Aby orzec odszkodowanie za bezprawną decyzję organu władzy, należy ustalić nie tylko bezprawność decyzji, ale także powstanie szkody i związek przyczynowy.
Reklama
Sąd Apelacyjny w Warszawie skierował do Izby Cywilnej SN zagadnienie prawne w prowadzonej przez siebie sprawie reprywatyzacyjnej. Dotyczyło ono tego, czy badając odpowiedzialność odszkodowawczą za decyzję dekretową uznaną za niezgodną z prawem, sąd może badać, jaka powinna być decyzja, gdyby zapadła ona zgodnie z prawem. Chodziło o odebranie w latach 70. XX w. nieruchomości dotychczasowemu właścicielowi, który korzystał z niej niezgodnie z planem zabudowy (obecnie plan zagospodarowania przestrzennego). Wówczas decyzja nie została zaskarżona. Dopiero w latach dwutysięcznych samorządowe kolegium odwoławcze uznało ją za niezgodną z prawem, gdyż stołeczna rada narodowa nie przeprowadziła odpowiedniego postępowania dowodowego i nie wykazała sprzeczności między sposobem korzystania z gruntu a jego przeznaczeniem (na inwestycje przemysłowe).
Sąd I instancji uznał, że nie jest właściwy do badania, jaka decyzja powinna zapaść, jeśli postępowanie byłoby prowadzone zgodnie z prawem. Orzekł więc odszkodowanie na podstawie planu zagospodarowania z 1969 r. (uwzględniającego tereny przemysłowe), choć obecnie na tej nieruchomości stoi budynek biurowy i jego wartość jest znacznie wyższa. Sąd apelacyjny powziął wątpliwość, czy może badać hipotetyczną decyzję, jaka powinna zapaść, skoro decyzja dekretowa została uchylona tylko ze względów formalnych.
Pełnomocnik powoda wskazywał wczoraj, że taka ocena hipotetycznej decyzji, która zapadłaby, gdyby postępowanie prowadzono prawidłowo, jest niedopuszczalna. Prowadziłaby bowiem do wskrzeszenia decyzji już usuniętej z obrotu prawnego przez SKO.
Reprezentujący Skarb Państwa radca Prokuratorii Generalnej podnosił zaś, że widoczna jest pewna niespójność w podejściu sądów do tego typu spraw. Z jednej strony nie rozpatrują one merytorycznie zasadności decyzji, uznając, że są związane decyzjami organów nadzorczych, ale z drugiej strony odwołują się do akt sprawy, w tym planów zagospodarowania przestrzennego z daty wydania decyzji, aby określić wartość odszkodowania. Tymczasem, aby w ogóle orzec odszkodowanie, sąd cywilny musi zbadać merytorycznie zasadność decyzji, choćby została ona wydana wadliwie formalnie i z tego względu uchylona. Jeśli z planu zagospodarowania z daty wydania decyzji wynika, że właściciel mógł zachować nieruchomość, to faktycznie należy się odszkodowanie. Jeśli jednak przewidziane w planie przeznaczenie nieruchomości było sprzeczne ze sposobem korzystania z niej, decyzja wywłaszczeniowa była słuszna i odszkodowanie nie przysługuje.
Podobnego zdania była przedstawicielka prokuratury. Wskazała, że sąd cywilny musi zbadać trzy elementy: bezprawność, wyrządzenie szkody oraz związek przyczynowy między nimi. Przy czym to podmiot musi wykazać, że ten związek istnieje, a zatem, że gdyby decyzja była zgodna z prawem, nie doszłoby do szkody, czyli utraty prawa własności. Kwestię tę musi zbadać sąd cywilny, gdyż organy nadzorcze w administracji nie zajmują się istotą sprawy, a jedynie badają prawidłowość wydania decyzji.
Skład orzekający przychylił się do opinii prokuratorii i prokuratury, uznając, że sąd cywilny może badać, jaka decyzja powinna zapaść zgodnie z prawem w chwili rozpatrywania wniosku dekretowego. Samo stwierdzenie nieważności formalnej decyzji odmownej nie oznacza, że ta wydana zgodnie z prawem automatycznie byłaby pozytywna. Przeciwnie, zdaniem SN większe jest prawdopodobieństwo, że również ona byłaby negatywna. Te hipotetyczne rozważania są niezbędne do ustalenia, czy zachodzi związek między bezprawnością a szkodą. Nie są przejawem wchodzenia w kompetencje administracji, gdyż sąd cywilny nie wydaje realnej decyzji, wiążącej z mocą wsteczną.

orzecznictwo

Uchwała SN z 30 czerwca 2020 r., sygn. akt III CZP 71/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia