statystyki

Fleischmann: Frankowa fala uderzy w banki [OPINIA]

autor: Alexander Fleischmann02.01.2020, 08:40
Franki szwajcarskie

Franki szwajcarskieźródło: ShutterStock

Obserwując intensywne dyskusje dotyczące kredytów frankowych, trudno oprzeć się wrażeniu, że gdzieś po drodze straciliśmy racjonalne myślenie i zdroworozsądkowe podejście do tego tematu. Debata publiczna jest napędzana przez kredytobiorców lub ich przedstawicieli, sugerujących i kształtujących opinię, że byli przez banki oszukiwani. Warto zwrócić uwagę na kilka istotnych, ale zapomnianych lub pomijanych faktów.

W odpowiedzi na rozpoczęty w latach dwutysięcznych boom na rynku nieruchomości w Polsce banki zaczęły oferować produkty umożliwiające klientom finansowanie ich potrzeb mieszkaniowych. Rosło zapotrzebowanie na kredyty hipoteczne, oparte zarówno na tradycyjnym finansowaniu w walucie krajowej, jak i w walutach obcych, głównie we frankach szwajcarskich. Walutowe kredyty hipoteczne okazały się atrakcyjne ze względu na niższe i stabilniejsze stopy procentowe. Działo się tak aż do 15 stycznia 2015 r., kiedy Szwajcarski Bank Narodowy odstąpił od utrzymywania kursu wymiany franka do euro na poziomie 1,20. Wydaje się, że samoczynnie kontrolowalne do tej chwili ryzyko walutowe zostało zlekceważone przez kredytobiorców.

Omawiając problem kredytów hipotecznych, należy zwrócić uwagę, że nominalna kwota takich kredytów jest w większości przypadków wysoka. Kredyty takie są udzielane na długi, kilkudziesięcioletni okres. Te dwa czynniki powodują, że finalna kwota, którą kredytobiorca musi zwrócić bankowi, wydaje się wysoka w porównaniu z innymi kredytami konsumenckimi, pomimo że kredyt hipoteczny jest produktem kredytowym najniżej oprocentowanym. Odnoszę wrażenie, że wiele osób o tym zapomina .

Długoterminowy kredyt hipoteczny zasadniczo opiera się na elementach zmiennych i niekontrolowanych przez bank i kredytobiorcę, wyznaczających wartość i cenę takiego kredytu. Jeden taki element występuje w przypadku kredytów w złotych, dwa takie elementy istnieją w przypadku kredytów walutowych, denominowanych czy indeksowanych do waluty obcej. Pierwszym, trudnym do oszacowania w długoterminowej perspektywie, jest stopa procentowa. Drugim czynnikiem ryzyka w przypadku kredytobiorców nieuzyskujących dochodów w walutach obcych i zaciągających kredyty walutowe jest zmienność kształtowania się kursu waluty obcej.

Indeksy stóp procentowych korelują z siłą i zmiennością danej waluty, ponieważ odzwierciedlają kondycję konkretnej gospodarki. Dlatego pod koniec 2000 r. stawka WIBOR dla kredytów w złotych była wielokrotnie wyższa od stawki LIBOR dla kredytów we frankach czy EURIBOR dla kredytów w euro. Ta różnica utrzymuje się do dzisiaj. Wskazane zmienne parametry wyznaczające wartość i cenę kredytów podlegają wahaniom i są w długich okresach nieprzewidywalne.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • Bazyl(2020-01-02 12:31) Zgłoś naruszenie 250

    Ani słowa o aspekcie prawnym sprawy, ani słowa o odpowiedzialności zarządów i komórek prawnych w bankach. Dyrektywa jest z 1993r. a do EU wstąpiliśmy w 2004r. banki miały czas żeby przygotować się i prawidłowo ocenić ryzyko prawne.

    Odpowiedz
  • JJ(2020-01-02 12:01) Zgłoś naruszenie 230

    Płacz bo ludzie nie chcę dalej dać się okradać i nie będzie z czego prezesikom premii wypłacić.

    Odpowiedz
  • AnnaT(2020-01-02 12:42) Zgłoś naruszenie 160

    Zero konkretów za to dużo żali że czasy oszukiwania Polaków dobiegły końca i czas zapłacić rachunek za dotychczasowe machlojki.

    Odpowiedz
  • Marek(2020-01-02 13:37) Zgłoś naruszenie 160

    Wszyscy pseudo-znawcy na usługach banków piszą o szoku 2015 roku i że uwolnienie kursu franka spowodowało kryzys. Bzdura. Dla zwykłego człowieka, który w lipcu 2008 wziął kredyt już w 2009 roku raty były prawie dwukrotnie wyższe, choć Bank jakoś nie dal mu dwa razy więcej kapitału. To jest dopiero przykład lichwiarskich pożyczek.

    Odpowiedz
  • milo(2020-01-02 16:24) Zgłoś naruszenie 100

    Pan wypowiada się po prostu nie na temat. Co stało na przeszkodzie, aby te znakomite, jak twierdzi, kredyty były udzielane na podstawie umów nie zawierających zapisów abuzywnych oraz po rzetelnym poinformowaniu klientów o ryzyku?

    Odpowiedz
  • johnik(2020-01-02 15:42) Zgłoś naruszenie 70

    Hmmm wszytko to pikuś są umowy w których wszytko ustala zarząd banku swoja decyzją ....sam ustala kurs chf sam ustala % są to umowy tzw. starego portfela .....mało tego naet sam zarząd nie wie nba jakiej podstawie podwyzsza oprocentowanie przy malejącym liborze ....zasłania sie przy tym tajemnica bankową ....dacie wiarę. Biegły który miał zbadać sprawę poddał sie bo nie ogarnia wskaźników y

    Odpowiedz
  • ja(2020-01-03 08:38) Zgłoś naruszenie 50

    Jak miło poczytać mądra osobę. Spokojna, merytoryczna , wyjaśniająca wszystkie wątpliwości. Po prostu klasa. Zabrakło tylko na końcu informacji , który bank sponsorował ten artykuł.

    Odpowiedz
  • B.obiekt(2020-01-03 09:48) Zgłoś naruszenie 30

    Ten człowiek jest dyrektorem polskiego oddziału Raiffeisena. To wystarczający komentarz co do jego obiektywizmu...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane