W pierwszym przypadku nadal będzie można odliczyć 60 proc. podatku naliczonego, nie więcej niż 6000 zł. W drugim – zgodnie z propozycją MF przy zakupie, najmie, dzierżawie i leasingu samochodu osobowego ma przysługiwać odliczenie 50 proc. VAT, tyle samo można też będzie odliczyć od nabywanego do tego auta paliwa (obecnie i według nowelizacji z 2010 roku bez prawa do odliczeń) oraz od innych wydatków eksploatacyjnych (obecnie i zgodnie z nowelizacją z 2010 roku nie ma tu ograniczeń, więc można odliczać je w całości). Na zgodę Rady UE wciąż czekamy, a branża motoryzacyjna i przedsiębiorcy nadal nie wiedzą, co czeka nas po 1 stycznia 2014 r. Ponieważ sprawa ta w dalszym ciągu budzi kontrowersje, zorganizowaliśmy debatę, w której swoje opinie wyrazili eksperci z branż motoryzacyjnej i podatkowej. Obok przedstawiamy najciekawsze wątki.

Jaka jest ocena projektu MF

Jakub Faryś

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego : To, kiedy i jaką decyzję podejmie Komisja Europejska w sprawie polskiego wniosku derogacyjnego dotyczącego VAT od samochodów, jest rzeczą wtórną w stosunku do sytuacji na naszym podwórku, na którym od lat dzieje się rzecz dla mnie niezrozumiała. Wszystkie kolejne rządy, a było ich już chyba cztery albo pięć, nie potrafiły zdecydować o opodatkowaniu samochodów raz na zawsze. I nie chodzi tylko o VAT, ale i o podatek uzależniony od parametrów ekologicznych, który zastąpiłby obecną akcyzę. Wiem, że znalezienie rozwiązania, które zadowoli wszystkich, może być trudne, ale nie jest niemożliwe. Za to mniej więcej raz na pół roku zmieniają się przepisy fiskalne dotyczące szeroko pojętych samochodów, co nie służy ani państwu, ani klientom, ani branży motoryzacyjnej. Oczekuję, że znajdzie się w końcu ktoś, kto spróbuje to uporządkować. Jaka będzie decyzja KE? Nie wiem. Spodziewam się, że ze względu na dziurę budżetową Ministerstwo Finansów dołoży wszelkich starań, żeby utrzymać stan minimalizujący możliwość odliczenia podatku.

Marek Konieczny

Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów: Wracamy do kratki?

J.F.: Nie. Zostajemy bez kratki.

M.K.: Ze względów ekonomicznych rozwiązanie 50:50:50, czyli odliczenie połowy kwoty VAT przy kupnie aut, od paliwa i od kosztów eksploatacyjnych, ale bez górnego limitu, jest zdecydowanie gorsze dla budżetu niż obecne. Możemy się spierać, czy ubytek dochodów budżetowych wyniesie 2, 3 czy 4 mld zł, ale nie zmienia to faktu, że do tego rozwiązania państwo będzie musiało dołożyć.

J.F.: Nie należy używać słowa „dołoży”. Od dawna walczymy o pełne odliczenie VAT, przedstawiamy wyliczenia, z których wynika, że wprowadzenie tego rozwiązania w pierwszym roku powinno kosztować około 1 mld zł, ale w długim okresie, w ciągu 2–4 lat, będzie opłacalne dla budżetu. Ono jest naprawdę sensowne i stanowi faktyczne uproszczenie prawa, a mimo to od lat nie można go wprowadzić. Aż tu nagle ministerstwo wychodzi z propozycją odliczenia VAT od paliwa, co będzie kosztowało dużo więcej i nie wpłynie na poprawę sytuacji żadnej innej branży niż paliwowa, która i tak w stu procentach jest w rękach państwa.

Wojciech Drzewiecki

Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar: Ale odliczenie VAT od paliwa będzie dotyczyło wszystkich aut: używanych i nowych. Z punktu widzenia populizmu, jakim w jakiejś części kieruje się każdy rząd, przyznanie każdemu Kowalskiemu prowadzącemu działalność gospodarczą możliwości odliczenia jest działaniem na jego korzyść.

J.F.: To dajmy też odliczenie VAT przy kupnie używanych aut.

W.D.: Powiedziałeś, że nie ma nikogo, kto by zdecydował się zrobić z tym porządek, ale przecież wszystkie partie przed objęciem rządów deklarowały, że wprowadzą tego typu rozwiązania. Niestety objęcie władzy zmieniało perspektywę. O deklaracjach zapominano. Czy wynikało to z materiałów dostarczanych przez urzędników, czy też brak było woli politycznej?

J.F.: Myślę, że nie jest to kwestia urzędników, tylko decyzji politycznej. Wszystkie partie polityczne zgadzają się, że pełne odliczenie VAT jest dobrym rozwiązaniem, ale nic z tego nie wynika.

Marta Szafarowska

Marta Szafarowska, doradca podatkowy, partner w MDDP: Obawiam się, że ministerstwo bardzo mocno zawiedzie się na tym rozwiązaniu. Podatnikom prowadzącym działalność gospodarczą będzie się opłacało stanąć pod stacją benzynową i zbierać paragony fiskalne, by potem na ich podstawie otrzymać na tej stacji fakturę za paliwo rzekomo kupione do danego auta, co już jest widoczne na stacjach. To jest czysty zysk z perspektywy nieuczciwych przedsiębiorców.

M.K.: To rozwiązanie dla ludzi kreatywnych.

W.D.: Kolejna patologia.

M.S.: To jest zaproszenie do patologii, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Druga rzecz to propozycja obcięcia do 50 proc. odliczenia VAT od kosztów eksploatacyjnych. Pomijając to, że wciąż nie wiemy, o jakie koszty będzie chodziło, to Kowalski, który do tej pory naprawiał samochód w miejscu, które dawało mu na tę usługę fakturę, teraz na pewno z tego zrezygnuje.

W.D.: Budżet firmy jest budżetem Kowalskiego, który zawsze dąży do optymalizacji kosztów.

M.S.: Skoro będzie mógł odliczyć tylko 50 proc. kwoty VAT z takiej faktury, to po co mu w ogóle ten wydatek? Propozycja MF może skutkować zepchnięciem jeszcze szerszej grupy Kowalskich do szarej strefy w zakresie napraw samochodów.