Kwestia istnienia i zatwierdzania spójnych tabel wynagrodzeń, ich racjonalna systematyka i stosowna wysokość stawek jest nie tylko interesem twórców i artystów. Powinna być także troską państwa. I o to trzeba zadbać w implementacji dyrektywy
Jan Błeszyński, radca prawny, wykładowca na UW / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Implementacja dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/26/UE z 26 lutego 2014 r. w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym, tzw. dyrektywy o zbiorowym zarządzaniu, obejmuje określenie przez krajowego ustawodawcę modelu organizacji zbiorowo zarządzającej autorskimi prawami majątkowymi. Regulujący tę kwestię art. 3 dyrektywy pozostawia tu dużą swobodę. Nasuwa to pytanie o zachowanie dotychczasowego stanu regulacji w polskim prawie, ewentualnie o kierunek jego korekt, a także o zakres zmian związanych z implementacją.

Reklama
Twórcy i mecenasi
Najstarsza polska organizacja zarządzająca prawami autorskimi w 2018 r. obchodzić będzie 100-lecie. W międzywojniu ZAiKS ukształtowany został w formie stowarzyszenia, co gwarantowało mu samorządność. Obecność wydawców w organizacjach zbiorowego zarządzania, praktykowana w innych państwach, a przez wiele lat (do 1952 r.) także w Polsce, miała istotne znaczenie dla układu sił w stowarzyszeniu. Funkcjonujący w przeszłości na naszym rynku wydawcy pełnili bowiem trudną do przecenienia funkcję w promowaniu polskiej twórczości. Wielcy wydawcy byli mecenasami autorów i obrońcami polskiej kultury (co odgrywało szczególną rolę w czasie zaborów). Mieli decydujący wpływ na jej rozpowszechnianie, sprzyjali (wspierając materialnie autorów) jej powstawaniu. Również w okresie międzywojennym w warunkach trudnej gry rynkowej zastępowali twórców, którzy przenosili na wydawców autorskie prawa majątkowe, z tym że przysługiwało im prawo do połowy tantiem. Polscy wydawcy – Ossolineum, Gebethner i Wolf, Arct, Mortkowicz i wielu innych – byli bardziej mecenasami niż przedsiębiorcami handlowymi. Dzisiejsi wydawcy mają inną pozycję. Są po prostu następcami prawnymi (nabywcami praw) autorów lub artystów, podmiotami handlowymi.
Państwo z zakusami
W 1952 r., w następstwie uchwalenia ustawy o prawie autorskim, doszło do istotnej zmiany. Dotychczas ZAiKS był organizacją, której członkami byli autorzy i wydawcy. Nowa ustawa uchyliła prawa wydawnicze nabyte przez wydawców, którzy ex lege przestali być nabywcami praw autorskich majątkowych. W następstwie zmiana statutu ZAiKS-u i przekształcenie go w stowarzyszenie wyłącznie autorów stały się konieczne. Gruntownej zmianie uległy jednocześnie zewnętrzne uwarunkowania działalności tej organizacji. Praktycznie oznaczało to pełne uzależnienie rozpowszechnienia twórczości od ówczesnego państwa, a dodatkowo podporządkowanie szczelnie działającej cenzurze. Ówcześni działacze ZAiKS-u mieli świadomość znaczenia zmian i związanych z nimi zagrożeń dla kultury narodowej i podejmowali skuteczne wysiłki zachowania samorządności w możliwym do osiągnięcia wymiarze. Za sprawę najważniejszą uznano zachowanie struktury ZAiKS-u jako stowarzyszenia, a więc organizmu samorządnego, funkcjonującego poza systemem jednostek gospodarki uspołecznionej, co pozostawiało pewne obszary swobody. Nie było to łatwe. Podobne organizacje w innych krajach socjalistycznych zostały przekształcone w jednostki państwowe, a przynajmniej pozostające pod pełną kontrolą państwa.
Chcąc zachować pozycję, mając na celu ochronę i reprezentację praw uprawnionych twórców, ZAiKS poszerzył formułę członkowską. Wprowadzono możliwość przyjmowania twórców niebędących członkami stowarzyszenia pod ochronę w zakresie ich praw autorskich. Członkami mogli być tylko autorzy, jednak nie tylko ci, których twórczość była objęta zbiorowym zarządzaniem, czyli na rzecz których inkasowano tantiemy. Zamysł polegał na skupieniu w charakterze członków także naukowców, publicystów, plastyków, fotografików. Pozyskano twórców o najgłośniejszych nazwiskach ze wszystkich dziedzin twórczości. Oznaczało to nie tylko podniesienie prestiżu stowarzyszenia i jego pozycji wobec władz, lecz także objęcie praktycznie wszystkich kategorii twórców funkcjami ochronnymi, w tym pomocą socjalną.
Cyklicznie pojawiało się zagrożenie przekształceniem w stowarzyszenie wyższej użyteczności. Taka formuła pozwoliłaby władzom na nadanie ZAiKS-owi administracyjne statutu i dogodne dla celów politycznych ukształtowanie struktury i kompetencji władz stowarzyszenia. Nie udało się jednak tego dokonać aż do transformacji ustrojowej.
A jednak stowarzyszenia
Nowa ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, uchwalona w 1994 r., zawiera ustawową reglamentację działalności organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ). Wzorem dla jej ukształtowania były doświadczenia zgromadzone przez ZAiKS. Stworzyła też możliwość powołania innych organizacji działających w poszczególnych dziedzinach twórczości, w których profesjonalne korzystanie z twórczości ma charakter lawinowy. Dzięki temu stało się możliwe objęcie tych dziedzin zbiorowym zarządzaniem na zasadach określonych w ustawie.
Przesądzono, że OZZ powinna być stowarzyszeniem twórców lub artystów i wyjątkowo, odpowiednio, organizacji nadawców lub producentów w odniesieniu do tzw. praw pokrewnych, a więc praw do nagrań lub nadań. W nowej ustawie uregulowany został status OZZ, a w szczególności jej podstawowe prawa i obowiązki. A uprawnienia te mają doniosłe znaczenie dla zapewnienia efektywnego wykonywania zbiorowego zarządu, tj. licencjonowania zbiorowego korzystania z twórczości, inkasa wynagrodzeń, kontroli rynku pod tym kątem oraz dochodzenia naruszeń autorskich praw majątkowych na rzecz reprezentowanych przez siebie uprawnionych do utworów lub przedmiotów praw pokrewnych. Do najważniejszych uprawnień zaliczyć należy ustawowe umocowanie do wykonywania zbiorowego zarządzania na rzecz wymienionych w ustawie rodzajów utworów na określonych polach eksploatacji (niezależnie od członkostwa w OZZ) oraz prawo do zatwierdzania tabel wynagrodzeń przez Komisję Prawa Autorskiego, przy czym stają się one obowiązującymi stawkami minimalnymi. Istotne znaczenie ma również przyznanie OZZ, w zakresie jej działalności wynikającej z uzyskanego zezwolenia na zbiorowe zarządzanie, tzw. roszczenia informacyjnego pozwalającego na żądanie od każdego, kto nimi dysponuje, informacji i dostępu do dokumentów niezbędnych do określenia należnych wynagrodzeń lub opłat. Powstał system zbiorowego zarządzania umożliwiający użytkownikom łatwy dostęp do twórczości na ujednoliconych i racjonalnych zasadach, zaś uprawnienia OZZ są przeciwwagą dla oczywistej przewagi wielkich organizacji użytkowników, w znacznym stopniu stanowiących przedłużenie światowych organizacji eksploatujących twórczość. OZZ ma obowiązek udzielania licencji na racjonalnych, równych zasadach oraz stworzenia systemu podziału inkasowanych wynagrodzeń realizującego zasadę równego traktowania utworów danego rodzaju i zachowania proporcjonalności w przyjętych zasadach podziału pomiędzy rodzajami utworów objętymi zbiorowym zarządzaniem. OZZ stały się także podmiotami wykonującymi w pewnym stopniu zadania wynikające wprost z ustawy w zakresie realizacji autorskich praw majątkowych w odniesieniu do wszystkich utworów danego rodzaju. Uzasadnia to poddanie działalności OZZ kontroli. Przyjęto, że wykonywanie zbiorowego zarządzania zależy od uzyskania zezwolenia na podstawie oceny zdolności do jego należytego wykonywania. Wykonywanie zbiorowego zarządzania przez OZZ podlega nadzorowi ministra kultury, a szczegółowe sprawozdania z ich działalności są co roku publikowane.
W toku prac nad uchwalaniem obowiązującej ustawy zgłoszona została propozycja, żeby – zgodnie z wzorami europejskimi – OZZ mogła być (albo nawet była) podmiotem handlowym, a więc np. spółką prawa handlowego. Sprowadziłoby to pozycję takiej organizacji do sfery ściśle gospodarczej. Propozycja ta została więc odrzucona. Jako sprawdzony i pełniący ważne funkcje społeczne utrzymany został model przyjęty w polskiej praktyce od kilkudziesięciu lat. W obowiązującym ujęciu OZZ nie jest podmiotem odpłatnie zarządzającym autorskimi prawami majątkowymi, a zbiorowe zarządzanie nie jest traktowane jak działalność gospodarcza. OZZ jest pomyślana jako organizacja samozarządzająca prawami swoich członków. Ponadto istotną funkcją takiego podmiotu, co w działalności ZAiKS-u tradycyjnie odgrywa istotną rolę, jest rozbudowana działalność socjalna wyrażająca się systemem zaliczek na poczet wynagrodzeń autorskich, zapomóg, współfinansowaniem świadczeń zdrowotnych, udostępnianiem domów pracy twórczej. Jest istotne, że z możliwości tych korzystać mogą w miarę potrzeb nie tylko autorzy, których twórczość jest źródłem tantiem inkasowanych przez ZAiKS.
W praktyce ważne jest, aby OZZ obejmował możliwie szeroki zakres działalności, tzn. zarządzanie wieloma rodzajami utworów na różnych polach eksploatacji. W szczególności dotyczy to potrzeby odejścia od dotychczasowego rozdziału wykonywania zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami do artystycznych wykonań sprawiającego, że licencjonowanie np. nadania utworu jest dokonywane osobno w odniesieniu do utworu i jego artystycznego wykonania, w którego postaci do tego nadania dochodzi, choć jest to jeden akt eksploatacji. Wspólne realizowanie tych praw pozwala na rozłożenie kosztów wykonywania zbiorowego zarządzania na dużą liczbę utworów i aktów eksploatacji. Małe OZZ nie są w stanie w pełni efektywnie wykonywać zbiorowego zarządzania. Znaczna część obciążeń nie zależy bowiem od liczby uprawnionych, na rzecz których OZZ działa. Dotyczy to także kontroli rynku oraz ścigania naruszeń, w tym kosztów utrzymywania personelu oraz stosownego zaplecza lokalowego i technicznego.
Ustawa przewiduje pluralizm OZZ także w odniesieniu do organizacji zarządzających tymi samymi rodzajami utworów na tych samych polach eksploatacji. Wynika to z zasad swobody zrzeszania się oraz samorządności. Każdą z organizacji obowiązuje zasada należytego wykonywania zbiorowego zarządzania. W przeszłości aspekt ten badany był przed udzieleniem zezwolenia, najdelikatniej mówiąc, powierzchownie. Należy jednak wyjaśnić, że przyczyna istniejących trudności w licencjonowaniu, polegająca na konieczności kontraktowania z licznymi OZZ, nie wynika z wielości organizacji, lecz z braku należytej współpracy OZZ w obszarach, w których działalność powinna być podejmowana wspólnie, w dużym stopniu z powodu wadliwych uregulowań prawnych. Licencjonowanie, łącznie z opracowywaniem i przedkładaniem do zatwierdzenia tabel wynagrodzeń, identyfikacja utworów i przedmiotów praw pokrewnych, za których rozpowszechnianie inkasowane są wynagrodzenia, prowadzenie rozliczeń, kontrola rynku pod kątem naruszeń oraz dochodzenie ochrony mogą być dokonywane wspólnie. Umiejętność osiągnięcia w tym zakresie porozumienia powinna stanowić probierz zdolności OZZ do należytego wykonywania zbiorowego zarządzania. Tylko osiągnięcie należytego poziomu współpracy jest w stanie spowodować, że zbiorowe zarządzanie może być wykonywane efektywnie i bez nadmiernych kosztów. Wypracowanie wspólnych struktur jest przesłanką dostępności dla użytkowników praw, które są zarządzane przez OZZ. System zbiorowego zarządzania działa bowiem zarówno w interesie twórców i artystów, jak i użytkowników, tworząc przesłanki dostępu do twórczości oraz efektywnej ochrony praw autorskich i pokrewnych na słusznym poziomie wynagrodzeń.
Kwestia istnienia i zatwierdzania spójnych tabel wynagrodzeń, ich racjonalna systematyka i stosowna wysokość stawek jest nie tylko interesem twórców i artystów. Powinna być także troską państwa, ważnym elementem polityki kulturalnej. Wiele przemawia za tym, by system wynagrodzeń był oparty na negocjacjach zainteresowanych stron, tzn. OZZ i organizacji użytkowników. Dotychczas te „negocjacje” często przeradzały się w wymuszanie zaniżania stawek przez silniejsze ekonomicznie i sprawnie posługujące się aparatem propagandowym organizacje użytkowników. Niedawna, demagogiczna w swojej istocie, szeroko zakrojona akcja użytkowników pod hasłem „nie płacę za pałace” jest tego znakomitą ilustracją. Znamiennym zjawiskiem były i są nadal fakty niepłacenia przez wielkich użytkowników należnych wynagrodzeń i wymuszanie ustępstw jako alternatywy prowadzenia przedłużających się postępowań sądowych. Wielcy użytkownicy odmawiają często dostępu do dokumentacji umożliwiającej wyliczenie należności dochodzonej przez OZZ. Jeden z procesów, charakterystyczny dla takiej postawy, trwa prawie 20 lat. Oznacza to, że za tyle lat twórcy ciągle są pozbawieni należnych im wpływów!
Wysokość wynagrodzeń i opłat powinna przede wszystkim uwzględniać proporcjonalność należności twórców i artystów do skali eksploatacji twórczości oraz korzyści bezpośrednio i pośrednio osiąganych z jej wykorzystywania. Sprawą o istotnym znaczeniu jest przy tym wspieranie repertuaru lokalnego oraz pozycji deficytowych, np. muzyki poważnej, mającej mniejsze szanse wobec siły oddziaływania promocji zwłaszcza zagranicznej twórczości.
Do powyższego należy dodać, że konsekwentnie przez kilkadziesiąt lat prowadzona aktywność spowodowała, że obecny kształt OZZ jako samorządnej organizacji, i to jedynie twórców lub artystów, niemającej charakteru spółki prawa handlowego, prowadzącej rozbudowaną działalność socjalną i w racjonalnym zakresie dbającej o niezbędne wsparcie dla deficytowej rodzimej twórczości, a jednocześnie będącej organizacją hybrydową, tzn. skupiającą również twórców dziedzin niegenerujących tantiem, służy interesowi kultury narodowej i mieści się w modelu OZZ przewidzianym w dyrektywie. Wyrazem polskiego sukcesu jest właśnie taka definicja OZZ, która pozwala na zachowanie w naszej ustawie implementującej dotychczasowego dorobku co do struktury i roli OZZ ukształtowanego w polskiej praktyce. Dorobek ten pozwala na intensywną ochronę twórczości, w tym szczególnie polskiej. W tej sytuacji podstawowe znaczenie ma to, czy i w jakim zakresie ten dotychczasowy dorobek znajdzie wyraz w przygotowywanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego kształcie implementacji dyrektywy.
Co do zmiany?
Implementacji dyrektywy powinno towarzyszyć zmodyfikowanie niektórych regulacji wewnętrznych związanych ściśle z organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi w Polsce. Wydaje się, że rozważenia wymaga w szczególności poszerzenie kompetencji OZZ, z jednoczesnym umocnieniem pozycji na rynku przedsiębiorcy nabywającego autorskie prawa majątkowe w celu ich rozpowszechniania. Ryzyko handlowe związane z prowadzeniem takiej działalności uzasadnia zabezpieczenie możliwości nabycia praw na zasadzie wyłączności rozporządzania utworem lub artystycznym wykonaniem w zakresie rozpowszechniania utworów lub artystycznych wykonań przez producenta (a następnie dystrybutora jako jego następcy), z tym jednak że na rzecz twórcy powinno być ustawowo zagwarantowane prawo do wynagrodzenia dochodzonego przez właściwą OZZ.
Dochodzenie należnych wynagrodzeń i ich proporcjonalny podział powinno być ustawowym obowiązkiem OZZ, co pozwoliłoby, przy zabezpieczeniu godziwej wysokości wynagrodzenia, na rezygnację z dalej idących roszczeń. Prawo do takich wynagrodzeń powinno być zagwarantowane w całości w zakresie objętym zbiorowym zarządzaniem. Tylko wtedy twórca będzie należycie chroniony przed gospodarczą przewagą producenta lub dystrybutora wymuszającego na nim niekorzystne rozporządzenia. Za wypłatę wynagrodzenia powinien solidarnie odpowiadać każdy, kto uczestniczy w rozpowszechnianiu utworu lub artystycznego wykonania lub osiąga z tego tytułu jakiekolwiek korzyści pośrednie lub bezpośrednie.
Gruntownego zmodyfikowania wymaga system zatwierdzania tabel wynagrodzeń przez Komisję Prawa Autorskiego, a następnie przez sąd. Obecne uregulowania w tym zakresie są rażąco wadliwe i oznaczają nałożenie na sąd zadania wykraczającego poza jego funkcję i możliwości. Polega ono na tworzeniu prawa, bo taki charakter ma obecnie zatwierdzenie tabeli powodujące uzyskanie przez zatwierdzone tabele powszechnie obowiązującego charakteru minimum należnych wynagrodzeń. Sąd nie dysponuje instrumentami pozwalającymi na dokonanie w tym zakresie ocen, nie wspominając o realizacji funkcji, które powinny pełnić tabele wynagrodzeń. Zresztą obecne ujęcie, według którego sąd jedynie zatwierdza lub odmawia zatwierdzenia tabeli bez możliwości jej modyfikacji, z góry skazuje obowiązujący system zatwierdzeń na niedowład.
Rażąco wadliwe są również przepisy o powoływaniu i zasadach działania Komisji Prawa Autorskiego w zakresie zatwierdzania tabel wynagrodzeń. Należy nałożyć ustawowy obowiązek przedkładania przez OZZ tabel w odniesieniu do całego obszaru wykonywanego przez nie zbiorowego zarządzania (a nie tylko w odniesieniu do niektórych pól i rodzajów praw). Gdy OZZ nie jest jedyną w odniesieniu do danego pola eksploatacji, przedłożenie tabel do zatwierdzenia powinno nastąpić wspólnie przez wszystkie OZZ działające na danym polu. W przypadku braku jednomyślności wniosek powinna móc złożyć każda z uprawnionych OZZ, a pozostałe powinny być z urzędu uczestnikami postępowania o zatwierdzenie tabel w danym zakresie.
Obecnie działająca Komisja Prawa Autorskiego powinna zostać zastąpiona przez powoływanych ad hoc przez OZZ i organizacje użytkowników arbitrów. Taki arbitraż powinien być obowiązkowy i ograniczony terminem na wydanie orzeczenia, a każdy z uczestników postępowania powinien mieć prawo zwrócenia się w ustawowym terminie do ministra o zatwierdzenie tabeli, jeżeli orzeczenia brak lub jest niesatysfakcjonujące. Od decyzji ministra powinno służyć odwołanie do sądu administracyjnego na zasadach ogólnych.
Ponadto przygotowywany projekt implementacji dyrektywy oraz związanych z nią zmian ustaw powinien być przedmiotem szerokiej konsultacji. Dodać należy, że konsultacja ta powinna być przeprowadzona w dwóch etapach: dyskusji o przyjętych założeniach implementacji oraz dopiero na podstawie wyników dyskusji na ten temat, projektu ustawy implementującej dyrektywę. Taki tryb pracy jest niezbędny ze względu na rozległy zakres, skomplikowanie i wagę spraw objętych implementacją. Należy także zerwać z praktyką, w której w tajemnicy utrzymuje się autora przygotowywanego projektu, przez co nie można uzyskać rzeczowej informacji o zamysłach przyjętych w poszczególnych budzących wątpliwości sformułowaniach w opracowanym projekcie.
Mam świadomość, że przy przygotowywaniu projektu implementacji znacznie przekroczono obowiązujące terminy i doprowadzenie prac do końca jest pilne. Wiadomo, że prace podjęto niezwłocznie. Zakres i znaczenie niezbędnych zmian są jednak wyjątkowo duże i nie może to oznaczać, że w decydującej fazie nagle dojdzie do przyspieszenia tempa prac. Nie jest tu żadnym argumentem powszechnie stosowany termin na uzgodnienia projektów aktów normatywnych. Pozostawienie zainteresowanym organizacjom kilku tygodni na przedstawienie uwag, a następnie przygotowanie po cichu ostatecznego projektu rządowego i niezwłoczne skierowanie go do parlamentu uczyni wprawdzie zadość względom formalnym, będzie jednak pozostawać w rażącej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, społeczną rangą sprawy, jej znaczeniem dla kultury narodowej i rozległością skutków implementacji. Niezbędne jest zatem wynegocjowanie stosownego przedłużenia terminu implementacji i umożliwienie należytego jej przygotowania.
Polscy wydawcy – Ossolineum, Gebethner i Wolf, Arct, Mortkowicz i wielu innych – byli bardziej mecenasami niż przedsiębiorcami handlowymi. Dzisiejsi wydawcy mają inną pozycję. Są po prostu następcami prawnymi (nabywcami praw) autorów lub artystów, podmiotami handlowymi
Obowiązujący system oznacza nałożenie na sąd zadania wykraczającego poza jego funkcję. Polega ono na tworzeniu prawa, bo taki charakter ma obecnie zatwierdzenie tabeli powodujące uzyskanie przez nią powszechnie obowiązującego charakteru minimum należnych wynagrodzeń