Mam 10 tysięcy złotych i zastanawiam się, gdzie tę sumę ulokować. Dlaczego miałbym się zainteresować wciąż jeszcze mało popularnymi obligacjami korporacyjnymi, skoro jest łatwy dostęp do lokat bankowych, akcji spółek z GPW czy obligacji Skarbu Państwa?
Obligacje korporacyjne wypłacające co kwartał czy pół roku odsetki oraz dające możliwość sprzedaży ich na giełdzie są bardzo interesującym rozwiązaniem. Szczególnie w obliczu zawirowań na giełdzie i niskich stóp procentowych. Wartość obligacji podlega mniejszym zmianom niż ceny akcji, a do tego dają one wyższe oprocentowanie niż lokaty w banku czy papiery dłużne emitowane przez państwo. Oczywiście zyski z obligacji korporacyjnych w zależności od spółki są bardzo różne, ale można przyjąć, że wiarygodna spółka powinna zaoferować odsetki na poziomie stawki WIBOR powiększonej o 2 pkt proc., co daje obecnie około 3,74 proc. w skali roku.
Czy na pewno można tak prosto porównywać obligacje firm z lokatami bankowymi?