Z danych wynika, że od kilku lat liczba osób korzystających z tej podatkowej preferencji systematycznie spada, a nawet jeżeli w 2014 r. nastąpił wzrost w stosunku do roku poprzedniego, to nadal nie jesteśmy na poziomie sprzed 10 lat. Za 2019 r. (nie znamy jeszcze danych za 2020 r.) rozliczyło się w ten sposób 514 224 (co stanowiło 2 proc. wszystkich podatników opodatkowanych według skali podatkowej). Dla porównania 10 lat temu po tę preferencję sięgnęło 534 133 osób (2,16 proc.).
Nadal, po 10 latach, oscylujemy w granicach pół miliona osób samotnie wychowujących dzieci, którym teraz sejmowa większość chce odebrać prawo do podatkowej preferencji. W zamian mają one dostać roczne odliczenie od podatku w wysokości 1500 zł, o czym informowaliśmy w poniedziałkowym wydaniu gazety („Podatkowe zmiany dla rodzin”, DGP nr 187/2021).
Powodem zmiany ma być skłonność samotnych rodziców do rozwodów w celu preferencyjnego rozliczenia z dzieckiem. Liczby tego nie potwierdzają. Pokazują natomiast nieporównywalnie większą skalę rozliczeń wspólnie z małżonkiem. W ubiegłym roku (w rozliczeniu za 2019 r.) wspólnie z małżonkiem rozliczyło się ponad 8,1 mln podatników. To prawie jedna trzecia ogólnej liczby osób opodatkowanych według skali podatkowej. Nieporównywalnie więcej niż osób samotnie wychowujących dzieci.
Owszem, tu też następuje z roku na rok spadek, ale nie na korzyść preferencyjnego opodatkowania z dzieckiem, bo liczby tego nie potwierdzają. Powody są całkiem inne (o czym dalej).
Nie wie minister…
Mniej dziwi to, że komisyjna większość dała się zwieść argumentacji posłanki Dominiki Chorosińskiej, która ma prawo nie znać się na podatkach (jest aktorką, a prywatnie matką sześciorga dzieci). Gorzej, że dalekie od prawdy argumenty „za” poprawką padły także z ust przedstawiciela Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej.
Mateusz Łakomy z MRiPS wyjaśnił, że intencją likwidacji podatkowej preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci jest zahamowanie negatywnego zjawiska polegającego na tym, że „dla osób najlepiej zarabiających korzystne jest aktualnie niezawieranie związku małżeńskiego lub dokonywanie rozwodów dla celów podatkowych”.
…co czyni rząd
Warto w tym miejscu przypomnieć, że na posiedzeniu 8 września br. rząd zgodził się na zaproponowaną przez Ministerstwo Finansów zmianę obecnego art. 6 ust. 4 ustawy o PIT.
Cel był prosty – jednoznaczne wykluczenie możliwości korzystania z podatkowej preferencji przez obojga rozwiedzionych rodziców. Nie każdy sąd to potwierdzał, ale impuls do takiej wykładni dał Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 5 kwietnia 2017 r. (sygn. akt II FSK 573/15). Sąd kasacyjny nie wykluczył wtedy, że jeżeli rozwiedzeni rodzice „sprawują opiekę nad dziećmi oddzielnie, w innym miejscu, każde w «swojej połowie» czasu w danym roku podatkowym”, to prawo do preferencyjnego opodatkowania na podstawie art. 6 ust. 4 ustawy o PIT może mieć każde z nich.
Zaproponowana przez MF i przyjęta przez rząd (!) zmiana zmierzała więc do doprecyzowania przepisu w taki sposób, aby z preferencyjnego opodatkowania dochodów osób samotnie wychowujących dzieci mógł korzystać tylko jeden rodzic (opiekun prawny).
Poprawka zmierzająca do likwidacji tej podatkowej preferencji pojawiła się niespodziewanie dopiero podczas prac sejmowej komisji. Ani poseł Chorosińska, ani przedstawiciel MRiPS nie przedstawili żadnych dowodów ani liczb, które potwierdzałyby argument o celowych rozwodach.
Dwie preferencje – te same skutki
Nie ulega natomiast wątpliwości, że rozwód w celu preferencyjnego rozliczenia z dzieckiem miałby dokładnie ten sam ekonomiczny efekt co wspólne rozliczenie się małżonków w sytuacji, gdy jedno zarabia mniej, a drugie ma dochody z drugiego przedziału skali podatkowej (który notabene ma zostać podniesiony dla wszystkich podatników do 120 tys. zł).
Po co zatem się rozwodzić, skoro wystarczy opodatkować się wspólnie z małżonkiem zarabiającym mniej niż 121 tys. zł rocznie? Wtedy również można spaść do pierwszego przedziału skali oraz dwukrotnie odjąć kwotę zmniejszającą podatek (która w 2022 r. ma wzrosnąć dla wszystkich do 5100 zł). Obie te korzyści przysługują zarówno przy preferencyjnym rozliczeniu z dzieckiem, jak i wspólnym rozliczeniu z małżonkiem.
Oczywiście można argumentować, że wspólne rozliczenie jest niedostępne dla małżeństw, w których i mąż, i żona zarabiają ponad 120 tys. zł rocznie (przez co oboje znajdą się w drugim progu skali podatkowej). Z wypowiedzi posłanki i przedstawiciela MRiPS wynikało, że oboje mają na myśli właśnie takie osoby.
Co mówią statystyki
Spójrzmy więc, ilu potencjalnie może być takich chętnych? Nie znamy jeszcze statystyk z zeznań złożonych w tym roku za 2020 r. Sięgnijmy zatem do danych MF zebranych na podstawie rozliczeń za 2019 r. (dokonanych w 2020 r.). Wynika z nich, że w pierwszym progu skali podatkowej (85 528 zł) znalazło się 95,16 proc. spośród ponad 25,5 mln podatników (to osoby, które wykazały dochód do opodatkowania lub nie miały przychodów, ale skorzystały ze wspólnego rozliczenia z małżonkiem).
Pamiętajmy, że wtedy pierwszy próg skali był (identycznie jak dziś) dużo niższy od planowanego na 2022 r. (120 tys. zł). A mimo to przekroczyło go zaledwie 4,84 proc. osób.
Z możliwości łącznego opodatkowania dochodów małżonków skorzystało rok temu ponad 8,1 mln podatników, tj. 31 proc. ogólnej liczby osób objętych opodatkowaniem według skali podatkowej. Natomiast z preferencyjnego opodatkowania dochodów przysługującego osobom samotnie wychowującym dzieci skorzystało wspomniane 514 224 podatników, tj. 2 proc. ogólnej liczby.
Owszem, w stosunku do zeznań złożonych w 2019 r. (za 2018 r.) wspólnych rozliczeń małżonków ubyło o 2,7 proc. Ale równolegle zmalała też – o 2 proc. – liczba podatników korzystających z preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci.
Oczywiście w liczbach bezwzględnych spadek ten jest nieporównywalny: 220 898 mniej podatników rozliczających się wspólnie z małżonkiem i 10 271 mniej osób korzystających z preferencyjnego rozliczenia dla samotnych rodziców.
Gdy liczby nie przemawiają…
Powodem malejącej liczby wspólnych małżeńskich rozliczeń wcale jednak nie muszą być rozwody. Oczywiście nie da się wyczytać ze statystyk czyichkolwiek intencji, ale nie ulega wątpliwości, że z roku na rok przybywa osób wybierających podatek liniowy lub ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Taki wybór wiąże się ze świadomą rezygnacją zarówno ze wspólnego rozliczenia z małżonkiem, jak i z preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci.
W ubiegłym roku PIT-36L złożyło 701 973 osób, dla porównania rok wcześniej – 629 327 osób. Nastąpił więc przyrost o ponad 11,5 proc.
Jeśli chodzi o ryczałtowców, to zeznanie PIT-28 złożyło w ubiegłym roku 1 347 280 osób. Rok wcześniej – 1 213 136 podatników, co oznacza przyrost o ponad 11 proc.
Nie jest to tendencja jednoroczna. Taki przyrost obserwujemy od dekady, co pokazują statystyki.
Z pewnością więc to nie rozwody (w celu rzekomo skorzystania z preferencji dla samotnych rodziców) decydują o podatkowych wyborach Polaków (zwłaszcza że wiele problemów materialnych załatwia zwykła intercyza).
Oczywiście i tę tezę można obalić, twierdząc, że liniowy PIT bądź ryczałt mogą wybierać osoby samotnie wychowujące dzieci. Ale czy faktycznie zrobiłyby to za cenę wyższej stawki podatkowej (19 proc. przy podatku liniowym) lub rezygnacji z odliczania kosztów uzyskania przychodu (co ma miejsce przy wyborze ryczałtu)?
…odzywa się sumienie
Gdy nie przekonują argumenty poparte liczbami, pozostaje sięgnąć po życiowe doświadczenie. Pokazuje ono, że samotne rodzicielstwo nie zawsze jest skutkiem wyboru. To niejednokrotnie konsekwencja życiowych tragedii, takich jak śmierć drugiego małżonka. Likwidacja podatkowej preferencji to jeszcze jeden cios we wdowy pogrążone w żalu po utracie męża i przerażone wizją samotnego wychowania dwójki bądź trójki dzieci.
O czym jednak w ogóle mówimy w sytuacji, gdy wpadamy w demograficzną przepaść – rośnie liczba zgonów, a maleje liczba urodzeń? Jeżeli faktycznie za cel stawiamy sobie przyrost urodzeń, to odbieranie preferencji osobom, które dzieci rodzą i wychowują, wydaje się absolutnym zaprzeczeniem prokreacyjnej polityki. ©℗
Tabela 1.
Liczba podatników rozliczających się wspólnie z małżonkiem lub korzystających z preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci
Rok podatkowy – ogólna liczba podatników opodatkowujących dochody przy zastosowaniu skali podatkowej Liczba osób, które wspólnie rozliczyły się z małżonkiem (w nawiasie proc. ogólnej liczby podatników) Liczba podatników, którzy skorzystali z preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci (w nawiasie proc. ogólnej liczby podatników)
2019 r. – 26 181 842 8 106 708 (31 proc.) 514 224 (2 proc.)
2018 r. – 26 097 284 8 327 606 (31,91 proc.) 524 495 (2,1 proc.)
2017 r. – 25 316 221 9 047 738 (35,74 proc.) 537 949 (2,13 proc.)
2016 r. – 25 103 630 9 192 658 (36,62 proc.) 558 187 (2,22 proc.)
2015 r. – 24 944 845 9 309 500 (37,32 proc.) 561 823 (2,25 proc.)
2014 r. – 24 764 126 9 351 430 (37,76 proc.) 537 598 (2,17 proc.)
2013 r. – 24 694 043 9 583 362 (38,81 proc.) 482 963 (1,96 proc.)
2012 r. – 24 324 790 9 630 834 (39,59 proc.) 487 305 (2 proc.)
2011 r. – 24 654 420 9 793 848 (39,72 proc.) 472 275 (1,91 proc.)
2010 r. – 24 907 974 10 104 116 (40,57 proc.) 506 191 (2,03 proc.)
2009 r. – 24 740 297 9 899 750 (40,01 proc.) 534 133 (2,16 proc.)
Tabela 2.
Liczba podatników, którzy wybrali formy opodatkowania pozbawiające prawa do wspólnego rozliczenia z małżonkiem i preferencji dla samotnie wychowujących dzieci
Rok podatkowy Podatnicy, którzy płacili liniowy 19-proc. PIT Podatnicy, którzy płacili ryczałt od przychodów ewidencjonowanych
2019 701 973 1 347 280
2018 629 327 1 213 136
2017 572 365 1 128 246
2016 534 027 1 062 931
2015 502 648 1 003 987
2014 473 954 960 847
2013 446 485 921 938
2012 429 096 877 371
2011 410 813 835 514
2010 395 039 791 08
2009 391 784 732 760
Źródło: dane z informacji MF dotyczących rozliczeń PIT za poszczególne lata