Wszystkie koszty rozliczenia po spłacie kredytu przed terminem muszą być wskazane w umowie – stwierdził Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej.
Pewien mężczyzna zaciągnął w 2013 r. pożyczkę na bardzo niekorzystnych warunkach. Choć wypłacono mu niecałe 4 tys. zł, zobowiązany był oddać łącznie ponad 12 tys. zł. Miesiąc później zwrócił pobraną sumę, składając oświadczenie o odstąpieniu od umowy (mimo iż przewidziany w niej termin odstąpienia wynosił 14 dni). Powoływał się przy tym na art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim (Dz.U. z 2018 poz. 993), który pozwala na spłatę bez dodatkowych opłat w przypadku niedopełnienia obowiązków przez kredytodawcę. Jednym z nich jest obowiązek informacyjny, czyli wskazanie m.in. kosztów związanych z wcześniejszą spłatą pożyczki.
Firma nie uznała tego oświadczenia i nie oddała klientowi weksla in blanco, stanowiącego zabezpieczenie kredytu. Dlatego wniósł on sprawę do sądu. W kwietniu 2018 r. sąd rejonowy uznał, że oświadczenie o odstąpieniu od umowy zostało skutecznie złożone, a wszelkie zobowiązania z tytułu odsetek i innych opłat wygasły. Nakazał też spółce zwrot weksla in blanco.
Reklama
„Ochrona praw konsumenta wymaga, aby zawierając umowę o kredyt konsumencki, miał on pełną wiedzę, jakie koszty będzie musiał ponieść, a jakie koszty zostaną mu zwrócone w przypadku spłaty kredytu przed terminem. Postanowienia umowy w powyższym zakresie powinny być jasne, czytelne i jednoznaczne, a przede wszystkim powinny umożliwiać kwotowe wyliczenie stopnia obniżenia kosztów, opłat i innych należności obciążających konsumenta. Tylko i wyłącznie w takich okolicznościach konsument zawiera umowę o kredyt konsumencki w sposób świadomy” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
22 stycznia 2019 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej oddalił apelację od wyroku I instancji.

Reklama
Ewa Gryc-Zerych, radca prawny z kancelarii Vena Group, reprezentująca powoda w sprawie, wskazuje, że skoro można precyzyjnie w tabelce kalendarza spłat wskazać wysokość rat (jak było w tym przypadku), to można też dokładnie obliczyć i rozpisać wysokość opłat, które konsument zaoszczędzi, spłacając kredyt przed terminem, lub kiedy z innego powodu nie korzysta z całego okresu ubezpieczeniowego. W tym przypadku to właśnie wysokie koszty ubezpieczenia (narzuconego klientowi odgórnie), przesądzały o tym, że realnie wypłacona kwota była dużo niższa niż wartość pożyczki.
– Celowo jest to ujmowane w umowach w sposób niezrozumiały dla konsumenta, aby wprowadzić go w błąd i zmusić do spłaty całej kwoty stanowiącej nie rzadko – jak wynika z wypowiedzi internautów – nawet i 600 proc. podstawowej kwoty pożyczki – wyjaśnia prawniczka.
W toku sprawy bowiem strona powodowa sprawdzała wypowiedzi na różnych forach w internecie. W ten sposób dowiedziała się, że wielu innym klientom firma nie zwracała składki za krótszy okres ubezpieczeniowy w związku ze spłatą pożyczki przed terminem.
– Składkę ubezpieczeniową pobierał pożyczkodawca, a następnie twierdził, że nie jest uprawniony do jej rozliczenia, bo została ona przekazana ubezpieczycielowi. Co istotne kwoty składek za ubezpieczenie bardzo często, o ile nie zawsze, przekraczały samą kwotę udzielonej pożyczki – wskazuje Ewa Gryc-Zerych.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej z 22 stycznia 2019 r., sygn. akt II Ca 789/18 i II Cz 815/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia