Ten precedensowy wyrok dotyczy pewnej firmy znanej wielu użytkownikom serwisu Chomikuj.pl. Jest ona właścicielem autorskich praw majątkowych do podręczników do nauki języków obcych. Jeden taki podręcznik wycenia aż na 3,5 tys. zł (z licencją na dalsze rozpowszechnienie). Choć trudno podejrzewać, by ktoś rzeczywiście płacił taką kwotę za książkę, to tyle właśnie firma żąda od użytkowników złapanych na udostępnianiu pliku z podręcznikiem w serwisie Chomikuj.pl. Zasada działania za każdym razem jest podobna. Firma proponuje ugodę i zapłatę wspomnianej kwoty. Jeśli ktoś nie chce płacić, składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Jak przyznała, w tej sprawie złożyła ich już ok. 1,2 tys. Poza postępowaniem karnym wszczyna również postępowanie cywilne, w którym domaga się zapłaty 3,5 tys. zł.

Krąg odbiorców

W jednej z takich spraw Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził żądaną kwotę. Pozwany wniósł jednak apelację i wygrał ją. Wyrok zapadł pod koniec sierpnia 2017 r., ale uzasadnienie tego orzeczenia zostało opublikowane dopiero przed kilkoma dniami.

Orzeczenie to jest bardzo istotne na co najmniej trzech płaszczyznach. Po pierwsze Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że rozpowszechnianie pliku przez kolejnych użytkowników serwisu Chomikuj.pl nie może być uznane za automatyczne powiększanie szkody firmy, do której należą autorskie prawa majątkowe. Zwrócił uwagę, że licencja za 3,5 tys. zł obejmowała również dalsze rozpowszechnianie podręcznika.

„Nie ma racji sąd okręgowy, twierdząc, że sytuację powoda należy rozpatrywać oddzielnie w odniesieniu do każdego naruszenia. Wprost przeciwnie, w kontekście szkody konieczna jest analiza stanu majątku powoda przy uwzględnieniu sumy wszystkich naruszeń, a nie tylko odrębne badanie skutków każdego z naruszeń z osobna. Rozumowanie sądu pierwszej instancji prowadziłoby przecież do wniosku, że w majątku powoda powstała szkoda w postaci utraconych korzyści w wysokości 4.200.000 zł (1.200 x 3.500 zł). Nie budzi wątpliwości, że w zwykłym toku zdarzeń powód nie byłby w stanie uzyskać takich przychodów, udzielając licencji na korzystanie z utworów. W takim ujęciu, paradoksalnie zresztą, sytuacja majątkowa powoda byłaby tym lepsza, im większy byłby zakres podmiotowy naruszeń przysługujących mu praw autorskich” – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku.

Zdaniem sądu II instancji, szkoda była wyrządzona w chwili zamieszczenia pierwszego pliku z podręcznikiem w serwisie internetowym. Wówczas doszło do jego udostępnienia nieograniczonej grupie osób. Od tego momentu każdy zalogowany użytkownik Chomikuj.pl miał możliwość pobrania pliku. Choć umieszczenie każdej kolejnej kopii stanowiło przestępstwo z art. 116 ust. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 880 ze zm.), to jednak nie zwiększało rozmiaru szkody firmy. Użytkownicy mieli bowiem dostęp do wszystkich kopii, a więc ich powielanie nie zwiększało kręgu odbiorców.

To pierwsza taka wykładnia przepisów. Janusz Piotr Kolczyński, partner zarządzający w Kancelarii Radcowskiej C.R.O.P.A., ma wątpliwości, czy jest ona słuszna.

– Zdaniem sądu na rozmiar szkody nie wpływają kolejne czynności zwielokrotniania tego samego utworu, które w wyroku nazywa się „udostępnianiem plików w dwóch lub większej liczbie kopii”. Wbrew temu stanowisku trzeba zauważyć, że monopol eksploatacyjny autora zakłada jego udział w pierwszej i każdej kolejnej kopii tego samego utworu. Jest tak tym bardziej w środowisku sieci Internet, gdzie – co do zasady – nie funkcjonuje wyczerpanie majątkowych praw autorskich, tym bardziej do kopii pozyskanej z nielegalnego źródła – polemizuje prawnik specjalizujący się w prawie autorskim.

Niekonstytucyjna dwukrotność

Druga płaszczyzna, na której wyrok jest istotny, to stwierdzenie, że powód powinien udowodnić, że rzeczywiście sprzedawał licencje za 3,5 tys. zł. Niestety wiele sądów w takich sprawach wciąż przyjmuje za dobrą monetę cenniki prezentowane przez uprawnionych. Tu skład orzekający zauważył, że można do nich wpisać dowolne kwoty.

„Opłata licencyjna mogła zostać przez powoda określona zarówno na kwotę 1 tys. zł, jak i 10 tys. zł. Nie znaczy to jednak, iż szkoda w postaci utraty tak określonych korzyści rzeczywiście mogłaby powstać. Powód nie wykazał, że zawarł z kimkolwiek umowę licencyjną na taką kwotę, ani nie wykazał, iż – uwzględniając realia rynkowe – zawarcie umowy na takich warunkach byłoby w ogóle możliwe” – podkreślono w uzasadnieniu.

Trzecią istotną kwestią jest uznanie, że przepis pozwalający domagać się od naruszyciela wypłaty dwukrotności należnego wynagrodzenia jest niekonstytucyjny. Chodzi o art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b prawa autorskiego. Trybunał Konstytucyjny stwierdził w 2015 r., że przepis ten jest niezgodny z ustawą zasadniczą w zakresie trzykrotności wynagrodzenia (sygn. akt SK 32/14). Większość sądów uznawała, że można domagać się dwukrotności. Zdaniem SA w Warszawie wszystkie motywy, jakimi kierował się TK, uchylając przepis w zakresie trzykrotności, należy jednak odnieść również do dwukrotności.

„Trybunał Konstytucyjny zakwestionował nie tyle samą wysokość należnego uprawnionemu ryczałtowego odszkodowania (trzykrotność stosownego wynagrodzenia), ale w ogóle mechanizm przewidujący automatyzm ustalania tego odszkodowania” – napisano w uzasadnieniu.

Sąd zwrócił uwagę, że chociaż TK dopuścił możliwość zryczałtowanego odszkodowania, to jednocześnie podkreślił, że wysokość roszczenia przysługującego uprawnionemu nie może odrywać się całkowicie od wielkości poniesionej przez niego szkody i stanowić jej wielokrotność. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Apelacyjnego z 29 sierpnia 2017 r., sygn. akt VI ACa 600/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia