Przyznanie dzieciom odszkodowania za śmierć matki nie blokuje prawa do dochodzenia przez nie zadośćuczynienia za krzywdę w postaci zerwania więzów rodzinnych – uznał Sąd Najwyższy.
10 maja 2004 r. w życiu rodzeństwa Agnieszki i Marcina P. wydarzyła się tragedia. Tego dnia w wypadku samochodowym zginęła ich matka. Oboje byli wówczas jeszcze nastolatkami, ale czekała ich wówczas jeszcze batalia sądowa z ubezpieczycielem – towarzystwo C. dopiero po wyroku Sądu Rejonowego w Z. wypłaciło obojgu po 25 tys. zł odszkodowania z tytułu pogorszenia ich sytuacji życiowej. Sprawa ta zakończyła się w 2007 r., gdy nie obowiązywał jeszcze art. 446 par. 4 k.c., umożliwiający dochodzenie przez najbliższych członków rodziny zmarłego odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Po zmianie przepisów rodzeństwo zdecydowało się wystąpić do ubezpieczyciela o wypłatę po 100 tys. zł zadośćuczynienia.
Sprawa trafiła do sądu i w I instancji rodzeństwo uzyskało korzystny wyrok. Towarzystwo ubezpieczeniowe zaskarżyło go jednak apelacją, uznając roszczenia jedynie do kwoty po 40 tys. zł dla brata i siostry. Większe sumy uznało za wygórowane.
Nieoczekiwanie jednak rozpoznający sprawę w II instancji Sąd Apelacyjny w Katowicach wydał postanowienie kasujące de facto cały proces. Sąd uchylił bowiem wyrok I instancji, ale nie poprzestał na tym i odrzucił pozew, uznając, że Agnieszka i Marcin P. w gruncie rzeczy żądają świadczeń w związku z tym samym zdarzeniem. A przecież uzyskali już ponad 10 lat temu odszkodowanie prawomocnym wyrokiem sądu. Ten wyrok korzysta z powagi rzeczy osądzonej (res iudicata) i wobec tego ich pozew w ogóle nie powinien być rozpatrywany.
Reklama
Rodzeństwo zaskarżyło to orzeczenie do Sądu Najwyższego, który miał diametralnie inne zdanie – uchylił postanowienie apelacyjne i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. SN podkreślił, że aby mówić o braku możliwości dochodzenia roszczenia w takim wypadku, musi zaistnieć tożsamość nie tylko stanu faktycznego sprawy (ta nie budziła wątpliwości), ale też tożsamość roszczeń. A tej drugiej być nie mogło.
– Roszczenie o zadośćuczynienie za krzywdę spowodowaną naruszeniem dobra osobistego w postaci zerwania więzi rodzinnych z matką jest rodzajowo odmienne od roszczenia odszkodowawczego w związku z pogorszeniem sytuacji życiowej poszkodowanych. Zadośćuczynienie to nie tylko ma inną podstawę prawną, ale też jest oderwane od sytuacji majątkowej poszkodowanego. Ma bowiem inny cel: złagodzenie cierpień związanych z utratą życia przez bliską osobę – powiedziała sędzia Joanna Misztal-Konecka.
Wyrok z 2007 r. zasądzający odszkodowanie korzysta więc z powagi rzeczy osądzonej także w rozpoznawanej przez SN sprawie – ale tylko w zakresie ustaleń faktycznych (np. co do okoliczności wypadku, winy sprawcy itp.). Natomiast nie obejmuje mocą zasady res iudicata samego roszczenia, które – jak wykazał SN – jest zupełnie inne i które w dodatku nie mogło być wówczas dochodzone, bo nie było jeszcze ku temu podstaw prawnych.

orzecznictwo

Postanowienie SN z 13 czerwca 2019 r., sygn. akt V CSK 295/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia