Ponad połowa klientów banków, jeśli odkłada jakieś pieniądze, to tylko na czarną godzinę . Dwie trzecie robi to nieregularnie.
To najważniejsze wnioski z raportu „InfoKredyt: oszczędzanie”, jaki niebawem opublikuje Związek Banków Polskich. „Oszczędzanie na wszelki wypadek” determinuje jego charakterystykę: Polacy odkładają pieniądze zwykle na krótki termin. Dla jednej piątej klientów banków pół roku to maksymalny dopuszczalny termin. Efekt: trzymanie środków przede wszystkim na rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, czyli takich, z których można je wypłacić w każdej chwili. Te konkluzje potwierdzają też inne dane, np. o zmianach wartości depozytów gospodarstw domowych, jakie publikuje Narodowy Bank Polski. We wrześniu wartość depozytów bieżących wzrosła o prawie 15 proc. w skali roku. Zaś w przypadku terminowych nastąpił niemal 3-proc. spadek.
Włodzimierz Kiciński, wiceprezes ZBP, mówi, że przyrost odłożonej gotówki na rachunkach bieżących nie powinien dziwić. To pochodna rosnących dochodów gospodarstw domowych. Te zwiększają się dzięki dobrej koniunkturze w gospodarce, rosnącemu zatrudnieniu i płacom. Niepokojąca jest jednak niechęć do odkładania pieniędzy na dłużej.
– Zainteresowanie oszczędzaniem długoterminowym jest raczej umiarkowane. Można to częściowo zrozumieć w czasach rekordowo niskich stóp procentowych. Ale dużo jest jeszcze do zrobienia w edukacji finansowej. Pomóc mogłoby też państwo, stosując jakieś zachęty dla tego typu oszczędzania – mówi wiceprezes ZBP. Bez tego struktura oszczędzających się istotnie nie zmieni.