Podczas rozstrzygania sporów dotyczących prawa autorskiego czasem z pola widzenia znika to, co powinno być najistotniejsze - czy w ogóle mamy do czynienia z utworem. Tak też wydarzyło się w procesie o prawa autorskie do dokumentacji technicznej kuchni polowej. Stworzona jeszcze w latach 90., była wykorzystywana do budowy specjalnych przyczep do gotowania dla wojska. Zarejestrowano ją jako wzór przemysłowy, do którego prawa wygasły w 2004 r. Twórcy uznawali ją jednak dodatkowo za utwór, do którego autorskie prawa majątkowe sprzedali dwóm firmom. Początkowo współpracowały one przy budowie kuchni polowych na podstawie tej dokumentacji. Ostatecznie przestały i jedna z nich samodzielnie zaczęła startować w przetargach dla wojska. Wygrała cztery, i to właśnie te zamówienia stały się osią sporu. Przedsiębiorca, który posiadał połowę udziału w autorskich prawach majątkowych, wytoczył odrębne procesy, w których domagał się udziału w zyskach ze sprzedaży kuchni. W jednym z nich wywalczył ponad 120 tys. zł w obydwu instancjach. W drugim jednak sąd uznał, że dokumentacja techniczna nie może zostać uznana za utwór i podlegać ochronie prawnoautorskiej. Te sprzeczne ze sobą orzeczenia doskonale pokazują odmienne podejście do prawa autorskiego.