzisiaj. I faktycznie to od PiS zależy, czy zapłacimy nawet 4 mld zł grożącej nam kary, czy nie.

W ogłoszonym wyroku TSUE podkreślił, że już sam fakt przekroczenia w powietrzu stężeń pyłu PM10 w Polsce wystarcza do stwierdzenia uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego UE. W latach 2007–2015 dobowe wartości stężenia PM10 przekraczały normy w 35 strefach (w Polsce mierzymy go w 46), a roczne wartości były wyższe na 9 obszarach. Przekroczenia uznane zostały więc za trwałe.

Choć TSUE zajmował się latami 2007–2015, smog, a więc niska emisja (oznacza to drobne pyły zawieszone na małej wysokości, nie niewielką emisję zanieczyszczeń) nie jest problemem nowym. Zjawisko to w naszym kraju, którego gospodarka opiera się na węglu, jest obecne od lat. Sęk w tym, że Polacy zaczęli zwracać na nie większą uwagę, gdy podczas poprzedniej zimy pojawiło się wiele aplikacji na smartfony pozwalających śledzić jakość powietrza na bieżąco. Rząd PiS musiał więc zareagować. W styczniu 2017 r. ogłosił 14-punktowy program „Czyste Powietrze”.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

  • Tom(2018-02-24 12:16) Zgłoś naruszenie 10

    Zapoznajmy się z faktami dotyczącymi problemu niskiej emisji w Polsce: 1) 20 mln Polaków, czyli większość wyborców mieszka w domach jednorodzinnych. 2) 3,5 mln domów jednorodzinnych, czyli 70% wszystkich domów jednorodzinnych w Polsce wybudowano przed 1989. Domy te nie posiadają żadnego lub prawie żadnego ocieplenia. 3) Szacuje się, że koszt modernizacji jednego takiego domu jednorodzinnego, czyli wymiana dachu i jego ocieplenie, ocieplenie ścian, zakup kotła 5 klasy oraz dostosowanie komina do kotła 5 klasy wyniesie od 50 tys.-100 tys. zł. 4) Przemnażając 3,5 X 100 tysięcy zł otrzymujemy 350 mld zł. Tyle państwo musiałoby wydać na ograniczenie niskiej emisji pochodzącej tylko z domów jednorodzinnych. 5) Rozkładając czas strwania programu na 10 lat państwo musiałoby wydawać 35 mld zł rocznie na walkę z niską emisją. To jest około 4-5% rocznego PKB. Dla porównania na służbę zdrowia państwo wydaje 4% PKB rocznie, a podwyżka wydatków do 6% PKB jest niemożliwa ze względu na brak środków finansowych. Nie ma więc żadnych szans na to, żeby dzisiaj lub w przyszłości znalazło się 350 mld zł na ograniczenie niskiej emisji w Polsce. 6) 50% Polaków nie posiada żadnych oszczędności, a więc programy oparte na dopłatach nigdy nie osiągną sukcesu ze względu na brak środków inwestycyjnych Polaków. 7) Liczba emerytów i rencistów w Polsce wynosi 9 mln ludzi (30% wyborców). Mediana świadczenia emerytalnego w 2017 wyniosła 1600 zł netto, dominanta świadczenia emerytalnego wyniosła 1350 zł netto. 8) Polska jest szybko starzejącym się krajem, w którym liczba emerytów i rencistów za niedługo wyniesie kilkanaście milionów obywateli. Przyszłe świadczenia emerytalne będą dużo niższe niż obecnie. Ta grupa wyborców nigdy nie zgodzi się, żeby podatki zamiast na emerytury lub służbę zdrowia przyznawane były na dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych lub dopłaty dla właścicieli farm wiatrowych. Niedawny Raport Fundacji Kalickiego dobrze opisywał ten problem. 9) Koszty ogrzewania sieciowego i gazowego będą w Polsce rosnąć. Do końca 2022 muszą w Polsce zostać uwolnione ceny gazu dla gospodarstw domowych, co oznaczać będzie znaczny wzrost kosztów ogrzewania gazowego i odchodzenie mieszkańców od tego rodzaju ogrzewania. 10) Starzenie się społeczeństwa, niskie dochody emerytów i rencistów, czyli przyszłej największej grupy wyborców, rosnące koszty ogrzewania sieciowego i gazowego zmuszać będą ludzi do powrotu do tanich, wysokoemisyjnych systemów ogrzewania takich jak piece kaflowe i uniweralne kotły zasypowe umożliwiające spalenia najtańszego rodzaju paliwa. Ani dzisiaj, ani też w przyszłości przy dużo gorszej sytuacji demograficznej nie ma większych szans na ograniczenia niskiej emisji. Źródła: Raport Przegląd Efektywności Energetycznej w Polsce 2015, forbes.pl/finanse/swiatowy-dzien-oszczedzania-ponad-15-mln-polakow-nie-ma-odlozonych-zadnych-pieniedzy/lgcqrml, visualcapitalist.com/animation-rapidly-aging-western-world/

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Xyz(2018-02-23 11:18) Zgłoś naruszenie 00

    Pytam się czemu Unia nie wprowadziła norm dobowych najgroźniejszych cząsteczek PM 2,5 i czemu nikt nie mówi o prawdziwym problemie dużych miast czyli starych samochodach niespełniających norm emisyjnych i zagęszczaniu zabudowy w środu miasta przez deweloperów stawiających wszędzie kilkunastopiętrowe wieżowce i likwidujących tereny zielone za zgodą miasta. Niech ktoś zajmie się w końcu tym co dzieje się w Gdańsku na Zaspie. Deweloperzy robią co chcą tereny zielone albo niska zabudowa w ciągu 10 lat zostały zabudowane przez deweloperów i w ciągu tych 10 lat poziom smogu wzrósł kilkukrotnie. Zaspa słynęła z dużej liczby terenów zielonych między blokami i dwóch parków i o żadnym smogu nie było mowy

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie