Dziękuję Pani Profesor za tę polemikę. Dziękuję! Chciałbym jednak niepokornie poczynić kilka uwag.
Po pierwsze, nie prezentuję stanowiska „sprowadzającego się do poglądu, że ryzykiem walutowym związanym z nieprzewidzianą skalą aprecjacji franków kredytodawca i konsumenci muszą co najmniej podzielić się”. Tłumaczę tylko, co to jest ryzyko i czym się różni od niepewności. Ale może niepotrzebnie wzmiankowałem przy tym o rachunku prawdopodobieństwa. Pokornie przepraszam.
Reklama
Po drugie, bynajmniej nie „oskarżyłem” Pani Profesor, że „jako prawnik nie chce widzieć problemu”. Pozwoliłem sobie tylko inaczej na niego spojrzeć. Bo TSUE „lekcji ekonomii za nikogo nie odrobił”. Odpowiedział jedynie na konkretnie sformułowane pytania prejudycjalne. Pewnie dlatego nie wspomniał, że załącznik do Dyrektywy 93/13 wyłącza spod jej działania umowy, „których cena związana jest ze zmianami (…) stopy rynku finansowego” oraz „kupna lub sprzedaży walut obcych”. Może któryś sąd odważy się pytania o to TSUE zadać?
Po trzecie, nieprawdą jest, że „nie chcę pogodzić się z okolicznością, że prawo jest po to, aby temperowało uniwersalną chęć profesjonalistów do posługiwania się klauzulami abuzywnymi”. Wręcz za tym jestem. Stawiam jednak pytanie, co jest abuzywne? Czy na przykład klauzule walutowe w umowach najmu i dzierżawy są abuzywne? Mogą najemcy powoływać się na wyroki „frankowe”, czy to się dopiero zobaczy, a teraz nie będziemy się nad tym zastanawiać? A klauzula o zmiennej stopie oprocentowania kredytów złotówkowych jest abuzywna?
Po czwarte, przysięgam, że to, co napisałem, „nie jest wyrazem żalu, że ekonomiczny background moich analiz jest inny” niż Pani. Nie miewam żalu, że ktoś ma inne poglądy od moich. I już się przyzwyczaiłem, że moje poglądy na temat uprzywilejowanej roli banków w gospodarce i sposobów kreowania przez nie pieniądza kredytowego się nie podobają. Zwłaszcza bankierom.
I w ten sposób – po piąte – dochodzimy do rowerka kupowanego przez dziadków dla wnuczka na raty (bo raty to też kredyt), o którym pisałem. Pieniędzy, którymi frankowicze zapłacili za swoje mieszkania, „banksterzy” nie wypłukali z powietrza. W świecie pieniądza fiducjarnego – opartego na wierze (fides) w państwo i banki – zobowiązania do spłat kredytów frankowiczów stanowiły podstawę udzielania kolejnych kredytów. Także tych na rowerek. A frankowiczom kredyty zostały udzielone na podstawie zobowiązań złotówkowiczów do spłaty wcześniej zaciągniętych przez nich kredytów. Niektórzy nadal je spłacają! Postanowiłem zostać samozwańczym rzecznikiem ich praw obywatelskich.