To najlepsza w dzisiejszych czasach formuła biznesowa w naszej branży, gwarantująca konkurencyjność polskiego sektora rolnego w Europie – uważa Zbigniew Ajchler, Prezes Zarządu Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej „Zdrowie”,  jednego z czołowych tego typu podmiotów w Polsce.

Forma spółdzielczości w gospodarce znana jest od ponad 170 lat i w wielu państwach na świecie nadal rozwija się doskonale. Dzisiejsze spółdzielnie produkcyjne, także te w Polsce, to nowoczesne przedsiębiorstwa, wykorzystujące innowacyjne modele zarządzania i światowe technologie. Skupiając wokół siebie grono producentów (współwłaścicieli spółdzielni) sprawiają, że są oni silniejsi na rynku i mogą być konkurencyjni, także względem dużych koncernów. Nie inaczej rzecz ma się w sektorze rolnym. W Polsce działa ok. 700  spółdzielni, zrzeszających ponad 40 tys. rolników, a jedną z wiodących jest Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna „Zdrowie” (Izdebno, woj. wielkopolskie), specjalizująca się przede wszystkim w hodowli  wysokiej klasy prosiąt.
 
RSP „Zdrowie” powstała blisko 45 lat temu i jest uznanym producentem trzody chlewnej na polskim rynku. Hodowla osiąga poziom 15 tys. sztuk rocznie (ok. 35 od jednej lochy) w najwyższej klasie genetycznej. Charakteryzują się ok. 60-procentową zawartością mięsa w tuszy oraz dziennym przyrostem masy na poziomie ponad 1000 g przy zużyciu ok. 2,4-2,5 kg paszy. – To potwierdzenie, że jesteśmy nowoczesnym przedsiębiorstwem, osiągającym wyniki na światowym poziomie, gwarantem produkcji najlepszego gatunkowo mięsa w Polsce – zaznacza Zbigniew Ajchler, i dodaje: – Potencjał polskiego rolnictwa jest duży. Moją intencją jest, aby został on należycie wykorzystany. Nie rozumiem dlaczego tak wielu polityków największych partii w Polsce akceptuje odmienny charakter funkcjonowania polskiego rolnictwa. Przynosi nam to straty,  sprawia, że zasoby produkcji rolnej w Polsce nie są wykorzystywane na odpowiednio wysokim poziomie. Liczę, że ta koniunktura będzie się odwracać. 

RSP „Zdrowie”, to bez wątpienia przedsiębiorstwo na miarę XXI wieku. Produkcja odbywa się w nowoczesnych budynkach o najwyższym dobrostanie zwierząt. To kosztowne, ale zwierzęta swoimi wynikami produkcyjnymi to rekompensują. Gospodarstwo jest solidnie chronione – otoczone betonowym ogrodzeniem, na terenie jest zainstalowany monitoring wizyjny, śluzy dezynfekcyjne wewnętrzne i zewnętrzne. Tamtejsze zwierzęta otoczone są wyjątkową troską hodowlaną i pełną kontrolą weterynaryjną. Stosuje się także odpowiednie szczepienia i pozyskuje nieodzowne świadectwa. Zwierzęta sprzedawane są w 90 proc. do stałych klientów, którzy mają podobny poziom technologiczny prowadzenia produkcji, a potencjał zwierząt jest w pełni wykorzystany.

Spółdzielnia „Zdrowie” to także ponad 400 ha czystych gruntów rolnych, na których uprawia się rzepak, kukurydzę, pszenicę, jęczmień, żyto i pszenżyto. I w tym zakresie również RSP szczyci się wynikami na najwyższym, światowym poziomie. Osiągane plony wysokiej jakości rzepaku to 4-4,5 ton z ha, a pszenicy niemal 10 ton z ha. To efekt wykorzystania najnowszych technologii upraw i sprzętu rolniczego. Występujące w ostatnich latach susze zdecydowanie obniżają wysokości plonów, stąd też RSP zamierza w najbliższych 4 latach wprowadzić na 80 proc. powierzchni nawadnianie upraw z własnych jezior i zasobów wód podziemnych. 


- Liczę, że na przestrzeni 20-25 lat spółdzielcza forma gospodarowania w Polsce, oparta m.in. na wspólnej uprawie dużych powierzchni o jednorodnych parametrach jakościowych produkcji roślinnej, zgodnie ze światowymi standardami, będzie stanowiła prym i wiodący udział wobec rozdrobnionego i nieefektywnego w skali Europy polskiego rolnictwa – podsumowuje prezes Zbigniew Ajchler.

Potwierdzeniem słuszności tej tezy jest fakt, że drugie gospodarstwo zarządzane przez Zbigniewa Ajchlera RSP w Lubosinie, będące wcześniej totalnym bankrutem, jest najlepszym gospodarstwem rolnym w Polsce od dwóch lat, co zostało potwierdzone przez państwowy Instytut Ekonomiki i Gospodarki Żywnościowej. Warto podkreślić, że oba gospodarstwa są wyposażone w fotowoltaikę i zmierzają do 100-proc. samowystarczalności w energię elektryczną z OZE.
Ciąg dalszy w kolejnych artykułach.

Joanna Chrustek