Dziś Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda ważne orzeczenie dla osób spłacających kredyty walutowe. I dla banków, które tych kredytów udzieliły. Może to być przełomowy moment w niemal 20-letniej historii walutowych hipotek w naszym kraju. Historii, w której początkowy optymizm instytucji finansowych, ich klientów, ekonomistów i polityków (a także dziennikarzy), przerodził się w jeden z największych problemów dla stabilności naszego systemu bankowego.
ikona lupy />
Frankowicze - kredyty w CHF / Dziennik Gazeta Prawna

Lata 90. XX w. – ze względu na wysokie oprocentowanie kredytów nie pojawił się ani jeden pomysł na rozruszanie rynku kredytów hipotecznych. W drugiej połowie dekady kilka banków uruchomiło kasy mieszkaniowe, które spotkały się z ograniczonym zainteresowaniem. W 1997 r. uchwalono ustawę o kasach budowlanych, jednak żadna kasa nie ruszyła ze względu na obawy Ministerstwa Finansów, że dopłaty dla oszczędzających będą zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. Wtedy też uchwalono ustawę o listach zastawnych i bankach hipotecznych, ale działały one na niewielką skalę

Początek lat 2000 – pojawiają się pierwsze walutowe kredyty mieszkaniowe. Początkowo denominowane w dolarach i nowej wówczas walucie euro. Niemal od razu słychać o pomysłach kredytów w walutach z możliwie najniższym oprocentowaniem, jak japoński jen. Wkrótce wybór – bankowców i klientów – pada na franki.

Lato 2002 – pierwsze ostrzeżenie ze strony nadzoru. Banki mają m.in. prowadzić okresowe analizy wpływu hipotetycznych skokowych zmian kursu złotego na zdolność obsługi kredytów przez klientów – choć analizy mają dotyczyć przede wszystkim dużych klientów. Nadzór wymaga również od banków upewniania się, że klienci rozumieją charakter ryzyka, jakie ponoszą w związku z zawieranymi transakcjami.

Maj 2004 – Polska przystępuje do Unii Europejskiej. Wśród polityków i ekonomistów panuje przeświadczenie o rychłym wprowadzeniu złotego do mechanizmu kursowego ERM2, który poprzedzi wejście do strefy euro.

Końcówka 2005 – Związek Banków Polskich, na próbę banków, zwraca się do nadzoru bankowego o zakaz udzielania kredytów walutowych. Nadzór odpowiada, że prawo nie pozwala na wprowadzenie takiego zakazu. Równocześnie coraz więcej banków sprzedaje hipoteki w walutach. Spośród dużych banków nie decydują się na to tylko Pekao (jego ówczesny właściciel – włoski UniCredit – miał w pamięci złe doświadczenia z takimi kredytami we Włoszech na przełomie lat 80. i 90.), ING Bank Śląski (analogiczne miała grupa ING w Holandii) i Bank Zachodni WBK (niechętny takim kredytom jest prezes Jacek Kseń). Dwa ostatnie niedługo przed wybuchem kryzysu finansowego w 2008 r. wchodzą na rynek hipotek walutowych (BZ WBK kieruje już wtedy Mateusz Morawiecki). Pekao przejmuje większą część Banku BPH – z niewielkim portfelem kredytów w walutach.

Marzec 2006 – Komisja Nadzoru Bankowego wprowadza rekomendację S zawierającą zalecenie, by banki w pierwszej kolejności proponowały kredyt złotowy i by banki zmodyfikowały sposób obliczania zdolności kredytowej klientów, który promował chcących zadłużyć się w walutach. Rekomendacje nie są twardym prawem, ale ich przestrzeganie wpływa np. na okresowe oceny banków dokonywane przez nadzór. Ograniczenie sprzedaży kredytów walutowych spotyka się z krytyką Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz premiera Kazimierza Marcinkiewicza i jego partii.

Wrzesień 2008 – upadek Lehman Brothers, początek ostrej fazy kryzysu finansowego. Główne światowe banki centralne ścinają stopy procentowe. Brak zaufania pomiędzy bankami na świecie skutkuje m.in. tym, że polskie instytucje mają problemy z pozyskaniem finansowania we frankach (dotąd na dużą skalę wykorzystywały krótkoterminowe swapy walutowe). Kurs franka idzie mocno w górę. Banki same ograniczają sprzedaż kredytów w walucie szwajcarskiej, rośnie sprzedaż hipotek w euro.

Końcówka 2008 – Komisja Nadzoru Finansowego (kilka miesięcy wcześniej przejęła nadzór nad bankami od KNB umiejscowionej przy NBP) uchwala rekomendację S II, która cywilizuje stosowanie spreadów walutowych (różnicy między kursem kupna i sprzedaży walut w bankach).

2009 – pojawiają się informacje o pierwszych pozwach przeciwko bankom. Nie tylko ze strony klientów, ale też ze strony UOKiK (w sprawie spreadów walutowych).

Wiosna 2010 – KNF wprowadza rekomendację T wymagającą od banków uwzględniania potencjalnych efektów dużego osłabienia złotego przy ocenie zdolności kredytowej klientów.

Koniec 2010 – pierwszy pozew zbiorowy dotyczący kredytów walutowych: „nabitych w mBank”

Lipiec 2011 – Sejm przyjmuje „ustawę antyspreadową” – klienci zyskują możliwość spłaty kredytu w walucie. Dewizy mogą kupić w kantorze.

Lipiec 2011 – opozycyjne PiS proponuje przepisy pozwalające na wielokrotne przewalutowywanie kredytu lub wprowadzenie „kredytów z korytarzem walutowym”.

Czerwiec 2013 – KNF wprowadza de facto zakaz masowego udzielania hipotek walutowych poprzez wprowadzenie zasady, że waluta kredytu powinna odpowiadać walucie, w jakiej ma dochody klient.

Lato 2013 – Prawo i Sprawiedliwość ponownie proponuje przewalutowanie kredytów, tym razem po kursie zbliżonym do tego z dnia ich zaciągnięcia.

Styczeń 2015 – Szwajcarzy pozwalają na 10-proc. umocnienie franka, w Polsce kurs przekracza 4 zł (a początkowo na moment nawet 5 zł). Rozpoczyna się dyskusja na temat sytuacji kredytobiorców walutowych. Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF, proponuje przewalutowanie, w którym straty związane z niższym kursem złotego rozłożyłyby się i na banki, i na klientów. Banki są przeciwko. Same proponują „sześciopak” – zestaw działań, które mają złagodzić skutki umocnienia franka dla klientów.

Marzec 2015 – formalnie powstaje ogólnopolska organizacja frankowiczów – Stop Bankowemu Bezprawiu.

Maj 2015 – w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi kandydat Andrzej Duda obiecuje przewalutowanie kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia.

Lato 2015 – pod koniec kadencji Sejmu Platforma Obywatelska proponuje przewalutowanie kredytów z równym podziałem strat pomiędzy banki i klientów. Pod koniec prac w parlamencie przechodzi poprawka SLD, by 90 proc. strat wzięły na siebie banki. Senat wraca do podziału pół na pół, ale brakuje czasu, by ustawą zajął się ponownie Sejm. Posłowie uchwalają natomiast ustawę przewidującą powstanie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Warunki pomocy sprawiają, że wykorzystanie FWK jest minimalne.

Styczeń 2016 – prezydent Andrzej Duda proponuje przewalutowanie kredytów po „kursie sprawiedliwym”. Po krytyce ze strony prawników i ekonomistów (w tym nadzoru) projekt upada. W styczniu PO wraca do pomysłu sprzed końca kadencji. Najbardziej radykalny jest projekt Kukiz’15, który zakłada unieważnienie umów z bankami.

Sierpień 2016 – kolejny projekt prezydenta, tym razem dotyczący nienależnie pobranych spreadów. Komitet Stabilności Finansowej (w jego składzie są minister finansów i szefowie NBP, KNF oraz Bankowego Funduszu Gwarancyjnego) powołuje grupę roboczą, która ma wypracować zestaw działań ograniczających ryzyko związane z hipotekami walutowymi.

Październik 2016 – początek sejmowych prac nad projektami dotyczącymi kredytów walutowych.

Październik 2016 – publikacja sprostowania tłumaczenia unijnej dyrektywy dotyczącej tzw. klauzul abuzywnych. Dotąd obowiązywała zasada sprawdzania tego, w jaki sposób jest wykonywana umowa, odtąd – samego momentu zawarcia umowy. Poprawia to sytuację frankowiczów w sporach z bankami

Styczeń 2017 – KSF przyjmuje rekomendacje, które mają doprowadzić do załatwienia „problemu frankowego”. Wśród nich są regulacje, które mają uczynić te kredyty nieopłacalnymi dla banków – jak drastyczne podniesienie tzw. wag ryzyka.

Sierpień 2017 – trzeci projekt Andrzeja Dudy – tym razem zakładający sfinansowanie przez banki funduszu wspierającego przewalutowanie kredytów. Banki w większości są przeciw – ze względu na ryzyko, że będą się zrzucać na klientów konkurencji.

Wiosna 2018 – Tadeusz Cymański (PiS), szef sejmowej podkomisji zajmującej się projektami dotyczącymi kredytów walutowych zapowiada przyśpieszenie prac (dotąd ze względu na brak stanowiska rządu praktycznie stały w miejscu).

Lato 2018 – do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej trafia zestaw pytań krajowego sądu w sprawie Dziubakowie kontra Raiffeisen.

Maj 2019 – opinia rzecznika generalnego TSUE w sprawie Dziubakowie kontra Raiffeisen wskazuje, że w przypadku kredytów indeksowanych rozliczanych według tabel kursowych banków nie można jednoznacznie ustalić kursu wymiany. Ta część umów powinna być więc unieważniana. W to miejsce nie można wprowadzić innych zasad przeliczania (np. kursu średniego NBP). Oprocentowanie powinno zaś być utrzymane jako stopa LIBOR dla franka szwajcarskiego powiększona o marżę banku. Oznacza to de facto przewalutowanie kredytu po kursie z dnia jego zaciągnięcia i pozostawienie „frankowego” oprocentowania.

Lipiec 2019 – Sejm uchwala finalny projekt prezydenta, ale bez funduszu na rzecz przewalutowania. Przepisy łagodzą jedynie warunki dotyczące uzyskania pomocy w ramach Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

Wrzesień 2019 – Według informacji Związku Banków Polskich „liczba postępowań sądowych w bankach w zakresie klauzul indeksacyjnych czy spreadowych stanowi 2,03 proc. łącznej liczby kredytów udzielonych przez banki w szwajcarskiej walucie. Od początku 2017 r. do września 2019 r., zapadły wyroki na korzyść banków w 1019 sprawach, a na korzyść kredytobiorców w 117. Są to sprawy zakończone prawomocnym wyrokiem”.

3 października 2019 – TSUE ma wydać orzeczenie w sprawie Dziubakowie przeciwko Raiffeisenowi. Dotyczyć ono będzie tej konkretnej sprawy, ale wyznaczy linię orzeczniczą w podobnych przypadkach.