Nie może być tak, że w starej maszynie wymienia się silnik na nowoczesny, pozostawiając bez zmian zespoły z nim współpracujące w całości urządzenia. W związku z implementacją dyrektywy o zbiorowym zarządzaniu inne ustawy też będą wymagały nowelizacji - pisze prof. Jan Błeszyński.

(...)

Generalnie rzecz biorąc, do nawiązywania współpracy pomiędzy OZZ – działającymi zarówno na tych samych polach eksploatacji i w odniesieniu do tych samych kategorii dóbr, jak na tym samym polu w odniesieniu do różnych dóbr: np. utworów i artystycznych wykonań – nie trzeba regulacji ustawowej. Jest to kwestia dobrej woli organizacji zainteresowanych współpracą, a także ich rozumienia uwarunkowań tej działalności. Racjonalnie podchodząc do sprawy, współpraca OZZ jest po prostu nakazem zdrowego rozsądku. W praktyce okazuje się jednak, że współpracy nie tylko nie ma, ale jej miejsce często zajmują mniej lub bardziej skrywane konflikty. Niestety, praktyka pokazuje, że warunki koegzystencji w zakresie zbiorowego zarządzania w licznych przypadkach wyznacza nie prawo i racjonalność, a przede wszystkim niski poziom dobrej woli OZZ. Jeżeli w jakimś zakresie choćby jednej z organizacji brakuje dobrej woli współpracy, dany segment zarządzania nie ma szans na racjonalne i respektujące wzajemne prawa działanie. Teoretycznie patologiczne sytuacje w tym zakresie powinny prowadzić do podjęcia postępowań o cofnięcie zezwolenia na zbiorowe zarządzanie wobec uporczywego wykonywania go w sposób nienależyty. Jest to jednak procedura trudna do realizacji w praktyce, a przede wszystkim długotrwała.