Huty, cementownie, zakłady papiernicze, ale też supermarkety, czy producenci żywności to przedsiębiorstwa, które mają szansę zrekompensować rosnące rachunki za prąd przychodami ze świadczenia usługi Demand Side Response (DSR). Co to jest? To gotowość do dobrowolnego i czasowego zmniejszenia zużycia prądu lub przesunięcie go w czasie na żądanie operatora systemu elektroenergetycznego (PSE). W zamian odbiorca otrzymuje wynagrodzenie. Usługa DSR stabilizuje system w przypadkach, gdyby mogło zabraknąć mocy w elektrowniach, a więc chroni nas przed blackoutem.

Wystarczy nieco ponad 100 kW

- Z naszych doświadczeń na świecie i w Polsce wynika, że w bardzo wielu branżach odbiorcy są w stanie na krótki czas kilka razy w roku zredukować swoje zapotrzebowanie. To dotyczy nie tylko największych energochłonnych odbiorców. Współpracujemy z partnerami reprezentującymi ok. 100 rodzajów działalności - od rolnictwa przez przetwórstwo po duże zakłady przemysłowe. Wystarczy, że duży supermarket ma własny agregat dieslowski, który może uruchomić dla zmniejszenia zapotrzebowania z sieci w razie takiej potrzeby, a może wziąć udział w programie – mówi Jacek Misiejuk, dyrektor zarządzający firmy Enel X Polska, największego na świecie agregatora usługi DSR.

Na czas redukcji nie trzeba wyłączać całego zakładu, najczęściej wystarczy zatrzymać część produkcji lub przesunąć ją w czasie. Można to zaplanować, bo osiem godzin przed redukcją,  firma otrzyma powiadomienie o planowanej redukcji.

– Zapisujemy do programu klientów, którzy mają możliwość zredukowania nieco ponad 100 kW mocy. Większość średnich i dużych firm takie warunki jest w stanie spełnić. Muszą też udowodnić możliwość przeprowadzenia takiej operacji. Oprócz tego trzeba w odpowiednim momencie zapisać się do programu. My jako uczestnik rynku mocy mamy podpisane umowy na kolejne cztery lata i jesteśmy w stanie po raz pierwszy zaproponować warunki, które pozwalają na tak długie uczestnictwo i całkiem wysokie wynagrodzenie, bo w maksymalnym wariancie można zarobić nawet 700 tys. zł za gotowość do redukcji 1 MW mocy  w okresie czterech lat – wyjaśnia Misiejuk. Dodaje, że od 2025 r. wolumeny oferowane na rynku mocy dla odbiorców świadczących usługę DSR mogą być trochę mniejsze i również wynagrodzenie może nie być tak atrakcyjne, jak w 2021 r. 

Uczestnictwo w programie DSR jest jednym ze sposobów na zrekompensowanie wysokich  kosztów zakupu energii elektrycznej w przedsiębiorstwie. Rozwiązanie to jest atrakcyjne zwłaszcza dla firm energochłonnych, dla których koszty energii to 40 proc. wszystkich wydatków – dla nich podwyżka stawek jest szczególnie dotkliwa. Jednak nawet tam, gdzie udział energii w kosztach jest mniejszy, oszczędności przełożą się na zwiększenie konkurencyjności oferty firmy.

Co prawda pandemia koronawirusa zaowocowała spadkiem popytu, a co za tym idzie, także cen energii elektrycznej, jednak po wprowadzeniu kolejnych faz odmrożenia gospodarki sytuacja zaczęła się normować. Ponadto w czerwcu operator sieci elektroenergetycznej PSE odnotowywał czasowe, skokowe wzrosty cen. Sytuacja ta była spowodowana m.in.  ulewami i serią awarii w polskich elektrowniach, m.in. w Bełchatowie, Opolu, Kozienicach, czy Ostrołęce oraz dużą liczba modernizacji elektrowni w ramach przygotowań do rynku mocy. 22 czerwca o godz. 9 prognozowana cena na rynku bilansującym wyniosła prawie 1300 zł za MWh. Wprawdzie rezerwy mocy nie spadły wówczas poniżej poziomu, który wymagał udziału DSR, ale ukazuje to sytuację, że w przypadkach deficytów mocy ceny rynkowe mogą znacząco rosnąć i redukując zapotrzebowanie można dodatkowo zmniejszyć koszty zakupu energii.

Kończy się czas na umowę z agregatorem

Firmy mają już niewiele czasu, aby podpisać umowę z agregatorem i otrzymywać wynagrodzenie za udział w programach DSR, ponieważ do końca sierpnia agregator musi zebrać dokumenty niezbędne do rejestracji na rynku mocy w PSE.

Wysokość wynagrodzenia zależy od potencjału redukcji mocy przedsiębiorstwa oraz od warunków umowy. Za zdolność do ograniczenia części poboru mocy firmy mogą zarobić od 140 do ponad 200 tys. zł rocznie za 1MW.

Współpraca z agregatorem ułatwia przystąpienie do programu i chroni odbiorców przed ewentualnymi karami za niewykonanie redukcji. Pozwala też zgłaszać okresy niedyspozycji, a to dzięki temu, że agregator posiada duży portfel klientów i może rozłożyć obowiązek zmniejszenia poboru mocy między nich, jeśli któryś z uczestników portfela zgłosi niedyspozycyjność

- Nasi partnerzy nie mogą stracić na tym programie. Z każdym klientem przygotowujemy plan redukcji i bezpłatnie instalujemy u niego urządzenia, dzięki którym wygodnie na ekranie swojego telefonu może monitorować zużycie energii i realizowane redukcje – tłumaczy Jacek Misiejuk.

Jakie są obowiązki uczestnika programu DSR?

W systemie elektroenergetycznym powinno być dostępne co najmniej 5 proc., a w pewnych sytuacjach 9 proc., rezerw mocy, aby zapobiec awarii systemowej w przypadku awarii w elektrowni. Od 2021 r. zgodnie z ustawą o rynku mocy, jeśli rezerwy mocy spadną poniżej tego poziomu, to w dni robocze między godz. 7 a 22 operator będzie mógł ogłosić tzw. okres zagrożenia. Dla uczestników programu DSR będzie to oznaczać konieczność redukcji zapotrzebowania, zgodnie z umową. Jednak prognozy wskazują  , że takie okresy będą występować bardzo rzadko, wcale lub co najwyżej kilka razy w roku. Raz na kwartał trzeba też zademonstrować przez jedną godzinę zdolność do redukcji, godzinny test konieczny jest także przed rozpoczęciem programu – najpóźniej w listopadzie 2020.