statystyki

Jak rozliczyć nadgodziny wypracowane przez zatrudnionego na przełomie roku

25.12.2013, 07:00
  • Wyślij
  • Drukuj

Pracownik jest zatrudniony w dwumiesięcznych okresach rozliczeniowych w ramach systemu równoważnego. Regulamin pracy wprowadzający taką organizację czasu pracy został ogłoszony w połowie września 2013 r. i nie zawierał żadnych przepisów przejściowych. W związku z czym pierwszy okres rozliczeniowy objął październik i listopad, kolejny zaś grudzień 2013 r. i styczeń 2014 r.



Właśnie w tym przełomowym okresie rozliczeniowym pracownik wykonywał pracę w godzinach nadliczbowych, zarówno dobowych, jak i średniotygodniowych. Kiedy pracownik powinien otrzymać za nie wynagrodzenie i jak wpływają one na limit nadgodzin, który jest ustalany na rok kalendarzowy?

Rozliczając pracę nadliczbową, należy zawsze odróżnić nadgodziny dobowe od średniotygodniowych. Wynika to z art. 1511 par. 1 i 2 k.p., który przewiduje zróżnicowaną wysokość dodatku za poszczególne rodzaje nadgodzin.

Różne wysokości dodatków

Co do zasady, nadgodziny dobowe wynagradzane są dodatkiem w wysokości 50 proc. wynagrodzenia. Chyba że przypadają w porze nocnej, w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy, albo w dniu wolnym od pracy udzielonym w zamian za pracę w niedzielę lub w święto, zgodnie z obowiązującym rozkładem czasu pracy – wówczas przysługuje 100-proc. dodatek. Natomiast za każdą godzinę pracy nadliczbowej z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym przysługuje zawsze dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia.

Z kolei jeśli chodzi o termin rozliczenia nadgodzin i pomniejszenia o nie rocznego limitu, to są one determinowane przez moment powsta-nia nadgodzin, który jest różny dla tych dobowych i średniotygodniowych.

Decyduje moment powstania

Już sama definicja nadgodzin wynikających z przekroczenia dobowej normy czasu pracy (tj. 8 godzin) lub ewentualnie przedłużonego dobowego wymiaru czasu pracy (tj. 9, 10, 11 lub 12 godzin w zależności od planu) wskazuje, że tego rodzaju nadprogramowe godziny powstają na bieżąco, tj. w dniu, w którym wystąpiły. Jeśli zgodnie z harmonogramem pracownik zatrudniony w równoważnym czasie pracy miał pracować w jednym dniu 10 godzin, a w drugim 12, to pracą nadliczbową będzie odpowiednio 11. lub 13. godzina pracy.

Odmiennie nadgodziny średniotygodniowe powstają w wyniku przekroczenia średniotygodniowej 40-godzinnej normy czasu pracy. Ponieważ jest ona wartością przeciętną, a nie stałą (a więc może być przekroczona w niektórych tygodniach okresu rozliczeniowego, o ile zostanie odpowiednio pomniejszona w innych), jej przekroczenie jest widoczne dopiero na koniec okresu rozliczeniowego. Zatem w odniesieniu do nadgodzin średniotygodniowych to jest dopiero moment ich powstania.

Na bieżąco lub na koniec okresu

Mając na uwadze moment powstania nadgodzin dobowych i średniotygodniowych, Główny Inspektorat Pracy uznał w wydanym 21 kwietnia 2009 r. stanowisku (GPP-306-4560-32/09/PE/RP), że wtedy też pracownik nabywa prawo do opłacenia tych godzin, oprócz normalnego wynagrodzenia, stosownym dodatkiem. Jest zgodne z zasadą, iż płaca przysługuje za pracę wykonaną (art. 80 k.p.). Ponieważ w praktyce pensja najczęściej regulowana jest co miesiąc, zatem wynagrodzenie i dodatki za nadgodziny dobowe powinny być wypłacone w najbliższym terminie wypłaty (tj. wraz z pensją za miesiąc, w którym zostały wypracowane), natomiast wynagrodzenie i dodatki za nadgodziny średniotygodniowe wypłaca się po zamknięciu okresu rozliczeniowego (tj. wraz z pensją za ostatni miesiąc okresu rozliczeniowego). [przykład]

Przykład

Zgodnie z harmonogramem czasu pracy w okresie rozliczeniowym obejmującym grudzień 2013 r. i styczeń 2014 r. pracownik miał przepracować 328 godzin (tj. 8 tygodni × 40 godz. + 5 dni × 8 godz. – 4 dni × 8 godz.). Ponieważ jest zatrudniony w równoważnym systemie czasu pracy, to w grudniowym grafiku pracodawca zaplanował mu 13 dni pracy po 12 godzin i 1 dzień pracy 4-godzinny, natomiast w styczniowym przewidział 14 dni 12-godzinnej pracy.

Jednak w związku z nieobecnością dwóch innych pracowników działu, zatrudniony faktycznie przepracował 384 godziny, tj. po 16 dni 12-godzinnej pracy w dni robocze, w każdym z miesięcy okresu rozliczeniowego.

Zatem pracownik wypracował łącznie 56 nadgodzin, z których 20 stanowią nadgodziny dobowe. Spośród nich 12 nadgodzin dobowych przypadło w grudniu (tj. 2 dodatkowe dni pracy po 12 godzin – co oznacza 4 nadgodziny dobowe w każdym dniu oraz 1 dzień pracy planowanej na 4 godziny, ale faktycznie przedłużonej do 12 godzin = 4 nadgodziny dobowe), a w styczniu 8 nadgodzin dobowych (tj. 2 dodatkowe dni pracy po 12 godzin = 4 nadgodziny dobowe w każdym dniu).

Mimo zastosowania dłuższego niż miesięczny okresu rozliczeniowego, nadgodziny dobowe powinny być rozliczone wraz z pensją za miesiące, w których zostały wypracowane. Zatem 12 nadgodzin dobowych z grudnia powinno być uwzględnione w wypłacie wynagrodzenia za ten miesiąc, a 8 nadgodzin dobowych ze stycznia podwyższy wynagrodzenie z tego miesiąca.

Analogicznie 12 nadgodzin grudniowych pomniejszy limit godzin nadliczbowych za 2013 r., zaś 8 nadgodzin styczniowych obniży limit za 2014 r. Z kolei wszystkie 36 nadgodzin średniotygodniowych (tj. 56 nadgodzin ogółem – 20 nadgodzin dobowych) należy rozliczyć wraz z pensją styczniową i wliczyć do limitu za 2014 r.

Podstawa prawna

Art. 80, art. 151 par. 3, art. 1511 par. 1 i 2 ustawy z 26 czerwca 1974 r.– Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).

Łukasz Prasołek, asystent sędziego w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sądu




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 7

  • 1: oburzony72 z IP: 31.63.2.* (2013-12-25 09:58)

    Ryży szubrawca załatwił nas na cacy i nie tylko z tym...
    A te durne barany plują na związki które z tym walczyły.

  • 2: ljs z IP: 194.60.227.* (2013-12-25 10:46)

    ...P.artia O.szustów to wiekszy wróg związków zawodowych niż komuniści...a to dopiero początek rozmontowywania ruchu związkowego...

  • 3: oli1953 z IP: 46.186.74.* (2013-12-25 20:11)

    Te dwa komentarze mówią prawdę ,nic dodać.

  • 4: cynik z IP: 83.14.15.* (2013-12-25 23:26)

    a po co rozliczać ? nie zapłacić i już, niech się robol procesuje. I co mi kto zrobi, rudy zadbał aby włos z głowy mi nie spadł.A jak robol chce to niech idzie do "sondu",dostanie odpowiedż za parę lat,może na cmentarzu. A jak !, i co mi zrobicie, no pomyślcie zdrowo, co ?

  • 5: my name is nobody :) z IP: 212.83.144.* (2013-12-25 23:35)

    Panie autorze artykułu - tytułem sprostowania:
    Definicja nadgodzn mówi o "pracy ponad obowiązujące pracownika NORMY CZASU PRACY, lub ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy..."
    Norma czasu pracy to, średnion: 40 godzn na tydzień, 8 na dobę i 5 dni w tygodniu.

    W grudniu pracownik przepracowuje:
    w dniu w którym ma według rozkładu 4 godziny - przeprawcowuje dodatkowo 4 godziny jako nadliczbówki dobowe i 4 w ramach przekroczenia średniotygodniowego - co wyjdzie znowu na koniec okresu rozliczeniowego.
    Pozostałe dwa dni, do końca okresu rozliczeniowego nadgodzinami nie są, bo pracodawca może w każdej chwili udzielić czasu wolnego - czym zniweluje nadgodziny. Dopiero przeliczenie godzin na koniec okresu rozliczeniowego pozwala stwierdzić, czy jest to przekroczenie normy średniotygodniowej - płatne akurat na koniec okresu rozliczeniowego w stawce 100 % dodatku za każdą godzinę nadliczbową.


    Z przepisów wynika wprost. Pracownik do 10 stycznia ma mieć wypłacone wynagrodzenie za 4 godziny nadliczbowe z miesiąca grudnia (za ten dzień w którym miał według rozkładu pracować tylko 4 godziny a pracował 12).

    Reszta ma być płatna na koniec okresu rozliczeniowego w całości jako przekroczenia średniotygodniowe.(artykuł jak wyżej tylko paragraf 2).

    Nie pisałbym tego, niektóre wyroki w SN wołają o pomstę do nieba. Zupełnie jakby sędziowie przepisów nie znali.

  • 6: ms z IP: 31.178.171.* (2014-12-10 04:52)

    Stusenci i uczniowie pracujący winni płacic takie same ubezpieczenie jak pozostali pracownicy zatrudnieni na umowach o pracę czy umowach cywilnoprawnych.Najzdolniejsi z nich niech zakładają firmy i też płacą z tego tytu świadczenia na ZUS i do US.Odbierają tysiące , a w skali kraju miliony miejsc pracy osobom,które mają na utrzymaniu rodziny tylko dlatego,że nie odbrowadza pracodawca składek ZUS od umów z nimi zawartych.Zreasztą aktualna liczba miejsc jakimi dysponują uczelnie państwowe9 o.400 tys.rocznie) odpowiada polskiemu zapotrzebowaniu na kadry z wyższym wykształceniem.Nie ma co wyrzucac pieniędzy w błoto, te pieniądze lepiej dac pracodawcom aby tworzyli nowe miejsca pracy.Dla studentów natomiast zwiększyc stypendia i gamę pożyczek.Setki ys.absolwentów wyższych uczelni pracuje w sklepach,ochronie,sprząta, a tam niepotrzebne jest wyzsze wykształcenie.

  • 7: ms z IP: 31.178.171.* (2014-12-10 05:05)

    ms do cynika
    Jeżeli ktoś się uprze to nawet w tym kraju swoje wywalczy.Ja po 6 latach w Sądzie Pracy wywalczyłem swoje ca 40 tys.zł sądząc się z osobą ,który piastował nawet funkcję v-ce ministra PiPS.Od zasądzonej kwoty zapłacił ponadto składki zus i komornika.Razem kosztowało go to 55 tys.zł, a winien mnie był tylko niespełna 22 tys.zł. Wcześniej jeszcze zapłacił mandat karny Okręgowemu Inspektorowi Pracy.Nie tylko przegrał ale został ośmieszony publicznie .

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie