Przepisy zakazujące aplikantom radcowskim zastępowania adwokatów, a aplikantom adwokackim zastępowania radców prawnych bardzo łatwo obejść – zauważa w swej interpelacji poseł Jakub Kulesza (Konfederacja Wolność i Niepodległość) i pyta Ministerstwo Sprawiedliwości o możliwość zmiany anachronicznych, jego zdaniem, regulacji.
Reklama
Zasady zastępstwa procesowego adwokatów przez aplikantów reguluje art. 77 ustawy – Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1513 ze zm.). Zgodnie z ust. 1 tego przepisu po sześciu miesiącach aplikacji aplikant adwokacki może zastępować adwokata przed sądami, organami ścigania, organami państwowymi, samorządowymi i innymi instytucjami, z wyjątkiem Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. Przepis ten wyraźnie mówi o substytucji udzielanej przez adwokata. Aplikant adwokacki nie może więc zastępować przed sądami radcy prawnego. Jedyny wyjątek przewidziano w ust. 3 wspomnianego przepisu i dotyczy on sytuacji, gdy adwokat jest wspólnikiem w spółce adwokacko-radcowskiej. Wówczas substytucji może udzielić również aplikantowi radcowskiemu. Analogiczne zasady obowiązują radców prawnych i ich aplikantów (art. 351 ustawy o radcach prawnych; t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75 ze zm.).
W swej interpelacji poseł Jakub Kulesza pyta resort sprawiedliwości o ratio legis tych regulacji i sugeruje, że są one pozbawione sensu. Jego zdaniem utrudniają jedynie prace kancelariom prawnym. Łatwo je natomiast obejść.
„Kancelarie adwokackie/radcowskie chcąc udzielić upoważnienia do występowania w sprawie aplikantowi innego samorządu, po prostu udzielają wpierw pełnomocnictwa substytucyjnego radcy prawnemu/adwokatowi, który następnie udziela upoważnienia aplikantowi. Jest to postępowanie częste i wykazujące bezcelowość przedmiotowej regulacji, która prowadzi jedynie do dodatkowych utrudnień i opłat” – pisze poseł, pytając MS o to, czy zdaje sobie sprawę z tej możliwości obchodzenia przepisów.
Kolejne pytanie dotyczy tego, czy resort sprawiedliwości rozważa możliwość deregulacji w celu umożliwienia aplikantom obu zawodów reprezentowania obydwu grup prawników. Jego zdaniem ułatwiłoby to pracę kancelariom.
„O ile w kancelariach działających w dużych miastach powyższe rozwiązanie jest głównie uciążliwym anachronizmem, to w małych miejscowościach może prowadzić do istotnego utrudnienia pracy profesjonalnych pełnomocników. Dla przykładu – jedyny adwokat w małej miejscowości chcąc zatrudnić pracownika może nie mieć możliwości znalezienia w niej bezrobotnego aplikanta adwokackiego, a mieszkający w tej samej małej miejscowości aplikant radcowski może mieć przez przedmiotowe regulacje utrudnione znalezienie pracy” – zauważa poseł.