Choć sprawa może się wydawać śmieszna, to wcale taka nie jest. Posłowie PiS wspólnie z resortem zdrowia chcą bowiem przyznać prawo do odmowy wykonywania świadczeń medycznych kolejnej grupie – tym razem fizjoterapeutom. Stosowny zapis znalazł się w złożonym w Sejmie projekcie nowelizacji ustawy o ich zawodzie. I można się spodziewać, że podobnie będzie z innymi zawodami. Niezależnie od tego, czy są one tym zainteresowane.

Na bieżnię przed porodem?

Co robić z tym „prezentem” od rządu, fizjoterapeuci nie wiedzą. – W moim zawodzie nie widzę zastosowania dla klauzuli sumienia. To sytuacja abstrakcyjna, bo nie podejmujemy działań mogących powodować pogorszenia stanu zdrowia. Nie podajemy też środków farmakologicznych – wylicza dr hab. Maciej Krawczyk ze Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska. Wyjaśnia, że np. u ciężarnych i tak wielu zabiegów się nie wykonuje i klauzula nic tu nie wniesie. – Przecież nikt nie pozwoli wykonywać np. testów wysiłkowych kobiecie w 9. miesiącu ciąży. Po pierwsze nie szkodzić – to przecież uniwersalna maksyma – dodaje Krawczyk.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zaskoczeni są także właściciele placówek zajmujących się rehabilitacją i eksperci. – Naprawdę nie mam pojęcia, co autorzy zapisu mieli na myśli. Może np., by móc odmówić pomocy osobom o innej orientacji seksualnej albo religii, a może cyklistom i wegetarianom – śmieje się właściciel przychodni rehabilitacyjnej w Warszawie. – To zbyt śmieszne i niepoważne. Nawet tego pod nazwiskiem nie skomentuję – mówi jeden z profesorów Polskiej Akademii Nauk.

Rozdwojenie jaźni

– Zgodnie z proponowanymi przepisami fizjoterapeuta mógłby odmówić wykonania każdego świadczenia zdrowotnego niezgodnego z jego sumieniem – podkreśla Piotr Najbuk z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Podobnie jak lekarze czy dentyści.

W tej samej nowelizacji ustawy, która w kwestiach sumienia wynosi fizjoterapeutów do poziomu lekarzy, równocześnie sprowadza się ich do roli realizatorów lekarskich zleceń. I wykreśla atrybut, jakim jest ustawowo działający samorząd zawodowy.

Profesor Eleonora Zielińska, etyk i prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, dziwi się temu i podkreśla, że rząd powinien zdecydować, czy rehabilitanci to zawód zaufania publicznego i dlatego ma korzystać z klauzuli, czy też nie. Jeżeli tak – to powinni mieć samorząd zawodowy powołany na podstawie art. 17 ust. 1 konstytucji. – W zawodach zaufania publicznego, zgodnie z konstytucją, rolą samorządu jest sprawowanie pieczy nad należytym wykonywaniem pracy. Zazwyczaj łączy się to z uprawnieniem do nadawania prawa do wykonywania zawodu czy też jego pozbawiania – wyjaśnia prof. Zielińska.

Zdaniem prof. Zielińskiej fizjoterapeuci powinni mieć samorząd opierający się na analogicznych zasadach co inne zawody medyczne. – Inaczej sytuowani będą na tej samej płaszczyźnie co hydraulicy i stolarze, którzy też mogą sobie powołać samorząd, ale nie skorzystają z delegacji części uprawnień państwowych, jaka ma miejsce np. w przypadku izby lekarskiej bądź pielęgniarek i położnych – dodaje prof. Zielińska.

Kto następny?

Korzystanie z klauzuli było zarezerwowane dla medyków oraz pielęgniarek i położnych i miało dotyczyć np. wykonania aborcji. W praktyce bywa przyczyną odmowy badań prenatalnych czy nawet obdukcji w przemocy domowej – ponieważ może ona zostać wykorzystana np. w sprawie rozwodowej. Inne zawody medyczne prawa do korzystania z klauzuli nie mają, choć powołują się na wolność sumienia przypisaną wszystkim obywatelom w art. 53 Konstytucji RP. Co ważne, przy klauzuli – jak orzekł Trybunał Konstytucyjny – można pacjentowi odmówić i nie trzeba wskazać mu innego miejsca, gdzie mógłby mieć zrealizowane świadczenie budzące moralne wątpliwości lekarza (a w przyszłości i fizjoterapeuty).

O możliwości korzystania z klauzuli dyskutują kolejne zawody, choć ich przedstawiciele nie są jednomyślni. W przypadku aptekarzy część izb okręgowych wystąpiła do premiera indywidualnie o dokonanie w przepisach zmian analogicznych do tych, jakie mają lekarze. – Jako Naczelna Rada Aptekarska dyskutujemy jeszcze tę kwestię i nie mamy stanowiska – wyjaśnia Marek Tomków, wiceprezes rady. Część aptekarzy chce mieć silniejszą legitymację prawną do odmowy sprzedaży m.in. środków antykoncepcyjnych.