W rządowym projekcie brakuje regulacji, która by uniemożliwiła obchodzenie limitu kosztów, którymi obarczani będą klienci. Rozwiązanie większości problemów (a tych będzie bez liku) jest paradoksalnie dość proste. Jak wskazuje część ekspertów, wystarczyłoby wskazać w ustawie, że firma – niezależnie, czy opłaty są obligatoryjne, czy dobrowolne – z tytułu pożyczki nie może otrzymać kwoty większej niż ustalony limit kosztów pozaodsetkowych. Dla przykładu: zamiast maksymalnie 55 proc. wynosiłby on 60 proc., ale zarazem obejmowałby absolutnie wszystkie płatności związane z pożyczką. Żadna z firm nie chce jednak wyjść oficjalnie z taką propozycją.

Sektor w liczbach

Sektor w liczbach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

O kłopotach, które wszystkich mogą czekać, przekonuje radca prawny Marcin Czugan, dyrektor departamentu prawno-legislacyjnego Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

Jak twierdzi, pojęcie całkowitego kosztu kredytu będzie można interpretować na wiele sposobów. To może oznaczać, że po wejściu w życie ustawy w najbliższych latach sądy będą nagminnie zajmowały się tym, co do kosztów – czyli elementów niezbędnych do uzyskania pożyczki – należy zaliczać, a czego nie (i można za to pobrać dodatkową opłatę).

Jednym z kluczowych elementów rządowego projektu nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym i prawa bankowego (druk sejmowy nr 3460) jest wprowadzenie limitu kosztów pozaodsetkowych. Ma on wynosić 25 proc. całkowitej kwoty kredytu (limit stały) oraz dodatkowo do 30 proc. zależnie od okresu kredytowania (limit zmienny). Łącznie w skali roku całkowity koszt kredytu z wyłączeniem odsetek nie będzie mógł przekroczyć 55 proc. kwoty kredytu.

Część przedsiębiorców ostrzega, że przez takie przepisy jedna trzecia firm upadnie. Taki los ma spotkać zwłaszcza te, które oferują krótkoterminowe pożyczki na niskie kwoty. Okazuje się jednak, że regulacja jest daleko niedoskonała. Poza limitem znajdą się dodatkowe opłaty, do których wniesienia klient nie będzie zobowiązany. Sęk w tym, że może nie być zobowiązany tylko teoretycznie.

– Limit jest dziurawy jak szwajcarski ser. Można go obejść na przynajmniej dziewięć sposobów – wskazuje Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych zrzeszającego przedsiębiorstwa udzielające pożyczek przez internet. Trzeba jednak pamiętać, że większość z nich najbardziej by się cieszyła, gdyby ustawa w tej kadencji w ogóle nie weszła w życie.

Problem jednak rzeczywiście może zaistnieć. Część firm wróży, że na rynku pojawią się pośrednicy. Gdy umowa zawierana będzie za pośrednictwem agenta prowadzącego własną działalność gospodarczą, będzie on mógł pobierać dowolnie wysokie opłaty za różnego rodzaju czynności, które nie są związane z finalnym udzieleniem pożyczki przez firmę pożyczkową. Następnie przychody te przez pośrednika będą transferowane do firmy w formie opłat licencyjnych.

– Wątpliwości budzi też wyłączenie spod limitów niektórych produktów, np. kart kredytowych – zauważa Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający Wonga.com w Polsce.

Niektóre firmy pożyczkowe rozpoczęły już rozmowy z wystawcami kart. Wystarczy oferować pożyczkę w postaci odnawialnego limitu na karcie, aby wszelkie opłaty były wyłączone spod ustawowego limitu.

Inny przykład – wirtualny lombard. Zawierane będą zdalne umowy sprzedaży i odkupu przedmiotu. Takiej transakcji nie obejmą tworzone regulacje, a spełni ona taką samą funkcję. Klient otrzyma pieniądze i będzie prawnie zobowiązany do odkupu przedmiotu zastawu w określonym terminie.

– Z oficjalnego stanowiska Ministerstwa Finansów dowiadujemy się, że limitu nie trzeba uszczelniać, bo próbujących obchodzić prawo będzie ścigał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To absurd. UOKiK nawet nie wie, ile firm pożyczkowych działa na rynku – utyskuje prezes Ryba.

Te wątpliwości są wodą na młyn dla firm pożyczkowych, które twierdzą, że nowe przepisy są niepotrzebne, bo zamiast pomóc, wzmocnią szarą strefę.

– Funkcjonujące w niej podmioty są najczęstszym źródłem nieprawidłowości, za które odpowiedzialnością obarczane są wszystkie firmy pożyczkowe. Oczekiwalibyśmy od ustawodawcy zajęcia się tym problemem – podkreśla wiceprezes Ferratum Banku Krzysztof Przybysz.

Etap legislacyjny

Prace w podkomisji