Przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złote po tzw. kursie sprawiedliwym zakłada projekt ustawy o "sposobach przywrócenia równości stron" w umowach na kredyty walutowe.

Koncepcja pomocy osobom posiadającym kredyty walutowe ( nie dotyczy on bowiem wyłącznie kredytów frankowych) opiera się na 10 założeniach:

1. Kredyty walutowe będą spłacane przy zastosowaniu kursu sprawiedliwego, który będzie jednorazowo obliczany indywidualnie dla każdego kredytu walutowego według zasad określonych ustawą. Kurs ten będzie stosowany do końca spłaty kredytu.

2. Aby obliczyć kurs sprawiedliwy, kredytodawca będzie zobowiązany do ustalenia wysokości rat dla hipotetycznego kredytu złotówkowego.

Reklama

3. Przez hipotetyczny kredyt złotówkowy rozumie się kredyt udzielony w walucie polskiej, który byłby postawiony do dyspozycji w dniu postawienia do dyspozycji kredytu walutowego przy założeniu, że taka sama jest wartość kredytu, okres, sposób i terminy płatności, marża, stosowany byłby WIBOR zamiast LIBOR).

4. Kredytodawca oddzielnie zsumuje spłacone raty kredytu walutowego oraz oddzielnie zsumuje analogiczne raty kredytu hipotetycznego.

Reklama

5. Następnie kredytodawca odejmie od sumy rat kredytu walutowego sumę rat kredytu hipotetycznego.

6. Tak powstałą różnicę kredytodawca odpowiednio albo odejmuje albo dodaje do wartości udzielonego kredytu walutowego wyrażonego w złotych. Dodanie nastąpi, gdy kredytodawca walutowy miał korzystniejsze raty niż kredytodawca złotówkowy. Odejmowanie nastąpi, gdy kredytodawca walutowy miał mniej korzystne raty niż kredytodawca złotówkowy.

7. Tak ustalony wynik kredytodawca podzieli przez saldo kapitału kredytu pozostałego do spłaty wyrażone w walucie obcej i tym samym otrzyma kurs sprawiedliwy.

8. Ostateczną wartość raty kredytu kredytodawca ustali mnożąc ilość waluty obcej dla danej raty przez kurs sprawiedliwy.

9. Wartość kapitału pozostałego do spłaty kredytodawca ustali mnożąc ilość kapitału w walucie obcej przez kurs sprawiedliwy.

10. Kurs sprawiedliwy nie może być niższy niż kurs zaciągnięcia kredytu walutowego ani też wyższy niż aktualna wartość kursu waluty obcej.

Minister Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński poinformował że projekt, przygotowany w Kancelarii po kilku miesiącach konsultacji ze środowiskami frankowiczów został im przekazany z prośbą o opinię, do Komisji Nadzoru Finansowego.

Na razie nieznana jest opinia Komisji w tej sprawie. Łukasz Dajnowicz z KNF w oświadczeniu przesłanym do Polskiej Agencji Prasowej stwierdził: "Standardowo, jak przy każdym projekcie ustawy, KNF policzy skutki regulacji dla stabilności systemu finansowego. Prace nad ustawą, to wynik braku ze strony banków dobrowolnej i adekwatnej reakcji na skokowy wzrost kursu franka, w tym braku zgody banków na systemowe rozwiązanie zaproponowane przez przewodniczącego KNF na początku 2015 roku”.

Pozytywnie o projekcie prezydenckim wypowiadają się przedstawiciele stowarzyszeń walczących z bankami, szczególnie kredytobiorcy frankowi, choć uznają ten projekt jako pewien kompromis, a nie właściwy kierunek w jakim powinno iść prawo. Mimo ewentualnego wprowadzenia ww. ustawy zapowiadają pozwy zbiorowe o stwierdzenie, że zawierane przez nich umowy z bankami nie były kredytami walutowymi, ani nawet kredytami. Jak czytamy na stronie www.bankowebezprawie.pl i jak wielokrotnie podkreślał Maciej Pawlicki, lider Stop Bankowemu bezprawiu: „Są to instrumenty finansowe, które nie mają nic wspólnego z kredytami walutowymi, bo banki przekazały klientom złote polskie. Dla celów tych „kredytów” nie kupowały, ani nie sprzedawały franków, pozorując te zakupy jedynie kilkugodzinnymi ruchami księgowymi, by sprostać formalnym wymogom. Naliczanie klientom marży od różnicy kursu kupna i kursu sprzedaży (tzw. spreadu) jest zatem wyłudzeniem. Gdyby banki rzeczywiście kupowały franki, przy tak ogromnej akcji kredytowej – popyt na nie, a więc także ich kurs – wzrósłby błyskawicznie, takie są mechanizmy rynku. Przez wiele miesięcy zmasowanej akcji kredytowej kurs franka jednak tkwił bardzo nisko, popytu na franki nie było, nikt ich nie kupował, ani klientom nie przekazywał”.

Na projekcie suchej nitki nie pozostawiła część ekonomistów i branża, którzy w mniej lub bardziej otwarty sposób krytykują propozycję Kancelarii Prezydenta. Jak poinformowała Informacyjna Agencja Radiowa wiceprezes ZBP Mieczysław Groszek uważa, że propozycja prezydencka jest niekorzystna dla banków, a określenie "sprawiedliwy kurs" uznał bardziej za myślenie życzeniowe niż realne. "To nie jest kurs sprawiedliwy, jeśli dzięki niemu może dojść do destabilizacji systemu bankowego" - podkreślił. Analogicznie do 24 kłamstw o kredytach walutowych, na stronie ZBP wiszą 24 prawy o tych produktach finansowych. ZBP przekonuje m. in., że kredyty udzielone we frankach szwajcarskich (CHF) to kredyty walutowe, odpowiadając jednocześnie na wszelkie zarzuty w tym zakresie. - Udzielając kredytu waloryzowanego do waluty obcej, banki kupowały walutę na rynku międzybankowym lub zabezpieczały jej wartość za pomocą transakcji na instrumentach pochodnych. Przedmiotowe kredyty są przede wszystkim tzw. kredytami waloryzowanymi do określonej w umowie waluty obcej (umowną waloryzację przewiduje kodeks cywilny). Szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu, są (zgodnie z Prawem bankowym), elementem umowy kredytu podpisywanej przez klienta i bank – czytamy na stronie ZBP.

Swoje obawy wobec projektu zgłosił też szef NBP. - Nasz system bankowy tego nie wytrzyma – tak o prezydenckiej ustawie o pomocy frankowiczom mówił w rozmowie z RMF FM Marek Belka. Według niego prezydencka propozycja jest zła, szkodliwa i w obecnym kształcie niepotrzebna. Zdaniem prezesa NBP prezydencka ustawa o pomocy frankowiczom generuje zbyt wysokie koszty. Kancelaria prezydenta ich nie policzyła.

Tymczasem pozytywnie o samy projekcie wypowiedział się przedstawiciel Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. - W większości przypadków kredyty hipoteczne denominowane w walutach obcych, w tym we frankach szwajcarskich, były spekulacyjnym instrumentem finansowym, oferowanym w formule kredytu, w celu sfinansowania zakupu nieruchomości mieszkalnej. W takiej sytuacji umowy kredytowe powinny być prawnie zakwestionowane, a negatywne skutki dla konsumenta zniwelowane w całości na jego korzyść. W ten sposób obywatele mogą mieć poczucie, że Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa – uważa Mariusz Pawlak Główny Ekonomista ZPP.

ZPP proponuje jednak pominięcie idei kursu sprawiedliwego. Zamiast tego, lepszym rozwiązaniem byłoby jednorazowe przewalutowanie po tym kursie kredytów w walutach obcych na polskie złote i nieodwołalne zawarcie umów na nowych warunkach. - W ten sposób uniknęlibyśmy sytuacji, że w przyszłości mogłoby dojść do zmiany niniejszej Ustawy poprzez weryfikację kalkulacji kursu sprawiedliwego. Powinniśmy raz na zawsze skończyć z finansowaniem nieruchomości mieszkalnych kredytami walutowymi. Jednocześnie w pełni popieramy rekompensatę z tytułu płaconych różnic kursowych wynikających z rozbieżności kursów walutowych banków oraz średniego kursu NBP. Równocześnie popieramy każdą inicjatywę zmierzającą do wyrównania relacji pomiędzy bankiem i kredytobiorcą, szczególnie w kwestii uniemożliwienia domagania się płatności z tytułu kredytu przewyższającej wartość nieruchomości. Taka zasada powinna być wprowadzona bez dodatkowych warunków – podsumowuje Mariusz Pawlak.

Kurs "sprawiedliwy", według którego ma być przewalutowywany kredyt, będzie wyliczany indywidualnie, według specjalnego kalkulatora, zawierającego określony algorytm. W kalkulatorze można podawać podstawowe dane - np. wielkość kredytu, dokładną datę zaciągnięcia go, obowiązujące kursy. Po wpisaniu tych danych kalkulator oblicza "kredyt hipotetyczny". Porównanie, za pomocą algorytmu, tych dwóch kredytów, faktycznego i hipotetycznego, daje nam, po przeprowadzenia działania, tzw. kurs sprawiedliwy".
Wtedy suma rat "kredytu hipotetycznego" będzie odejmowana przez bank od sumy rat kredytu spłacanego. Powstałą różnicę albo odejmuje się od wartości kredytu udzielonego w złotych, albo się dodaje. Kurs "sprawiedliwy" będzie się zatem zmieniał w zależności od tego, kiedy kredyt był udzielony. Może być więc np. tak, że kurs "sprawiedliwy" będzie podobny do obecnego, jeśli ktoś wziął kredyt w 2005 roku.

Co dałby kurs sprawiedliwy?
- Dzięki temu kursowi będzie można skorzystać z przewalutowania kredytu na polską walutę. Po drugie, jeśli bank nie pójdzie na taką formę restrukturyzacji długu, to kredyt dalej będzie walutowy, ale już spłacany po kursie sprawiedliwym. To dużo lepsze rozwiązanie, bowiem skorzysta się na nim podwójnie – zarówno na niskim kursie sprawiedliwym, jak i na niewielkim oprocentowaniu kredytu walutowego, dużo niższym niż kredytu w złotych, jakie miałby przewalutowany kredyt. – komentuje Mikołaj Fidziński, Comperia.pl.

Niestety na takie ulgi nie mają co liczyć właściciele kredytów w euro. Dla modelowego kredytu zaciągniętego w styczniu 2006 r. kurs sprawiedliwy wyniósłby 5,48 zł, z początku 2007 r. 5,41 zł, ze stycznia 2008 r. 4,84 zł, a z początku 2009 r. 5,33 zł. Czyli dużo więcej od aktualnego kursu euro.

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP, PAP, IAR, mat. prasowe, własne.

Oprac. T.J.