Sytuacja na rynku nawozów azotowych jest silnie sprzężona z dochodowością rolników, którzy są głównymi konsumentami. Zatem wpływ mają takie czynniki jak ceny płodów rolnych czy koszty produkcji, w tym niezbędny sprzęt czy paliwo. Kształtowanie się cen nawozów zależy nie tylko od popytu, ale również od cen gazu, długości okresu sezonu nawozowego warunkowanego np. pogodą czy ogólnej sytuacji na polskich i zagranicznych rynkach. W ostatnim czasie, z uwagi na sytuację popytową, krajowa produkcja nawozów spadła.

Jednym z przyczynków, wbrew pozorom, była obniżka cen gazu skutkująca spadkiem notowań cen nawozów. Nabywcy wstrzymywali decyzje zakupowe licząc na dalsze spadki – ceny gazu zazwyczaj wyznaczają trend, który z opóźnieniem przekłada się na rynek nawozów. Jednak nie zawsze się tak dzieje, jak już wskazano ceny kształtowane są przez różne czynniki, w tym sytuację na rynku rolnym. A w tym przypadku niekorzystnie wpłynęła sytuacja na rynku zboża – gdzie w wyniku nadpodaży ceny plonów uległy obniżeniu. Zachwianie popytu i nie najlepsza sytuacja klientów doprowadziła do spadku produkcji, a co za tym idzie konieczne może być zintensyfikowanie importu nawozów, w szczególności spoza Unii Europejskiej.

Problemy – nie tylko w Polsce

Zgodnie z danymi GUS produkcja nawozów azotowych w Polsce w 2022 r. wyniosła 2,102 mln ton (w przeliczeniu na czysty składnik), co stanowi nieznaczny wzrost względem roku poprzedniego, kiedy było to 2,099 mln ton. Należy przy tym zaznaczyć, że zużycie tego typu nawozów spadło o 10 proc. w sezonie 2021/2022 względem analogicznego okresu rok wcześniej. Zgodnie z prognozami w sezonie 2022/2023 konsumpcja powinna utrzymać się na podobnym poziomie, jednak może ulec obniżeniu z uwagi na niższy popyt. Mimo to wielkość importu rośnie. Jedynie w ciągu pierwszych 10 miesięcy sezonu 2022/2023 zaimportowano 1,457 mln ton nawozów azotowych, co w porównaniu z wartością zanotowaną dla całego poprzedniego sezonu stanowi wzrost o 58 proc. Wśród głównych źródeł pochodzenia można wskazać Niemcy, Chiny i Rosję, ale również Oman, Litwę, Uzbekistan czy Stany Zjednoczone. Dodatkowo na początku 2023 r. w całej Unii Europejskiej zawieszono na niecałe pół roku cła na nawozy (z wyłączeniem Rosji i Białorusi). Standardowe poziomy daniny wynoszą od 5,5 do 6 proc., przy czym nie dotyczą one Egiptu, Algierii i Uzbekistanu.

Problemy rodzimych producentów nie są odosobnione i występują w innych państwach Europy. Wojna w Ukrainie i kryzys gazowy ograniczyły czasowo produkcję, prowadząc do wzrostu cen. Konsekwencją tego zwiększył się import tańszych nawozów, głównie ze wschodnich, często egzotycznych kierunków. Ograniczony popyt na europejskie produkty istotnie odbija się na branży, która ma coraz większy problem z ich sprzedażą. Może to spowodować ponowne zmniejszanie produkcji i dalszy wzrostu wolumenu zagranicznych nawozów w Europie. Przy czym przedsiębiorcy mają wciąż pole do walki o utrzymanie pozycji rynkowej z uwagi na prognozowany sukcesywny wzrost zużycia nawozów azotowych zarówno w Polsce, jak i pozostałych państwach członkowskich.

ANWIL zwiększa moce wytwórcze

Szans rodzimych producentów można upatrywać w zwiększeniu konkurencyjności kosztowej poprzez rozszerzanie działalności, inwestycje i modernizację zakładów produkcji czy tworzenie nowych produktów o ulepszonych parametrach, atrakcyjniejszych z punktu widzenia odbiorców. W tym zakresie przykładem jest finalizowana przez ANWIL z Grupy Orlen budowa trzeciej linii do produkcji nawozów azotowych, dzięki którym spółka ma rozszerzyć portfolio produktowe. Instalacja we Włocławku zwiększy moce wytwórcze o 50 proc., co przełoży się na produkcję do 1,461 mln ton nawozów azotowych rocznie. Zwiększenie efektywności oraz rozszerzenie oferty o nowe, atrakcyjniejsze produkty, może być krokiem w umocnieniu pozycji rynkowej przez ANWIL i skutecznej rywalizacji z zagranicznymi konkurentami.

Z kolei czeska spółka Agrofert, jeden z czołowych europejskich producentów, stawia na ekspansję i przejęła austriackie zakłady azotowe Borealis. Dzięki temu Czesi będą mogli podwoić moce produkcyjne i rozszerzyć działalność na nowych rynkach, w szczególności we Francji, krajach Beneluksu, Bułgarii czy Serbii. Oprócz tego planowane są dalsze inwestycje modernizacyjne, umożliwiające rozwój innowacyjnych i zrównoważonych produktów.

Warto również wspomnieć o nowym graczu na rynku – FertigyHy, założonym przez konsorcjum EIT InnoEnergy, RIC Energy, MAIRE, Siemens Financial Services, InVivo i HEINEKEN. Celem spółki jest produkcja przystępnych cenowo i niskoemisyjnych nawozów azotowych wykorzystując jedynie energię z odnawialnych źródeł i zielony wodór. Rozwiązanie to nie tylko wpisuje się w unijną politykę klimatyczną, ale również jest niezależne od wahań cen gazu i dostępności surowca. W 2025 r. planowane jest rozpoczęcie budowy pierwszego zakładu produkcyjnego w Hiszpanii, który ma wytwarzać ponad 1 mln ton nawozów rocznie, a następnie podejmowane będą sukcesywnie inwestycje w kolejnych krajach.

Czas pokaże, na ile działania europejskich producentów będą skuteczne.

Katarzyna Rumiancew, analityk Warsaw Enterprise Institute / Materiały prasowe

Katarzyna Rumiancew

Główny Analityk Warsaw Enterprise Institute