Nową możliwość ma stworzyć przyjęta wczoraj przez Parlament Europejski dyrektywa w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych na potrzeby ich wykorzystania na internetowym polu eksploatacji na rynku wewnętrznym. Pod tą długą nazwą kryją się przepisy, które mają z jednej strony uregulować działalność organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, z drugiej zaś wprowadzić licencje ponadkrajowe, czyli takie, które mogą obowiązywać nawet w całej UE.

Właśnie te ostatnie regulacje są przedstawiane jako krok pozwalający europejskiemu rynkowi muzycznemu rozwijać się równie sprawnie, jak amerykański. Zdaniem autorów dyrektywy dziś przeszkadza w tym m.in. brak jednolitej licencji na oferowanie internetowego dostępu do muzyki w całej UE.

– Dzięki niej nowe serwisy internetowe oferujące muzykę będą miały mniej trudności z wejściem na rynek i unikniemy dominacji iTunes. Celem jest stworzenie jednolitego rynku, który będzie w stanie w przystępny sposób każdemu dostarczyć trochę kultury – przekonywała na wcześniejszym etapie prac na dyrektywą Marielle Gallo, francuska europosłanka, która była sprawozdawczynią projektu.

W efekcie powstał nowy mechanizm, który pozwoli organizacjom zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, po spełnieniu pewnych wymagań, udzielać licencji na wiele państw. Dzięki temu dystrybutor muzyki nie musiałby zawierać osobnych umów z organizacjami działającymi w każdym z państw oddzielnie. Mógłby to zrobić za jednym zamachem na terytorium całej UE. W ten sposób od razu zaczynałby świadczyć usługi w wielu krajach. Użytkownicy z Polski nie musieliby zaś czekać latami na wejście takich serwisów, jak Spotify.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego obawia się jednak, że propozycja ta może się odbić na różnorodności kulturowej w Europie.

– Rozwiązania zawarte w dyrektywie mogą doprowadzić do powstania monopolu największych zachodnich organizacji, przede wszystkim dysponujących najpopularniejszym, anglojęzycznym repertuarem – tłumaczy te obawy Maciej Babczyński, rzecznik resortu.

– Na wniosek Polski wprowadzono do tekstu dyrektywy mechanizmy zobowiązujące organizacje zbiorowego zarządzania do jednakowego traktowania całego repertuaru objętego licencjami wieloterytorialnymi – zarówno polskojęzycznego, jak i angielskojęzycznego. Jednak w praktyce skuteczność tego mechanizmu i wprowadzonych zabezpieczeń zweryfikuje dopiero w przyszłości rynek – dodaje.

Dyrektywa porządkuje również i ujednolica działalność

organizacji zbiorowego zarządzania funkcjonujących w UE. Chodzi o to, by w sposób szybki i skuteczny przekazywały twórcom pobierane przez siebie tantiemy. Gwarantować ma to zapis, zgodnie z którym pieniądze muszą być przekazane nie później niż w ciągu 9 miesięcy od zakończenia roku finansowego, w którym zostały zebrane. Duży nacisk dyrektywa kładzie też na przejrzystość działania organizacji, nakładając na wszystkie obowiązek publikowania sprawozdań.

Akurat ten wymóg w Polsce już funkcjonuje.

– Już w 2011 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego wydał rozporządzenie w sprawie obowiązków sprawozdawczych organizacji, które w znacznym stopniu odpowiada wymaganiom, jakie w tym zakresie określi dyrektywa – wyjaśnia Maciej Babczyński.

Dyrektywa musi teraz zostać przyjęta przez Radę UE. Posiedzenie odbędzie się za kilka tygodni. MKDiN, ze względu na wątpliwości dotyczące licencji wieloterytorialnych, rekomenduje polskiemu rządowi wstrzymanie się od głosu.

391 mln utworów muzycznych sprzedano w UE w 2012 r. za pośrednictwem internetu